Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Bunt w parafii w Korczewie. Nie chcą nowego proboszcza, który chciał wystrzelać #StrajkKobiet

Bunt w parafii w Korczewie. Nie chcą nowego proboszcza, który chciał wystrzelać #StrajkKobiet

kssiolkowskiTo miała być doniosła i zarazem radosna msza instalacyjna, czyli mówiąc po ludzku przywitalna, inaugurująca, podczas której w minioną niedzielę 15 listopada wierni z parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej Dziewicy i Męczennicy w Korczewie w gminie Zduńska Wola mieli przyjąć do niej nowego proboszcza. Ten zastąpić ma zmarłego 24 października po zakażeniu koronawirusem 65-letniego księdza proboszcza Janusza Gozdalika .

 

Niestety, jak widać i słychać na nagraniu nabożeństwa ( https://www.youtube.com/watch?v=99MBKMYWv8Y&feature=share&fbclid=IwAR1UPAuN11k1SHVxYjj2We24llzRUOiBZVTJGF0FMEXBWaimASaTRMJJOB4), które było w niedzielę transmitowane na FB, na profilu parafii, doniosłości, a tym bardziej radości z przybycia nowego proboszcza ks. kanonika Piotra Siołkowskiego nie było. Choć zachwalał go nawet z ambony na rozpoczęciu nabożeństwa dziekan ks. prałat Dariusz Kaliński ze zduńskowolskiej Bazyliki Mniejszej. Były za to gwizdy i krzyki. Część wiernych wyszła z kościoła! A ci, co zostali wołali: "Chcemy Pawła". Chodzi o dotychczasowego wikarego z Korczewa ks. Pawła Szudniku. To jego w ostatniej woli wskazał ponoć zmarły proboszcz Gozdalik na swego następcę, a z którą ni jak ma się namaszczenie mającego wyjątkowo złą sławę od wielu lat księdza Siołkowskiego. Bo ostatnie nagłośnione z nim zdarzenia, związane ze #Strajkiem Kobiet i użyciem broni, to tak zwane "małe Miki" z tym, co można o nim znaleźć w google.

ZBUCZE JAJO Z CZERNIKOWA

Parafianie z Korczewa w gminie Zduńska Wola od końca października oczekiwali z niecierpliwością nowego proboszcza, ale nie tego, którego ostatecznie biskup włocławski J.E. Wiesław Mering do Korczewa postanowił im przysłać. Niektórzy wręcz twierdzą, że podrzucono im "zbucze jajo z Czernikowa". Mowa o ks. Piotrze Siołkowskim (lat 53, w kapłaństwie od 28 lat - dane kuria we Włocławku - przyp. siewie.tv), byłym proboszczu parafii w Czernikowie, którego słowa i czyny z października (także nagrania policji z tychże) tego roku stały się jednym z głównych tematów niemal wszystkich stacji telewizyjnych i portali informacyjnych w kraju. A wszystko po tym, jak 28 października został zatrzymany przez policję, której też groził... bronią. W "szał wpadł" wcześniej, kiedy w pobliżu siedziby parafii w małym Czernikowie (cała gmina liczy niespełna 3,1 tys. mieszkańców - przyp. siewie.tv), przeszły w marszu kobiety z okolic podczas protestu #strajkkobiet, sprzeciwiając się nowym obostrzeniom aborcyjnym, przyjętym przez Trybunał Konstytucyjny. Proboszcz, widząc pochód kobiet, w tym parafianek, wyszedł pod wieczór przed plebanię z bronią w ręku. Krzyczał, że chętnie ,,powystrzelał by je wszystkie". Wdał się także w pyskówkę z policjantami, którzy śledzili protest i także im groził. Nie reagował na wezwanie od policjantów "Rzuć broń!". Było to na tyle niebezpiecznie, że nawet policjanci odbezpieczyli broń, nie wiedząc do czego może być zdolny duchowny, ponoć zapalony myśliwy i tejże grupie łowczych wielki fan! Rzekomo, jak potem wyznał, tę pasję przejął po swoim poprzedniku. A broń miał przy sobie, bo w latach 90. zamordowano jednego z księży, po którym objął probostwo. Został w końcu obezwładniony i zatrzymany, a noc z 28 na 29 października spędził ostatecznie w areszcie. Policja wszczęła przeciwko niemu dochodzenie. Za czyny, których się dopuścił, grozić mu może nawet do dwóch lat więzienia. Postępowanie w kierunku przestępstwa kierowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy i członków demonstracji wciąż jednak trwa. Na zachowanie proboszcza nie patrzyła wówczas łaskawie także kuria biskupia. Ks. Siołkowski został odsunięty od pracy duszpasterskiej, zawieszony i usunięty z tamtejszej parafii pw. św. Bartłomieja. Wychodzi jednak, że nie na długo "posucha" kapłańska go trapiła. Ledwo niecałe trzy tygodnie po tych głośnych zdarzeniach, od 15 listopada ma kierować parafią w Korczewie pod Zduńską Wolą. To jedna z najstarszych parafii w Sieradzkiem. Z wieloma tradycjami, już od początku XVII wieku. A to, parafian, którzy do tej pory "tak medialnego" proboszcza nie mieli, wymiernie zabolało... Księdza Piotra po prostu u siebie nie chcą!!! Chcą ks. Pawła Szudzika! (na zdjęciu)!! Bez żadnych apelacji!

