Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Synowa marszałka województwa łódzkiego walczy w 10. TOP MODEL. Bez wiedzy rodziny

Synowa marszałka województwa łódzkiego walczy w 10. TOP MODEL. Bez wiedzy rodziny

topmode4To musiało być wyzwanie! Pokonanie, jak mówiła ta uczestniczka, swojej niskiej samooceny, ale też przebicie się na innej niwie, w rodzinie polityków, do której jest z nazwiska przypisana. Dodajmy rodziny, w której chyba polityka jest na pierwszym miejscu. A mowa o dwóch politykach związanych z obecnie sprawującymi władzę w Polsce, czyli z PiS. A jednak okazało się, że i babce z klanu Schreiberów udało się (przynajmniej na kilka, bądź kolejny tydzień - przyp. siewie.tv) wyrwać się z rodziny i walczyć o swoje, własne marzenia. Jak się ma dwadzieścia parę lat warto tak zadbać o ... siebie. To motto Marianny Schreiber...

 

W przeciwieństwie od innych uczestników TOP Model 10, ona pojawiła się sama. Rodzina nic o udziale w tym projekcie nie wiedziała. Mowa o żonie Łukasza Schreibera, ministra w rządzie PiS. Marianna jest zarazem synową marszałka województwa łódzkiego Grzegorza Schreibera. Bez rodzinnego wsparcia stawiła się sama na wybiegu, na castingu w I etapie programu dziesiątej, jubileuszowej edycji "TOP MODEL". A producentem programu jest ...STACJA TVN, której - dodajmy - PiS, a i mąż oraz teść są z tą partią związani, nie chce przedłużyć koncesji dla TVN 24 na nadawanie na terenie Polski. Jak wyznała w programie, na wizji , stawiła się nań, nie informując o tym ani męża Łukasza, ani tym bardziej teścia Grzegorza. I nawet dodała, że jak mąż się dowie po obejrzeniu programu, to "może się z nią rozwiedzie". 28-latka, z wykształcenia pedagożka i terapeutka przeszła do kolejnego etapu, choć jurorzy do końca nie mogli uwierzyć z jaką rodziną jest związana.
W programie, który jest kultowym, od wielu lat modowym show, promującym modelki i modele w Polsce można było usłyszeć:
– Cześć mam na imię Marysia, spełniam się zawodowo jako nauczycielka dzieci ze spektrum autyzmu. Urodziłam się i mieszkam w Warszawie, gdzie poznałam mojego męża. Mam 6-letnią córkę – opowiedziała o sobie w programie na wstępie. - Pomysł na udział w programie „Top Model” to jest moje marzenie z wieku nastoletniego. Pochodzę z dość biednej rodziny i to był moment, nie na spełnianie marzeń nastolatki, ale na moment, w którym trzeba stać się dorosłym i, w którym trzeba się odbić od dna, żeby osiągnąć coś w przyszłości – dodała.
- Chyba się stresujesz, bo coś mało energii? - rozpoczęła rozmowę Joanna Krupa. Marianna Schreiber przyznała w końcu przed jurorami, że zgłosiła się do programu nie mówiąc o niczym mężowi.
- Myślisz, że by się przestraszył, że zrobisz karierę w modelingu i go zostawisz, poznasz kogoś innego? - dopytywali jurorzy.
- Nie, absolutnie nie! Myślę, że to po prostu przeczy to jego spojrzeniu na obraz naszej rodziny.
- Kim jest twój mąż?
- Jest politykiem.
- Twój mąż to jest ten minister?
- Tak. - w końcu wyznała Marianna.
Jej uroda oraz poruszająca historia zrobiły jednak wrażenie na jurorach. Marianna Schreiber otrzymała szansę jako jedna z nielicznych i przeszła do kolejnego etapu programu. Ale, po pierwszych eliminacjach Marianna wylądowała... pod kroplówką. Jak napisała potem na swoim profilu (pisownia oryginalna - przyp. siewie.tv): "„Po 1- w życiu przeżyłam wiele stresujących sytuacji (świadomość życia bez Taty, ciężka sytuacja rodzinna, materialna w domu, w którym się wychowywałam, stres przed tym czy ktoś mnie pokocha, stres przed urodzeniem dziecka, stres przed ślubem, stres przed obronami na studiach, stres przed egzaminem na prawo jazdy, stres w pierwszej pracy, stres gdy trenując, spadałam z dużych wysokości). Jednakże ten stres, który towarzyszył mi w Top Model, był takim, jakiego nigdy nie czułam. Cała się trzęsłam, nogi miałam jak z waty, zacisnęły mi się usta i przez to miałam złą wymowę… w końcu po castingach miałam podawaną kroplówkę ze stresu” - napisała Marianna. Dodała też, że całkowicie odcina się od polityki. „Całkowicie odcinam się od polityki, moi znajomi i przyjaciele świetnie o tym wiedzą, BO MNIE ZNAJĄ. Wiedzą, jaka jestem, co przeżyłam, z czym mi trudno, a wreszcie CO JEST PRAWDĄ A CO NIE. Oni nie wyganiają mnie z miasta, bo przeczytali pomówienia w internecie. Internet wszystko przyjmie- takie trudne mamy czasy” - zapewnia. Dlaczego był wpis "wyganiają mnie z miasta". Otóż szybko wyjaśniamy. Jak piszą internauci w "sieci" nic nie ginie. I przypominają jej wpis z 2018 roku. Wówczas "zasłynęła" tweetem, w którym polecała nastoletniej dziewczynie z Warszawy z tęczową torbą wynieść się "won z jej miasta".
I jak się okazuje to nie tajemny przed rodziną udział „Top Model” wzbudził olbrzymie poruszenie w mediach społecznościowych. I nie z powodu, że związana jest węzłem małżeńskim w ministrem związanym z partią rządzącą, czyli z PiS. A ten tweet, w którym polecała nastoletniej dziewczynie z tęczową torbą wynieść się "won z jej miasta". Na swoje insta wrzuciła wówczas zdjęcie niczego nieświadomej dziewczyny z autobusu, która na kolanach trzymała tęczowe torbę i flagę. M. Schreiber okrasiła wówczas fotografię opisem: "Won z mojego miasta".
Teraz tym samym odpowiadają jej internauci, którzy pamiętają ten wpis sprzed trzech lat, choć wówczas za nią przepraszał w sieci jej mąż. O swoim niezadowoleniu dali licznie znać w komentarzach na profilach Marianny oraz na Insta Top Model. Zdecydowana większość wpisów to jednak parafrazy słynnej wypowiedzi aspirującej do "top modelki" sprzed kilku lat: "Won z naszego miasta/ Won z mojego miasta/ Won z "Top Model".

