Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Mimo dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów pijany wjechał w ogrodzenie

Mimo dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów pijany wjechał w ogrodzenie

policjaSkrajną nieodpowiedzialnością wykazał się 49- letni mieszkaniec powiatu wieluńskiego, który we wsi Chorzyna, kierując po pijanemu samochodem marki Ford doprowadził do zdarzenia drogowego. Dodatkowo okazało się, że mężczyzna wsiadł za kółko pomimo orzeczonego dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wkrótce za swoje nieodpowiedzialne zachowanie odpowie przed sądem.

 

Do zdarzenia doszło 3 marca w Chorzynie,w gminie Osjaków. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia, 49-letni kierujący Fordem Focusem nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na lewe pobocze i uderzył w ogrodzenie posesji, po czym dachował. Kierowca Forda z obrażeniami ciała przewieziony został do szpitala w Bełchatowie. Tam policjanci zbadali jego stan trzeźwości. Badanie alkomatem wykazało u niego ponad 2,3 promila alkoholu w organizmie. Po sprawdzeniu w systemach policyjnych okazało się że posiada on dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Teraz grozi mu kara do do 5 lat pozbawienia wolności.
Ponownie apelujemy o rozsądek! Wsiadanie za kierownicę po alkoholu to kompletny brak odpowiedzialności i może doprowadzić do tragedii. Pijany za kierownicą stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie ale i przewożonych pasażerów i innych użytkowników dróg, pieszych, czy rowerzystów.

KPP w Wieluniu

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyKot to ma GPS

Pewien senator dawno minionej kadencji chciał się pozbyć kota, więc wywiózł go kilka ulic dalej i porzucił. Gdy wrócił do domu, kot już tam był. Następnego dnia wywiózł kota dziesięć ulic dalej. I... po powrocie widzi kota w domu. Wywiózł go jeszcze raz. Krążył ulicami w prawo, w lewo, kluczył i tak aż na drugi koniec miasta. Po kilkunastu minutach dzwoni do domu i pyta żonę:
- Jest kot?
- Ano jest! -odpowiada z przekąsem żona.
- To daj go do telefonu, bo nie mogę trafić do domu...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u