CHCEMY WIKAREGO PAWŁA!!! TEN NOWY TO "PERSONA NON GRATA"

Członkowie wspólnoty parafialnej z Korczewa są poruszeni i wręcz zbulwersowani nową obsadą proboszcza, i uważają, że biskup włocławski Wiesław Mering "podrzucił im wielki kłopot", "personę non grata", czyli mówiąc wprost intruza, . Parafianie z Korczewa zaczęli zbierać podpisy pod petycją do biskupa, aby odwołał ostatecznie ks. Piotra z funkcji korczewskiego proboszcza i na tę służbę powołał ks. Pawła Szudzika. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, w najbliższy piątek 20 bm. ma się ponoć w tamtejszym kościele odbyć protest wiernych podczas wieczornej mszy o godz. 18. Parafianie mają dać wyraźnie do zrozumienia nowemu proboszczowi, że jest w Korczewie osobą "non grata", bo jak widzą niedzielne protesty "spłynęły po nim jak woda po kaczce". Mieszkańcy Korczewa - jak podaje siewie.tv - jeden z parafian, choć mieszkają na wsi, to dostęp do mediów internetowych mają. I wyśledzili, że październikowy występek ich nowego proboszcza to nie jedyny, kiedy stał się medialny. Oczywiście także w złym świetle. Już od kilku, a nawet kilkunastu lat ks. Siołkowski był na tapecie mediów z okolic Czernikowa i Bydgoszczy.

MEDIA O KS. SIOŁKOWSKIM
------------------------------------------------------
Jak na przykład już w 2012 roku podawał portal Nowy Ateizm "Ks. Piotr Siołkowski jest proboszczem w parafii pw. św. Bartłomieja w podtoruńskim Czernikowie, uczy religii w tamtejszym gimnazjum. Jako warunek przyjęcia do sakramentu bierzmowania podał wspólne odmawianie różańca na długiej przerwie w szkole. Kuratorium oświaty nie widzi przeszkód. - W rozmowie z księdzem wyraziłem wątpliwość, czy biorąc pod uwagę fakt, że szkoła jest instytucją świecką, taka praktyka jest zgodna z przepisami - mówi toruńskim "Nowościom" Andrzej Padlewski, dyrektor Zespołu Szkół w Czernikowie. Dyrektor tej placówki zwrócił uwagę ks. Siołkowskiemu, że figurka Matka Boskiej Fatimskiej stoi w nieodpowiednim miejscu w sali katechetycznej - za plecami nauczyciela. Odpowiedź kapłana była błyskawiczna - z ambony oznajmił parafianom, że szkoła zabroniła odmawiania różańca. Na dodatek ks. Siołkowski - jak relacjonują "Nowościom" nauczyciele czernikowskiego gimnazjum - demonstracyjnie wyniósł figurkę Matki Boskiej Fatimskiej ze szkoły."
Inne doniesienie o ks. Piotrze: "Ks. Siołkowski napisał: "9 października [2011 r. - przyp. red.] podczas wyborów na terenie naszej parafii 207 osób (240 na terenie Gminy) oddało głos na Ruch Palikota, czyli m.in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tak zwani katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby to są wrzody na ciele, jakim jest Parafia - każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć. A już wiemy, jakie to ugrupowanie, na które ci pseudokatolicy oddali głos: usunąć krzyż z Sejmu, sal lekcyjnych, szpitalnych; wyrzucić religię ze szkoły, pozwolić w Polsce na związki "pedalskie" (homoseksualiści i lesbijki); opodatkować tacę niedzielną. Pytam się, czy ci mieszkańcy naszej Parafii, którzy głosowali na Palikota, nie mają teraz wyrzutów sumienia? Stawiam ten problem pod rozwagę wszystkim Parafianom. Zróbmy jak najszybciej rachunek sumienia, żeby nie było za późno"."

