Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zabił psa młotkiem i trzonkiem siekiery

Zabił psa młotkiem i trzonkiem siekiery

policjaWyjątkowym bestialstwem wykazał się 57-letni mieszkaniec gminy Zapolice, który zabił psa. Mężczyzna usłyszał zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem.

 

Policjanci ze Zduńskiej Woli ustalili, że mężczyzna zabił psa uderzając go młotkiem i trzonkiem siekiery, po czym porzucił martwe zwierzę w stodole. Do przestępstwa doszło 19 października. Dyżurny zduńskowolskiej komendy otrzymał telefoniczną informację o podejrzeniu zabicia psa w jednym z gospodarstw w gminie Zapolice. Skierowani na miejsce zdarzenia policjanci potwierdzili zgłoszenie. Odnaleźli w stodole martwego psa. Nietrzeźwy, właściciel posesji trafił do policyjnego aresztu. Kiedy wytrzeźwiał przedstawiono mu zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Podczas przesłuchania 57-latek przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że zabił psa w połowie minionego tygodnia, po tym jak ten zagryzł mu kury. Wobec podejrzanego prokurator zastosował policyjny dozór, zakazał posiadania zwierząt domowych oraz zobowiązał do poprawnego traktowania zwierząt hodowlanych. Za popełnione przestępstwo mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u