Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Wieluński WIELTON dalej zdobywa świat

Wieluński WIELTON dalej zdobywa świat

wieltonJeden z największych w Europie producentów naczep i przyczep - firma Wielton z Wielunia pracuje nad powołaniem dla całej grupy nowej struktury, której zadaniem będzie odkup używanych naczep i przyczep. Docelowo pozwoli to zwiększyć spółce potencjał sprzedaży nowych produktów. Wielton liczy, że rynkiem zbytu na skupiony asortyment będzie m.in. Afryka, w której firma jest coraz bardziej widoczna.

 

Tak mówił o tym w Radiu Ziemi Wieluńskiej prezes grupy Wielton, Mariusz Golec: - To może nie chodzi o modernizację naczep. Ci, którzy chcą odnosić sukcesy w naszej branży, nie tylko w naszej, ale ogólnie w branży motoryzacyjnej, to jeżeli chcą sprzedać nową naczepę, muszą odebrać od klienta starą, używaną. Dlatego w przyszłości wygrają ci, którzy nauczą się zagospodarowywać, używane naczepy. Oczywiście sposobów na zagospodarowanie używanych naczep jest wiele. Pierwszym z nich jest prosta sprzedaż. Drugim jest prosta sprzedaż na zdefiniowane rynki. Kolejnym jest modernizacja i sprzedaż na określone rynki. My, myśląc o zagospodarowaniu używanych naczep, zbudowaliśmy już strukturę organizacyjną do tego celu. Wyznaczyliśmy sobie rynki, na których chcemy działać. Będą to rynki, po pierwsze, wewnętrzne, czyli Polska, Francja, Włochy i Niemcy. Ale także rynek afrykański, gdzie mamy od roku powołaną spółkę Wielton Afryka do sprzedaży nowych pojazdów, ale także sprzedaży tych używanych. Jest to dość ciekawy i duży rynek, gdzie rzeczywiście można w dużym stopniu zutylizować używane naczepy.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksyjna przygoda u dentysty

Siedziałam w poczekalni u dentysty, do którego przyszłam po raz pierwszy. Z nudów rozglądałam się. Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego imię i nazwisko. Wtedy przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym imieniu i nazwisku, który chodził ze mną do tego samego liceum jakieś 30 lat temu.
Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jednak kiedy go zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwymi włosami, wydatnym brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły.
A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
- W siedemdziesiątym czwartym. A dlaczego Pani pyta?
- Ach, to Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Wtedy dentysta zaczął mi się uważnie przyglądać.
Po chwili ten grubawy, pomarszczony staruszek zapytał:
- A czego Pani uczyła?...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u