Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Wiosna w muzycznej na jazzowo

Wiosna w muzycznej na jazzowo

PJ60Na scenie Sali Koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej I st. w Sieradzu ponownie zabrzmiał jazz. Stare, dobre standardy przypomniało Jazz Trio w składzie Marcin Jagiełło – fortepian, Włodek Kozłowski – gitara basowa i Tomasz Świtalski – perkusja. Było wiosennie i wesoło!

 

I tym razem muzycy docenili walory akustyczne sieradzkiej sali ciesząc ucho słuchaczy dźwiękami płynącymi wprost z instrumentów. Zbyteczne okazały się wzmacniacze i mikrofony, a naturalny, elektronicznie nieprzetworzony dźwięk instrumentów docierał do najdalszych zakamarków sali. Nawet bas Włodka Kozłowskiego był podpięty bezpośrednio pod mały wzmacniacz bez żadnych, tak lubianych przez innych, efektów gitarowych. Minimum środków, maksimum muzyki, dobrego smaku i zabawy dźwiękiem. Kto nie był, niech żałuje! Przypomnijmy, że organizatorem koncertu była Państwowa Szkoła Muzyczna I st. w Sieradzu, Towarzystwo Muzyczne FERMATA, a patronat medialny sprawowała rozgłośnia „Nasze Radio”.
Wkrótce kolejne jazzowe przeżycia zafundują Anna Gadt, którą usłyszymy w utworach z płyty “Renaissance”. Nieco później wystąpi Artur Dutkiewicz z „Mazurkami” - autorskimi kompozycjami, w których transowa improwizacja jazzowa, muzyka klasyczna oraz polska muzyka ludowa łączą się w jedną oryginalną całość. Szczegóły wkrótce.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u