Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zduńskowolanka Katarzyna Nowak-Stańczyk, diwa opery świętowała 30-lecie pracy artystycznej

Zduńskowolanka Katarzyna Nowak-Stańczyk, diwa opery świętowała 30-lecie pracy artystycznej

kasia1Trzynasty dzień kwietnia był dla pochodzącej ze Zduńskiej Woli Katarzyny Nowak-Stańczyk wyjątkowy. Partią Violetty w spektaklu "La Traviata" śpiewaczka świętowała jubileusz 30-lecia pracy artystycznej.

 

To właśnie w Zduńskiej Woli odkryto w latach 80. XX wieku jej talent wokalny w tutejszej Państwowej Szkole Muzycznej. Była bardzo pilną i utalentowaną uczennicą, co spowodowało, że potem studiowała na Wydziale Wokalno-Aktorskim w Akademii Muzycznej w Łodzi (1989 rok - dyplom z wyróżnieniem w klasie prof. Jadwigi Pietraszkiewicz). Już na piątym roku studiów została zaangażowana do Teatru Wielkiego w Łodzi jako solistka. I kariera pani Kasi mknęła dalej. Wręcz śpiewająco! W 1989 r. podjęła pracę w bydgoskiej operze, debiutując partią Gildy w spektaklu G. Verdiego „Rigoletto". W tym samym roku wzięła udział w Międzynarodowym Konkursie Wokalnym w Bilbao (Hiszpania), którego została półfinalistką. W 1990 r. została laureatką Międzynarodowego Konkursu Wokalnego w Pretorii. W roku 1991 w Holandii wykonała partię tytułową w premierze opery G. Donizettiego „Łucja z Lammermoor”. W tym samym roku otrzymała angaż do Teatru Wielkiego w Łodzi. Również w 1992 r. uczastniczyła w pierwszym Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Stanisława Moniuszki w Warszawie (nagroda im. Ady Sari).

Jednocześnie koncertowała z orkiestrami filharmonicznymi w kraju i poza jego granicami, biorąc udział w międzynarodowych festiwalach. Były to między innymi: Festiwal im. Stanisława Moniuszki w Kudowie Zdrój (pięciokrotnie), Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, Międzynarodowy Festiwal Operowy w Wiltz w Luksemburgu, Międzynarodowy Festiwal Operowy w Xanten w Niemczech, czy Międzynarodowy Festival de la Musique de La Chaise-Dieu we Francji. W 1998 r.Katarzyna Nowak-Stańczyk przystąpiła do Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów Śpiewu. 17 marca 2003 r. otworzyła przewód doktorski w Akademii Muzycznej im. F. Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Obroniła go partią Violetty w operze G. Verdiego „Traviata" na scenie Opery Nova w Bydgoszczy 17 maja 2003 r. We wrześniu tego samego roku podjęła ponownie pracę w tej operze, a w październiku w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. 30 maja 2005 r.
Katarzyna Nowak-Stańczyk otrzymała tytuł doktora habilitowanego. 18 października 2012 r. został jej przyznany tytuł profesora, który wręczył Prezydent RP Bronisław Komorowski 23 stycznia 2013 r. Katarzyna Nowak-Stańczyk w swojej karierze zaśpiewała ponad 2000 spektakli operowych. Za osiągnięcia artystyczne otrzymała nagrody: Prezydenta Miasta Zduńskiej Woli, dwukrotnie Prezydenta Miasta Bydgoszczy, Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego i dwukrotnie Nagrodę Rektora Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. W styczniu 2015 r. otrzymała order "Zasłużony dla Kultury Polskiej". Pani Katarzyno! Siewie.tv przyłącza się do życzeń z okazji tak zacnego jubileuszu i prosi w imieniu swoim oraz Pani fanów, by częściej swój piękny głos mogli usłyszeć na Ziemi Sieradzkiej!

Leon

Fot. arch. pryw. Katarzyna Nowak-Stańczyk

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u