GRZECH W SUTANNIE?
----------------------------------------
Jak podawał portal 10przykazan.word.press.pl, Ks. Siołkowski to Ksiądz – despota strerroryzował mieszkańców. Małe wspomnienie o tym: Mówiąc o proboszczu, mieszkańcy podtoruńskiego Czernikowa ściszają głos. Kolęda to w wiosce nerwowy czas. Dorośli liczą pieniądze, a dzieci obrazki. Na internetowej stronie parafii jest komunikat, że przed wizytą księdza należy przygotować stół nakryty białym obrusem, krzyż, dwie świece, wodę święconą, Pismo Święte, a w domach, gdzie są dzieci i młodzież – ich zeszyty do religii, ćwiczenia i obrazki niedzielne. Obrazki trzeba spakować w etui, a na wierzchu napisać ich liczbę.
– Bo nasze dzieci chodzą do kościoła po kartki – tłumaczy pani A.
– Po mszy ksiądz rozdaje obrazki i to jest dowód, że dziecko wzięło udział. Jak obrazków jest za mało, może nie dopuścić do Pierwszej Komunii albo bierzmowania. A tego się każdy boi.
Dla dorosłych członkowie rady parafialnej roznoszą koperty na ofiarę, które należy podpisać (nazwisko rodziny i adres) i podczas mszy złożyć na tacę. Proboszcz przypomina o piątym przykazaniu kościelnym, które każe troszczyć się o potrzeby wspólnoty kościoła. A lista potrzeb jest długa: na seminarium duchowne, kurię diecezjalną, dom księży emerytów. Parafii też niezbędnie potrzeba kolejnych darów serca: na nową posadzkę (17 tys. zł), na kratę oddzielającą nawę główną od kaplicy i ołtarz – witraż adoracyjny (30 tys. zł), dodatkowo relikwiarz, oświetlenie ołtarza, monstrancję, remont chrzcielnicy i organów. Na te ostatnie trzeba 60 tys. zł. Jak się nie znajdą, organy zamilkną, ostrzega proboszcz.
Ksiądz lubi liczby. W wywieszonym koło kościoła ogłoszeniu, w którym przeprasza wiernych za opóźnienia w kolędzie, bo się przeziębił w nieogrzewanym kościele po sąsiedzku, dodaje, że ostatni rachunek za prąd wyniósł 1948 zł.
– Ciągnie z ludzi na wszelkie sposoby. Ja się z ambony dowiedziałam, że mamy jakiś kredyt do spłacenia, zaciągnięty przez parafię. Wściekłam się, ba mam własne kredyty – mówi pani B. – Można oczywiście włożyć do koperty mniej i się nie podpisać, ale to mała wieś. Wiadomo będzie, kto podpisał, a kto nie. I tak się trafi na czarną listę.

Wszystkie dane są w zeszycie
Ludzie raz się zbuntowali i zaczęli wrzucać drobniaki na tacę. Ksiądz wyliczył skrupulatnie: 10 monet po 1 groszu, 12 monet po 2 grosze i kilkanaście po 5 groszy. „I to się powtarza od kilku niedziel – grzmiał w ogłoszeniu parafialnym. Ci, którzy wrzucają takie nominały, szkodzą tylko i wyłącznie parafii”.
– Sugerował, że się dowie, kto to robi, i się skończyło – wspomina pan C.
W Czernikowie nikt nie powie nic na temat księdza pod nazwiskiem. Tylko anonimowo, szeptem i nerwowo rozglądając się na boki. To mała wieś, będzie wiadomo, kto rozmawiał z obcym. I to trafi do zeszytu. Bo ksiądz ma zeszyt i nie waha się go użyć. Jest tam podobno zapisane wszystko: kto gdzie pracuje, z kim żyje, kto ma rodzinę za granicą, ile na co wpłacił i co powiedział podczas kolędy.
– Idzie potem człowiek zamówić pogrzeb, a ksiądz wyciąga zeszyt i mówi, że opłata za kościelny parking nieuiszczona i dolicza 50 zł. Chrzest nieślubnego dziecka, taryfa podwójna – opowiada pani B. – Nie daruje nawet zmarłym. Wyciąga zeszyt i wypomina wdowie, że nieboszczyk miał odmienny pogląd na Jana Pawła II.
Zdarzyło się, że ksiądz odmówił wprowadzenia zwłok do kościoła, bo zmarły za dużo pił. No pił faktycznie, przyznają w Czernikowie, ale to był dobry, uczciwy człowiek, nikomu krzywdy nie zrobił. Albo młody chłopak, który niedawno zginął w wypadku motocyklowym. Ksiądz podczas ogłoszeń parafialnych skomentował: „On mi kiedyś na kolędzie powiedział, że generalnie to nie wierzy w Boga i dlatego tak się stało. Dosięgło go”. Córce kobiety, która popełniła samobójstwo, wypomniał publicznie, że żyje w konkubinacie i ma nieślubne dziecko. W małej wsi być wyczytanym z ambony to piętno.

