Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Pijany skradł rower listonoszowi

Pijany skradł rower listonoszowi

policjaOkazuje się, że okazja czyni złodzieja. Nawet wtedy, kiedy łakomy na cudzą własność jest pijany. W taki sposób pewien sieradzanin ukradł rower listonoszowi.

 

W czwartek 23 sierpnia około godziny 12 na jednej z ulic Sieradza listonosz wszedł do pobliskiej kamienicy, aby dostarczyć przesyłkę. Rower, którym jak zwykle poruszał się w czasie pracy, zostawił wraz z torbą na ulicy. Gdy po kilku minutach wyszedł stwierdził, że rower o wartości około 1400 złotych zniknął. W pierwszym momencie sądził, że ktoś mu zrobił głupi kawał. Kiedy jednak nie odnalazł roweru w najbliższej okolicy wiedział, że najprawdopodobniej ktoś mu go ukradł. Po kilku minutach spotkał znajomą która powiedziała mu, że na pobliskiej ulicy zauważyła mężczyznę który prowadził jego rower. Stwierdziła też, że może on być pijany. Listonosz wraz z koleżanką zaczął szukać złodzieja. Po jakimś czasie spotkał kolegę jadącego autem. Wsiadł więc do samochodu, aby dalej szukać skradzionego roweru. Miał szczęście, na jednej z ulic zauważył poszukiwanego mężczyznę, który prowadził jego rower. Natychmiast zadzwonił na policję, po czym podszedł do złodzieja. Ten dobrowolnie oddał mu rower wraz z torbą. Był on pod widocznym działaniem alkoholu. Po oddaniu roweru złodziej usiłował oddalić się chwiejnym krokiem. Jednak po przejściu kilkunastu metrów został zatrzymany przez wezwanych policjantów. Przeprowadzone badanie wykazało, że 55 – letni mieszkaniec Sieradza miał prawie 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyPrzygoda księdza z nastolatką

Przez miasto jedzie zatłoczony tramwaj.
Nagle motorniczy gwałtownie hamuje. Atrakcyjna nastolatka traci równowagę i z impetem wpada na księdza, który siedzi obok niej.
Tak niefortunnie, że siada mu na kolanach.
Po chwili zdumiona spogląda na kapłana i z podziwem i mówi:
- Ho, ho, ho, proszę księdza...!
- To nie jest żadne ho ho ho, tylko klucz od zakrystii..

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u