Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Rodząca kobieta z policyjną eskortą

Rodząca kobieta z policyjną eskortą

policja3Rodząca kobieta dotarła na czas do sieradzkiego szpitala dzięki policyjnej eskorcie! Była potrzeba, więc taką formę pomocy zorganizowali wczoraj policjanci sieradzkiej drogówki. Pilotowali do szpitala samochód z rodząca kobietą. Dzięki sprawnej i skutecznej reakcji policjantów kobieta dotarła na czas do szpitala, gdzie urodziła syna.

 

Jak informuje KPP w Sieradzu, służba w dniu 15 maja na długo zostanie w pamięci mł. asp. Sławomira Łuczaka oraz sierż. Krzysztofa Tyszkiewicza. Właśnie ci funkcjonariusze drogówki, patrolowali drogę wojewódzką z Warty w kierunku Sieradza. Około godz. 10 w Biskupicach zauważyli, że kierowca jadącego za nimi BMW używa na przemian świateł mijania i drogowych, prawdopodobnie dając im sygnał, aby zatrzymali radiowóz. Kiedy policjanci zatrzymali się na poboczu , podbiegł do nich zdenerwowany mężczyzna, prosząc o pomoc w szybkim dotarciu do szpitala, ponieważ w samochodzie znajduje się jego rodząca żona. Policjanci natychmiast rozpoczęli eskortowanie. Sytuację zgłosili dyżurnemu komendy, po czym - używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych - pilotowali BMW aż do szpitala. Ciężarną kobietą zaopiekował się zespół pogotowia ratunkowego.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksyjna przygoda u dentysty

Siedziałam w poczekalni u dentysty, do którego przyszłam po raz pierwszy. Z nudów rozglądałam się. Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego imię i nazwisko. Wtedy przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym imieniu i nazwisku, który chodził ze mną do tego samego liceum jakieś 30 lat temu.
Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jednak kiedy go zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwymi włosami, wydatnym brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły.
A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
- W siedemdziesiątym czwartym. A dlaczego Pani pyta?
- Ach, to Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Wtedy dentysta zaczął mi się uważnie przyglądać.
Po chwili ten grubawy, pomarszczony staruszek zapytał:
- A czego Pani uczyła?...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u