Ślub bez młodych

W ubiegłym roku proboszcz postanowił pogłębić swoją wiedzę na temat parafian. Rozpisał ankietę i wyjaśnił w parafialnym biuletynie, że to „materiał socjologiczny do badań naukowych i religijnych”. Pytał w niej o zamawiane intencje mszy świętej: „Ile razy w roku?”, o zaległości finansowe wobec parafii, na którą godzinę rodzina chodzi na mszę, „prasa religijna, czy jest czytana?”, „Radio Maryja, czy jest słuchane?”. Radził szczerze wypełnić i oddać podczas wizyty kapłana po kolędzie. Sonda teoretycznie była anonimowa, ale jeśli się ją rzeczywiście szczerze wypełniło, źródło „materiału socjologicznego” było łatwe do wykrycia. Część parafian wrzuciła ankiety do kosza.
– On nam ciągle powtarza, że w Polsce jest jedno radio: Radio Maryja, i jedna telewizja: Telewizja Trwam. Innych słuchać ani oglądać się nie powinno, ale tego już na szczęście nie ma jak sprawdzić – opowiada pani D. Wspomina, że kiedy kilka lat temu proboszcz trafił do Czernikowa, sprawiał naprawdę sympatyczne wrażenie. Otwarty, rozmowny, nawet dosyć przystojny. Szybko się jednak okazało, że lubi golić owieczki do gołej skóry i nie znosi cienia sprzeciwu.
– Dla mnie takim pierwszym momentem, gdy poczułam niesmak, były mikołajki w kościele. Po mszy dzieci miały dostać słodycze. Zrobił się harmider, bo dzieciaki małe. Ksiądz z krzykiem wyrzucił je wszystkie za drzwi – wspomina pani E. Jej koleżanka opowiada o przypadku, gdy młodzi spóźnili się dwie minuty na ślub. Zaczął mszę bez nich. – On się tu czuje jak car, a nas traktuje jak pańszczyźnianych chłopów – ocenia. – Przez niego stajemy się pośmiewiskiem

WRZODY NA PARAFIALANYM CIELE

Pierwsza głośna afera z udziałem proboszcza wybuchła po wyborach, gdy dowiedział się, że część owieczek ośmieliła się głosować na Ruch Palikota. Napisał wówczas w parafialnym biuletynie: „Na terenie naszej parafii 207 osób oddało głos na Ruch Palikota, czyli m.in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby to są wrzody na ciele, jakim jest parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć”.
Biuletyn opublikowano na stronie parafii, a ta jest częścią portalu urzędu gminy. Dociskany przez dziennikarzy wójt Zdzisław Gawroński tłumaczył, że on za parafialne treści nie odpowiada, ale może by je trzeba trochę cenzurować.
– Nie ma takiej potrzeby, więcej kontrowersji nie było – tłumaczy dziś. – W Czernikowie, jak wszędzie w Polsce, obowiązuje rozdział Kościoła od państwa, a gmina użycza swojej strony parafii dla wygody mieszkańców. Co do sponsorowania przez gminę autokaru na wycieczkę do Radia Maryja, którą proboszcz zorganizował dla dzieci w ramach Ferii z Bogiem, to nic mu na ten temat nie wiadomo.
– To była wycieczka do Torunia, może przy okazji zwiedzali też Radio Maryja – wyjaśnia. – Ostatnie Ferie z Bogiem ksiądz zorganizował w Centrum Szkolenia Artylerii. Też sponsorowaliśmy autokar.

