Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Nie żyje Grzegorz Caban, śpiewak operowy z Osjakowa

Nie żyje Grzegorz Caban, śpiewak operowy z Osjakowa

zniczW wieku 67 lat, po ciężkiej chorobie zmarł w środę 3 kwietnia Grzegorz Caban, jeden z najbardziej cenionych polskich tenorów. Przez wiele lat artysta mieszkał w zajeździe ,,Mazurek'', który kupił wcześniej w rodzinnym Osjakowie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się dziś w kaplicy cmentarnej w Bełchatowie.

Grzegorz Caban ukończył PWSM w Łodzi. W kilka miesięcy po studiach, w 1979 roku, zadebiutował na scenie wiedeńskiego Volkoper, zaś rok później został solistą wiedeńskiej Staatsoper. W latach 1982-1985 współpracował z Pfalztheater Kaiserlautern, a w okresie 1985-1991 ze Stadttheater (Stadtische Buhnen) Augsburg.
Grzegorz Caban występował również na innych scenach o światowej renomie. Takich jak choćby mediolańska La Scala, londyńska Covent Garden i Deutsche Oper w Berlinie. Polskie gazety nazwały go „papieżem między śpiewakami''... Uroczystości pogrzebowe odbyły się dziś w kaplicy cmentarnej w Bełchatowie.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u