Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony LEKKOŚĆ BYTU? KAMIENNE DOMY NA CMENTARZACH

LEKKOŚĆ BYTU? KAMIENNE DOMY NA CMENTARZACH

LEKKOSCBYTUWizyty na cmentarzach nigdy nie są dla mnie przyjemne. Pewnie dlatego nie lubię dnia Wszystkich Świętych, nie lubię listopada, bo smutny to miesiąc, zimny miesiąc, preludium zimy, która od pewnego czasu kojarzy mi się ze śmiercią. Nie był też przyjemny spacer w lutowy wieczór 1979 roku przez cmentarz w Ustrzykach Dolnych. Choć cel przechadzki przyjemny był: wraz ze Zbyszkiem Antczakiem, moim bełchatowskim kolegą ze Zgierza (serdecznie pozdrawiam Cię Zbyszku!) szliśmy przez cmentarz po... piwo, bo to była najkrótsza droga do baru ,,Niedźwiadek''. Co tam robiliśmy? Byliśmy na obozie wypoczynkowym w Bieszczadach i dobrze się bawiliśmy, choć czas był wyjątkowo podły.

 

Kiedy tak szliśmy przez pusty cmentarz, na którym było przerażająco dużo betonowych nagrobków, nagle, gdzieś z boku pojawiła się postać tajemniczego mężczyzny. Starszy człowiek wyglądał jakby przed chwilą wstał z grobu (może rzeczywiście tak było, choć nam nie wypadało w to wierzyć, wypoczywaliśmy przecież na obozie zorganizowanym przez ZSMP). Nie pytany mężczyzna zagadnął cichym głosem: - Dużo tego, umierają ludzie, umierają... A rodzina stawia pomnik, żeby nie było wstydu przed innmi. A po co? Nie wystarczyłby solidny krzyż i tabliczka? Panowie, przecież z tego betonu i kamienia, co jest na tym niedużym cmentarzu, można by zbudować kilkadziesiąt domów. Pokiwaliśmy ze zrozumieniem głowami. Zwłaszcza Zbyszek, który był mistrzem budowlanym i kierownikiem dużej budowy w Bełchatowie, a przez to wiedział, jaki jest już deficyt wszelkich materiałów w epoce schyłkowego Gierka, bo tak ją, słusznie zresztą, nazwano po latach.

- A tam, zobaczcie panowie, największy grobowiec, tam leży pierwszy sekretarz partii w naszym miasteczku. Już były. Do kościoła nie chodził, a jaki ma krzyż wielki z betonu. Próbowaliśmy pytać o losy sekretarza: może utrwalał władzę ludową, walczył z UPA, więc opowieśc mogła być fascynująca. Okazało się jednak, że nasz rozmówca zniknął równie szybko jak się pojawił... - Może to był diabeł, albo duch? - filozoficznie i z niejakim strachem skonstatował jego znknięcie Zbyszek. Wątpliwości zostały. Jakiś czas rozmawialiśmy o tym, że tradycje grzebalne Polaków są jakby na wyrost, bo kraj biedny, a cmentarze jakby bogate. Z czasem to określenie jeszcze bardziej pasuje do rzeczywistości XXI wieku. Tyle tylko, że kraj bogatszy, a cmentarze jeszcze bardziej.

To dobrze, mawiał jeden z moich dowcipnych kolegów, że nie poszliśmy w kierunku piramid... Bo taka, dajmy na to, piramida Cheopsa składa się z bloków kamiennych ważących najczęściej po 2,5 tony (największe nawet około 15 ton), a jest ich ponad 2 miliony 300 tysięcy! Sprawia to, że piramida Cheopsa jest najokazalszą budowlą stworzoną przez człowieka; ma masę ponad 6 milionów ton! A bieda w Egipcie jak była, tak jest... Warto też wrócić na chwilę do samego Cheopsa, władcy, o którym niewiele wiadomo, a historycy podają na przykład bardzo różne okresy jego panowania (od 23 do nawet 63 lat, jakieś 2,5 tysiąca lat przed naszą erą). Można jednak powiedzieć, że ten władca starożytnego Egiptu z IV dynastii z okresu Starego Państwa prowadził liczne wojny, najczęściej z Beduinami, wydobywał turkusy i miedź, no i budował. Unieśmertelnił się piramidą i w zasadzie dzięki niej jest znany. Herodot z Halikarnasu przekazał nam niezbyt pochlebną opinię na temat tego władcy. Zarzucał mu hulaszczy tryb życia, prześladowania religijne i doprowadzenie kraju, a tym bardziej jego ludu do wielkiej nędzy. Nie dojdziemy też, ile istnień ludzkich pochłonęła budowa piramidy, dzięki której Egipt będzie miał jednak do końca świata dochody z turystów.

Martyrologia to polska specjalność, więc dobrze zostać kamieniarzem, budowniczym pomników, czy kimś w tym rodzaju. Pracy nie zabraknie. Chociaż... Zdarzają się optymistyczne wyjątki. W niedzielę 3 listopada pochowano na małym cmentarzu w Laskach pod Warszawą Tadeusza Mazowieckiego. Tak się zdarzyło, że pod koniec 1990 roku miałem szczęście z Nim rozmawiać przed kamerą. Rozmowę przeprowadziłem w nieistniejącym już kinie ,,Piast'' w Sieradzu. Niewiele z niej pamiętam, ale najbardziej to, że miałem do czynienia z niewątpliwie skromnym człowiekiem, który tak samo poważnie traktuje dziennikarza ZDF, jak i kogoś z TVO (Telewizji Osiedlowej Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, bo tak się wtedy nazywaliśmy).

Wieczorem oglądałem migawki z pogrzebu tego jakżesz ważnego dla historii Polski polityka i zwyczajnie przyzwoitego człowieka. Najbardziej rozczulił mnie brzozowy krzyż i kilkanaście polnych kamieni na Jego grobie. I pewnie nikomu do głowy nie przyszło, aby Pana Tadeusza pochować na Wawelu.

LEK.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u