Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Rzecznik prasowy WITD prostuje. Alkoholowy kierowca - rekordzista był Polakiem!

Rzecznik prasowy WITD prostuje. Alkoholowy kierowca - rekordzista był Polakiem!

policja2Szymon Sidor, rzecznik WITD w Łodzi prostuje; pijany kierowca, którego dziś około godziny 11 zatrzymali funkcjonariusze sieradzkiego Oddziału Inspekcji Transportu Drogowego, był nie Litwinem lecz Polakiem. I miał w wydychanym powietrzu nie 5,25 a 5,67 promila alkoholu!

 

Przypomnijmy, że wcześniej jechał wężykiem na 140 kilometrze drogą szybkiego ruchu S8. Zauważyli to inni kierowcy na MPO Chojne w okolicach Sieradza. To oni zadzwonili powiadamiając o zagrożeniu Inspekcję Transportu Drogowego. Funkcjonariusze, którzy byli najbliżej jadącej slalomem ciężarówki, szybko interweniowali. Kierowca był tak pijany, że nie mógł dmuchać w alkomat! Jakoś jednak wydmuchał, a wynik był przerażający; kierowca miał w wydychanym powietrzu 5,67 promila alkoholu! Zatrzymany straci prawo jazdy, trafi pod sąd i bardzo długo nie siądzie za kierownica.

KJM

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u