Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zduńskowolska interna pracuje w trybie ostrodyżurowym

Zduńskowolska interna pracuje w trybie ostrodyżurowym

SZPITALBUDYNEKGLOWNYOddział wewnętrzny Szpitala Powiatowego w Zduńskiej Woli pracuje w trybie ostrodyżurowym. Powód? Brak lekarzy! Dla pacjentów oznacza to, że przyjmowani na internę będą tylko ci, których życie jest zagrożone. Pozostali, z lżejszymi dolegliwościami odsyłani będą do okolicznych szpitali, m.in. Łasku, Sieradzu czy Poddębicach. Tak na pewno będzie do końca lipca.

 

Kłopoty kadrowe na zduńskowolskiej internie trwają już ponad dwóch lat, kiedy to w styczniu 2016 roku wypowiedzenia złożył ówczesny ordynator i pracujący tam lekarze. Przez ten czas prezesowi tej spółki powiatowej, Januszowi Ratajczykowi nie udało się skompletować pełnej obsady. Obecnie na internie pracuje jden1 lekarz. Drugi pracuje na izbie przyjęć. Jak twierdzi Janusz Ratajczyk, szpital poszukuje wciąż lekarzy: w Zduńskiej Woli, Łodzi. Na stronie internetowej od stycznia tego roku zamieszczone jest w tej sprawie ogłoszenie. Najbardziej lecznicy zależy na pozyskaniu internistów, którzy będą pracowali na rannej zmianie. A to nie jest proste, bowiem lekarze wolą w tym czasie pracować w przychodniach, gdzie warunki są bardziej komfortowe niż w szpitalu. Zatrudnieni w poradniach nie muszą także pracować na dyżurach.

To nie jedyny dyskomfort dla pacjentów z powiatu zduńskowolskiego. Brak kadry lekarskiej odbija się na pracy ekipy pomocy doraźnej. Lekarz w załodze karetki pogotowia pracuje tylko do godz. 15. Normalnie pracują pozostałe oddziały szpitala: chirurgia, pediatria i ginekologiczno-położniczy.

KaMi S

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u