Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Były adwokat ze Zduńskiej Woli okazał się oszustem. Od 7 lat bezskutecznie poszukuje go policja!

Były adwokat ze Zduńskiej Woli okazał się oszustem. Od 7 lat bezskutecznie poszukuje go policja!

rydzynskiKto jak kto, ale zdolny prawnik najlepiej wie, jak wykorzystać kruczki prawne, by omijać przepisy! Tak właśnie swoją wiedzę i wieloletnie doświadczenie wykorzystał niecnie Witold Rydzyński. Mija już niemal siedem lat, jak za Witoldem Rydzyńskim ze Zduńskiej Woli Sąd Rejonowy II Wydział Karny wydał list gończy. Liczący obecnie prawie 52 lata zduńskowolanin jakby ,,zapadł się pod ziemię"...

 

Poszukiwany jest przez Prokuraturę Rejonową w Zduńskiej Woli i przez miejscowy sąd do pięciu prowadzonych od 2011 roku spraw. Prowadził bowiem usługi prawnicze bez wymaganych uprawnień i posługiwał się fałszywymi dokumentami. Nie jest wykluczone, że wciąż może gdzieś w Polsce, albo poza granicami oferować usługi kancelaryjno-prawne pod innym nazwiskiem i wyłudzać pieniądze od klientów. Bo - przypomnijmy - zmienić swą tożsamość próbował osiem lat temu, w lipcu 2011 roku.
Posługiwał się wówczas aktem urodzenia innej osoby. Jak potem wyznał policjantom, nowy dowód osobisty był mu potrzebny do zaciągnięcia kredytu. Dowodu nie wyrobił. Jego wniosek wzbudził wątpliwości pracowników zduńskowolskiego urzędu. Został zatrzymany przez policję, gdy wychodził z magistratu. Pojawił się tam, aby sprawdzić czy jego dowód osobisty jest już gotowy. Ponieważ w dokumentach złożonych przez niego były nieścisłości, urzędnicy wezwali policję. Wcześniej jednak wprowadził w błąd pracownika zduńskowolskiego Urzędu Stanu Cywilnego. Przedłożył mu podrobione pismo z kancelarii prawnej z prośbą o wydanie aktu urodzenia innego zduńskowolanina. Tłumaczył to potrzebą wykorzystania dokumentu w postępowaniu spadkowym. W maju 2011 roku złożył wniosek o wydanie dowodu osobistego z danymi z tego właśnie aktu urodzenia, ale już ze swoim zdjęciem.
Po zatrzymaniu Rydzyńskiego prokuratura zastosowała wówczas wobec niego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Rydzyński na początku stawiał się na policję, ale po kilku tygodniach zignorował dozór policji i... zniknął. Od tamtej pory policji nie udało się natrafić na jego ślad. Nie utrzymuje kontaktów z rodziną, czy z byłymi działaczami sportowymi ze zduńskowolskiej Resursy, z którą swego czasu był mocno związany. Nie kontaktuje się też z kolegami ze środowiska adwokackiego. Niektórzy nie wierzą, że wciąż przebywa w kraju.
- Głupi nie był, w końcu jest z wykształcenia prawnikiem. I naprawdę był dobry w tym co robił. Pewnie uciekł za granicę - mówi jeden ze zduńskowolskich adwokatów. - Siedzi gdzieś w ciepłych krajach i się śmieje z organów ścigania - dodaje. W 2009 roku Rydzyński wypisał się z rejestru prawników. Kiedy okazało się, że jest oszustem, już osiem lat temu w mieście mówiło się, że był uzależniony od hazardu. Grał nie za swoje i nie regulował należności swoich klientów, którzy powierzali mu pieniądze na kaucje czy zaliczki w interesach. Poszukiwany 52-latek, zanim jego machloje wyszły na jaw mieszkał przy ul. Bogusławskiego w Zduńskiej Woli. Wszystkie osoby, które mają wiedzę na temat aktualnego miejsca pobytu poszukiwanego proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Zduńskiej Woli, ul. Spacerowa 27 lub w godz. 7.30 – 15.30, pod nr tel. 43 824-43-82, a przez całą dobę pod nr tel. 43 824 43 11 lub powiadomić najbliższą jednostkę policji dzwoniąc pod nr 997.

KaMi S

Fot. KPP Zduńska Wola

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u