Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności To będzie przyszły olimpijczyk?

To będzie przyszły olimpijczyk?

mikolajpopielMikołaj Popiel, młody pływak Meduzy Pajęczno osiąga tak wspaniałe wyniki, że za kilka lat powinien walczyć na igrzyskach. Tak mówi o nim trener klubu z Pajęczna, Paweł Wolski. Dlaczego? Podczas zawodów Night & Lights Swim w Gliwicach 12-latek pobił trzy nieoficjalne rekordy Polski. Do tych wyników dołożył jeszcze najlepszy rezultat w województwie łódzkim na dystansie 100 m stylem grzbietowym, który pozostawał niepobity od 15 lat!

O wyczynach Mikołaja tak mówił w Radiu Ziemi Wieluńskiej jego trener Paweł Wolski:
- W porannych eliminacjach poprawił najlepsze polskie wyniki w historii 12-latków, a potem, w popołudniowych seriach finałowych zrobił trzy wyniki jeszcze lepsze. Bardzo dobre rokowania na przyszłość tego zawodnika. Myślę, że możemy myśleć po cichutku o nim jako przyszłym olimpijczyku, jeśli się oczywiście nic po drodze nie zepsuje, bo to jest zawodnik dopiero 12-letni. Sama forma fizyczna i przygotowanie, wyostrzenie jego formy dawały nam nadzieję, że jednak te rekordy Polski padną. Planowaliśmy styl grzbietowy, natomiast okazało się, że 50 m stylem grzbietowym, 50 m stylem dowolnym i 100 m stylem dowolnym to były starty, które dały mu najlepsze wyniki w kategorii 12-latków.
W zawodach startowała również Marta Modlińska z Meduzy. Pobiła „życiówki” oraz uzyskała klasy sportowe 13- oraz 14-latków. Mikołaj Popiel z kolei zdobył klasy 14- i 15-latków.

(opr. KJB)

foto: Radio ZW

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u