Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zmarł kapelan zduńskowolskich strażaków. Sanepid szuka parafian z Korczewa, którzy miały z nim kontakt

Zmarł kapelan zduńskowolskich strażaków. Sanepid szuka parafian z Korczewa, którzy miały z nim kontakt

PROBOSZCZKORCZEWW sobotę 24 października na wieczną służbę odszedł ks. kanonik Janusz Gozdalik - proboszcz parafii p.w. Świętej Katarzyny w Korczewie a zarazem kapelan powiatowy zduńskowolskich strażaków. Ksiądz Janusz pełnił funkcję kapelana od 31 sierpnia 2012 r.oku, a duchownym był od lat 39. Miał 65 lat.

 

Uczestniczył we wszystkich ważnych wydarzeniach i uroczystościach Komendy Powiatowej PSP w Zduńskiej Woli i jednostek OSP z powiatu. Zawsze pogodny i oddany służbie, którą pełnił. Wspierał wszystkich strażaków i ich rodziny modlitwą i dobrym słowem. 18 maja 2014 roku został odznaczony Brązowym Medalem za zasługi dla pożarnictwa. Korczewski proboszcz zmarł w zduńskowolskim szpitalu. Był tam hospitalizowany - jak informuje Bazylika Mniejsza w Zduńskiej Woli - ze względu na potwierdzenie zakażeniem koronawirusem. Kościół w Korczewie do 30 października został zamknięty. Nie będą też odprawiane msze, gdyż inne osoby z parafii przebywają na kwarantannie. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Zduńskiej Woli w związku z tym czeka na zgłoszenia od osób, które co najmniej od 16 do 21 października uczestniczyły w nabożeństwach w parafii w Korczewie, bądź w inny sposób kontaktowały się z duchownym. Powinny jak najszybciej skontaktować się z właściwym dla siebie lekarzem rodzinnym lub sanepidem. Pod numerem telefonu: 887 436 604.
Na razie nie jest znana data pogrzebu. Z komunikatu Bazyliki Mniejszej wynika, że zostanie podana po konsultacji z Kurią Biskupią we Włocławku i rodziną zmarłego.

KaMi S

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySiła sugestii

----------------

Mąż był sam w domu. Zachciało mu się pić. Zajrzał do lodówki, a tam... butelka wódki. I to prawie pełna. Nieprawdopodobne, przecież żona nie pije, jemu pić zabrania, wódki nie kupuje! Cud! Wziął błyskawicznie szklaneczkę i nalał sobie setuchnę. Wypił duszkiem i... nic nie poczuł; ani smaku, ani zapachu, choć zaraz po wypiciu powąchał szklankę. Kur... - krzyknął - mam koronawirusa!
Nie miał, kiedy wieczorem zwierzył się żonie Wtedy okazało się, że ta przechowywała tak w lodówce wodę destylowaną...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u