Różaniec na długiej przerwie

Po raz drugi Czernikowo trafiło na łamy ogólnopolskie z powodu tzw. afery różańcowej. Proboszcz od września uczy religii w miejscowym zespole szkół, a już w październiku wymyślił, że w ramach przygotowań do bierzmowania uczniowie mają odmawiać różaniec na długiej przerwie. Jeden różaniec – jeden stempelek. Brak siedmiu stempelków – niedopuszczenie do bierzmowania. Nauczyciele rozmawiali między sobą, że to trochę niewychowawcze. Słyszeli uczniowskie dialogi: – Idziesz na różaniec? – Nie chce mi się. – Chodź, odklepiemy to w ch… i będzie z głowy. A i tak tabuny gimnazjalistów widywano podczas różańca na ulicy, bo jeden z uczniów dobrał się podobno do stempelka i nastemplowali sobie różańców na zapas. W końcu zareagował dyrektor.
– Zgłosiłem zastrzeżenia, czy to nie narusza świeckiego charakteru szkoły. Poza tym nikt tego ze mną nie uzgadniał. Za to, co dzieje się w szkole, odpowiada dyrektor i nic nie powinno się dziać bez jego wiedzy – opowiada Andrzej Padlewski, dyrektor Zespołu Szkół w Czernikowie. – Przy okazji w rozmowie z proboszczem poruszyłem kwestię figury Matki Boskiej Fatimskiej, którą ksiądz ustawił w jednej z sal. Stała wciśnięta w kąt pod tablicą. Ja też miałem lekcje w tej sali i czułem się niezręcznie z Matką Boską za plecami. Zasugerowałem, żeby znaleźć dla niej bardziej właściwe miejsce.
Proboszcz się wściekł. Grzmiał z ambony, że zabrania się uczniom odmawiania różańca, a potem wpadł do szkoły, złapał Matkę Boską pod pachę i demonstracyjnie wyniósł. Ale różańców na długiej przerwie więcej nie było. A dyrektor Padlewski został bohaterem forów internetowych. Głosy poparcia płynęły z całej Polski.
– Nie chcę już wracać do tej sprawy – deklaruje dyrektor Padlewski. – Proboszcz uczy religii w liceum i gimnazjum. Musimy jakoś współpracować. Kolejnych problemów nie było.
– No, niezupełnie – prostuje matka jednego z uczniów. – Wychowawczyni powiedziała nam, że w tym roku nie będą organizowane andrzejkowe wróżby, bo proboszcz stwierdził, że to satanizm.
Parafianie przyznają, że to przykre, ale protestować nie będą, bo z proboszczem nie ma dyskusji. Choćby wyznaczanie panów, którzy go mają wozić po kolędzie. Nie pyta, tylko ogłasza. Raz podobno nie zorientował się na czas i wyznaczył do wożenia kogoś, kto sprzedał właśnie samochód. Parafianin miał mu podstawić pod plebanię rower, ale to chyba plotka, bo byłyby jakieś reperkusje. Nie za takie rzeczy ludzi wyczytywał z ambony. Wystarczyło skrytykować miejsca ustawienia przenośnych toalet na cmentarzu czy zaprotestować przeciwko wycince cmentarnych drzew. Dlatego w Czernikowie wszyscy wolą siedzieć cicho. W końcu każdy prędzej czy później będzie potrzebował jakichś sakramentów. Tylko pan Z. deklaruje, że się nie boi. Dzieci nie ma, a jak go ksiądz nie będzie chciał pochować, to trudno.
– 40 lat byłem katolikiem, ale jak proboszcz nastał, przestałem chodzić do kościoła, a po kolędzie go nie wpuszczam. Jemu coś z czasami świętej inkwizycji się pomyliło. Jakby mógł, toby ludzi na stosach palił – mówi, rozglądając się na boki i upewniając, że pozostanie anonimowy. Proboszcz twierdzi, że nikomu sakramentów nie odmawia. Odpowiada wyłącznie na pytania natury religijnej. W kwestiach politycznych odsyła do biskupa. – Poza tym POLITYKA to gazeta postkomunistyczna, a nie katolicka, prawda? – upewnia się. – No to krótka piłka.

ZERO NA TACĘ
-------------------------------
Do czasu, jak biskup nie odniesie się do protestu wiernych z Korczewa, ci zapowiadają, że na msze będą w większości uczęszczać, ale nawet pół grosza nie dadzą na tacę. Na pewno do piątkowych mszy. I czekają na reakcję kurii diecezjalnej.

KaMi S

Foto: FB

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySiła sugestii

----------------

Mąż był sam w domu. Zachciało mu się pić. Zajrzał do lodówki, a tam... butelka wódki. I to prawie pełna. Nieprawdopodobne, przecież żona nie pije, jemu pić zabrania, wódki nie kupuje! Cud! Wziął błyskawicznie szklaneczkę i nalał sobie setuchnę. Wypił duszkiem i... nic nie poczuł; ani smaku, ani zapachu, choć zaraz po wypiciu powąchał szklankę. Kur... - krzyknął - mam koronawirusa!
Nie miał, kiedy wieczorem zwierzył się żonie Wtedy okazało się, że ta przechowywała tak w lodówce wodę destylowaną...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u