Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Jezu, jak się cieszę z sukcesu sieradzanina

Jezu, jak się cieszę z sukcesu sieradzanina

LEKKOSCBYTUKiedy pytają mnie w świecie, czyli przede wszystkim w różnych częściach Polski, bowiem za granicą bywam rzadko i raczej niechętnie, mawiam, że jestem obywatelem Ziemi Sieradzkiej. Urodziłem się w Świerczowie pod Widawą, 27 lat życia spędziłem w Dzierząznej i we Włyniu w gminie Warta, zaś od 37 lat mieszkam w Sieradzu. Rodzinę, bliższych lub dalszych znajomych mam w co trzeciej wsi i w każdym mieście sieradzkiego. Dlatego zawsze cieszę się z sukcesów obywateli tej ziemi.

Tak było i tym razem, kiedy wyczytałem na Fecebooku, że mój znakomity kolega, Marcin Barański znalazł się na okładce prestiżowego miesięcznika BIZNES meble.pl, który przeprowadził z nim interesującą rozmowę. Tu zacytuję ten periodyk: ,,Marcin Barański, dyrektor generalny Wnętrza VOX na okładce najnowszego BIZNES meble.pl. Bardzo ciekawa rozmowa z wieloletnim praktykiem biznesu, zarządzającym transformacją dużych firm i marek. Wiele ciekawych spostrzeżeń o wyzwaniach związanych z personalizacją, sprzedażą multikanałową i o podejmowaniu odważnych decyzji. Szalenie zapracowany Bohater Wywiadu rzadko ma czas na wypowiedzi dla mediów. Tym cenniejsza ta publikacja. Polecamy lekturę!’’. Kiedyś przeczytam, to też będę polecał, bowiem Marcin jest absolutnie nietuzinkowym człowiekiem. Zdolnym, twórczym i nader pracowitym. Nie do wiary, ale znam go jakieś 35 lat, czyli z czasów kiedy był całkiem małym chłopcem, a jego mama pracowała w otwartym w 1986 roku Domu Handlowym WARTA w Sieradzu.
Ale bliższą znajomość zawarliśmy wtedy, kiedy Marcin został w 1997 roku kierownikiem działu marketingu Ceramiki Tubądzin. Ponieważ był bardzo zdolny i pracowity szybko zauważyli to właściciele i już w 1999 roku Marcin był dyrektorem marketingu i sprzedaży w tej zacnej, najsłynniejszej sieradzkiej firmie. Ale zapragnął się rozwijać, wypłynąć na jeszcze szersze wody zarządzania w biznesie. I – ku ogromnym zaskoczeniu zarówno przedsiębiorców jak i zwykłych zjadaczy chleba – w lipcu 2012 roku odszedł z Tubądzina. Wszędzie gdzie potem pracował pełnił ważne funkcje kierownicze. Najpierw w Megastore, a potem w firmie Ceresanit i Balex Metal, by w końcu wylądować w Grupie VOX (handlującej meblami i wszelkiego rodzaju wyposażeniem wnętrz), której roczne obroty wynoszą prawie miliard złotych! Tam zarządza aż trzema spółkami: Meble VOX, Skład VOX i Detal VOX i jest w Zarz. Czyli gigant, więc chwalimy go i chwalić będziemy. Bo jak najbardziej na to zasługuje!
Sieradz powinien być dumny z Marcina Barańskiego, który tu uczył się w Szkole Podstawowej, w LO im. Kazimierza Jagiellończyka, aby potem ukończyć studia w Akademii Ekonomicznej w Poznaniu studia Executive MBA na Uniwersytecie Warszawskim i University of Illinois, a także studia podyplomowe z zarządzania General Management Program na Harvard Business Schooll w Bostonie!
Tak dumny, jak dumny jest z Artura Kozłowskiego, najsłynniejszego w historii tego miasta sportowca, biegacza długodystansowca, siedmiokrotnego mistrza Polski i olimpijczyka na igrzyskach w Rio de Janeiro. Gdzie mi tam do sławy tych dwóch ludzi. Chociaż…? Posiadam przecież tytuł ,,Zasłużony dla Miasta Sieradza’’ (jako jeden z 212 ludzi i 48 instytucji, stowarzyszeń i zakładów pracy), wśród których są tak znamienite postacie jak Radomił Brutanek (wieloletni dyrektor Sieradzkiego Kombinatu Budowlanego, człowiek, który zbudował pół Sieradza i ćwierć Zduńskiej Woli, czy płk Jerzy Dymczyk, jeden z najsłynniejszych dowódców 15. Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia.
No i też zdobyłem laur jakiego chyba nikt w dziejach tego grodu nie zdobył. W 2006 roku dostałem bowiem nagrodę (symboliczną, bo to był tylko dyplom) VIII Festiwalu Film Art & Tourism, za film ,,Antoine geniusz z Sieradza’’, który pokazywało wielokrotnie kilka stacji telewizyjnych z TVP Polonia na czele. Film, który – moim zdaniem – zrobił dla promocji Sieradza więcej niż wszystkie festiwale Open Hair razem wzięte. Ten 15-minutowy film zrealizowałem w 2009 roku z Jankiem Pietrzakiem, znakomitym sieradzkim historykiem oraz moim synem, Piotrem Lisieckim, za bodaj 20 tysięcy złotych, z czego władze miasta dały nie więcej niż 12!!! Mało tego film ten wygrał w dwóch kategoriach; krajowej i międzynarodowej, w konkurencji 150 filmów z 20 krajów świata. W kategorii międzynarodowej został nagrodzony na równi z chińską produkcją „Shaolin Kung Fu”, zrealizowaną za kilkadziesiąt tysięcy dolarów!
Oprócz podziękowań prezydenta i Rady Miasta Sieradza nie spotkały mnie po tym sukcesie jakiekolwiek inne benefity. Nawet sieradzkie media, niemal od zawsze mi nieprzychylne (oprócz Radia Łódź Nad Wartą!), nie raczyły odnotować tego sukcesu. Ale po raz kolejny otrzymałem od losu ważną naukę: jak się sam w takich sytuacjach nie pochwalisz, raczej nikt tego za ciebie nie zrobi. Dlatego żyję w kulcie Wielkiego Antoine’a Cierplikowskiego, mistrza świata w autopromocji. Największego i najsłynniejszego sieradzanina, który na zawsze pozostanie dla mnie niedoścignionym wzorem!

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySiła sugestii

----------------

Mąż był sam w domu. Zachciało mu się pić. Zajrzał do lodówki, a tam... butelka wódki. I to prawie pełna. Nieprawdopodobne, przecież żona nie pije, jemu pić zabrania, wódki nie kupuje! Cud! Wziął błyskawicznie szklaneczkę i nalał sobie setuchnę. Wypił duszkiem i... nic nie poczuł; ani smaku, ani zapachu, choć zaraz po wypiciu powąchał szklankę. Kur... - krzyknął - mam koronawirusa!
Nie miał, kiedy wieczorem zwierzył się żonie Wtedy okazało się, że ta przechowywała tak w lodówce wodę destylowaną...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u