Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Sprawca kolizji drogowej zaginął i poszukuje go policja

Sprawca kolizji drogowej zaginął i poszukuje go policja

bmwDo groźnie wyglądającej kolizji drogowej doszło w miniony czwartek w Wójcinie, w gminie Łubnice. Jej uczestnik, kierowca samochodu, który najprawdopodobniej doprowadził do kolizji, wyszedł z auta i oddalił się w niewiadomym kierunku.

 

Trwają poszukiwania człowieka, który nazywa się Marek Trocha. Tak mówił o tym w Radiu Ziemi Wieluńskiej Damian Pawlak, rzecznik prasowy wieruszowskiej policji:
- Do groźnie wyglądającej kolizji drogowej doszło 15 marca około godziny 13 na ulicy Strażackiej w Wójcinie. Z ustaleń policji wynika, że kierujący pojazdem BMW X3 39-letni mieszkaniec powiatu wieruszowskiego z nieustalonych przyczyn stracił panowanie nad kierowanym pojazdem i uderzył w ogrodzenie, a następnie w budynek jednej z posesji. Po zdarzeniu kierowca oddalił się w nieznanym kierunku. Do chwili obecnej prowadzimy poszukiwania kierowcy. 16 marca rodzina formalnie zgłosiła zaginięcie tej osoby. Czynności wyjaśniające zdarzenie prowadzą wieruszowscy policjanci. W akcję poszukiwania mężczyzny włączyli się również strażacy.

(opr. KJB)

foto: wieruszow.policja.gov.pl/

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u