Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Polski człowiek - magnes

Polski człowiek - magnes

01Niezwykłe zdolności zauważył u siebie Jan Hatłas ze Zduńskiej Woli 15 lat temu. Obejrzał wówczas program o białorusińskim człowieku-magnesie, który do siebie przyciągał metal. Okazało się, że i on potrafi przyciągać metalowe przedmioty. Pan Jan dziś ma 88 lat i nie jest zwykłym człowiekiem-magnesem, potrafi bowiem przyciągać nie tylko przedmioty wykonane z żelaza, ale również z aluminium, których magnesy raczej nie przyciągają. Przyciąga także książki, plastik. Na swojej klatce piersiowej potrafi utrzymać nawet butelkę z wodą mineralną. Podczas wizyty u pana Jana udało nam się zarejestrować to niecodzienne zjawisko. Film wkrótce pokaże łódzka "trójka". Będzie także film na siewie.tv! Ja osobiście miałam okazję rzucać na klatkę piersiową monety, które lepiły się do niej jak rzutki na planszy! Senior śmiał się, że gdyby przedmiotów, które przykłada na klatkę piersiową nie ściągał, trzymałyby się godzinami: - To jednak nie byłoby wygodne. - dodaje.


Ale pan Jan 15 lat temu odkrył wraz z magnetyzmem u siebie także inne zdolności. Ma energię uzdrawiającą. Robi to rękoma. Z jego zdolności uzdrawiających korzystają sąsiedzi, znajomi a także osoby, które o tym słyszały. W sumie przez ostatnie 15 lat ręce Jana Hatłasa uzdrowiły kilka tysięcy osób.
- Nie biorę za to pieniędzy. Niestety sam siebie uleczyć nie mogę, a przydałoby się. Serducho chociażby naprawić. Moja szafka pełna jest medykamentów. Tego daru Bóg, czyli samouzdrawiania nie dał mi - rozkłada rece senior.


Ewa Dobrowolska

Więcej:

Sztukmistrz ze Zduńskiej Woli (wideo)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksyjna przygoda u dentysty

Siedziałam w poczekalni u dentysty, do którego przyszłam po raz pierwszy. Z nudów rozglądałam się. Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego imię i nazwisko. Wtedy przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym imieniu i nazwisku, który chodził ze mną do tego samego liceum jakieś 30 lat temu.
Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jednak kiedy go zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwymi włosami, wydatnym brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły.
A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
- W siedemdziesiątym czwartym. A dlaczego Pani pyta?
- Ach, to Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Wtedy dentysta zaczął mi się uważnie przyglądać.
Po chwili ten grubawy, pomarszczony staruszek zapytał:
- A czego Pani uczyła?...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u