KaMi S

Foto. screen TVN z 1 września br., Marianna Schreiber/Instagram

MARIA6

teczasMODEL

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipy

 

 

 

 

 

 

 

"Dobranoc, przystojniaku!"

Pewien facet chciał przenocować w hotelu, ale wszystkie pokoje były zajęte.
- Może ma pan jednak jakiś wolny pokój, albo chociaż jakieś łóżko? Mogę spać gdziekolwiek - poprosił recepcjonistę.
- No cóż, mam dwuosobowy pokój w którym mieszka tylko jeden facet i prawdopodobnie byłby zadowolony ze współlokatora, bo to obniżyłoby mu koszty. Ale prawdę mówiąc, on chrapie tak głośno, że skarżą się na niego nawet lokatorzy z sąsiednich pokoi, tak więc nie wiem, czy będzie pan zainteresowany.
- Nie ma sprawy, wezmę ten pokój.
Następnego ranka recepcjonista pyta faceta:
- Jak się panu spało?
- Lepiej niż kiedykolwiek.
- A co z chrapaniem, nie przeszkadzało panu?
- Nie, natychmiast go uciszyłem.
- W jaki sposób?
- Już leżał w łóżku, kiedy wszedłem do pokoju. Przechodząc pocałowałem go w policzek i powiedziałem "Dobranoc, przystojniaku!", a on obserwując mnie, nie zmrużył oka przez całą noc!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u