Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Po czym poznać prawdziwego mężczyznę

Po czym poznać prawdziwego mężczyznę

REALMANGrzeczność nie jest nauką ani łatwą, ani małą – pisał wieszcz w „Panu Tadeuszu”. To niewątpliwie prawda. Ale wydaje się, że polityka jest sztuką jeszcze trudniejszą. Czyli - inaczej mówiąc – powinni brać się za nią ludzie zaprawieni w politycznych bojach, a jednocześnie mądrzy, mający wizję rozwoju sytuacji w przyszłości. W przeciwnym razie: „wam – „politykom” – kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”, mówił Piłsudski po powrocie z Magdeburga.

 

Nie wątpię w jedno, wszystkim politykom powinna przyświecać idea poprawy życia społeczeństwa. A jak jest, każdy widzi. I tu powoli zbliżamy się do spraw z naszego sieradzkiego podwórka. Otóż młody człowiek, jeszcze nie polityk, a już..., wymyślił sobie, że w drodze przeprowadzonego referendum odwoła urzędującego prezydenta Sieradza, Jacka Walczaka. Michał Terka, bo wszak o niego tu chodzi, był przez kilkanaście tygodni bohaterem niemal wszystkich lokalnych mediów. Prasa, radio i telewizja zabiegały o wywiady i wypowiedzi radnego powiatowego. Ten, zebrawszy kilkunastu zapaleńców buńczucznie, jak Stefek Burczymucha, zapowiadał zebranie niezbędnej ilości podpisów i doprowadzenie do referendum. Żeby było jasne – urzędujący prezydent z wielu powodów nie jest moim ulubieńcem. Nie zmienia to jednak faktu, że przeprowadzenie całej akcji referendalnej na kilka miesięcy przed wyborami do samorządu lokalnego mija się z celem. Ze względu na sens, a także na konieczność ponoszenia przez samorząd niemałych kosztów całego przedsięwzięcia. Przez samorząd czyli przez nas, podatników. Ponadto, żołnierze nie idą na wojnę by sobie powojować, lecz by tę wojnę wygrać. W przypadku Michała Terki była to walka na szable z czołgami, jak u mistrza Wajdy. Cała para poszła w gwizdek. Być może jest to nasza polska przywara, że wywołujemy kolejne powstania by potem rozkosznie i po kolei je przegrywać. Tak swoją wojnę przegrał z kretesem Michał Terka. Wojnę, którą naprawdę można nazwać wielką hucpą. Zresztą żadna partia i organizacja sieradzka z wielu różnych względów (o których przy innej okazji) nie paliła się, by referendum wesprzeć. Wszyscy umyli ręce, bo przewidywali sromotną porażkę pomysłodawcy mówiąc, że nie będą się kopać z koniem. Jak widać, mieli rację.

Radny „powiatowy” Terka wykazał się i niefrasobliwością, i nieodpowiedzialnością przed mieszkańcami Sieradza obiecując, że prezydenta odwoła. Nie doprowadził sprawy do końca bowiem zabrakło mu kilkuset podpisów, by zanieść listy do Biura Wyborczego. I jak tu teraz spojrzeć w oczy tym, którzy radnemu uwierzyli i listy podpisali. Ciśnie się na dziennikarskie pióro kolejny cytat z klasyka – kończ waść, wstydu oszczędź. Może trzeba zająć się czymś innym, niż polityka. Prawdziwego mężczyznę poznać można po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna (op. cit.).

Wynik wyborów samorządowych za rok jest trudny do przewidzenia. Raz, że będziemy mieli w Sieradzu okręgi jednomandatowe, dwa – tak naprawdę urzędujący prezydent przy całej naszej sieradzkiej mizerii politycznej nie ma dzisiaj groźnego konkurenta. A jeśli nawet ktoś inny wygra wybory, to co będzie robił, kiedy już cały Sieradz będzie zabrukowany? Codzienne administrowanie miastem nie potrzebuje prezydenta. Urzędnicy doskonale wiedzą, co mają czynić każdego dnia. No ale jeśli się okaże, że prezydent nie jest potrzebny, to kto urzędnikom przyzna nagrody za ich ciężką pracę?

(zyg)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyPolityczny i sentymentalny

Dawno, dawno temu kancelaria Sejmu zorganizowała wycieczkę autokarową dla liderów partii, które stały wysoko w rankingach popularności. Do podstawionego pod gmach Sejmu autokaru dwupokładowego jako pierwsi wsiedli posłowie płci obojga z Samoobrony i zajęli miejsca na piętrze. Na dolnym pokładzie zasiedli posłowie Platformy Obywatelskiej.
Kiedy autokar ruszył, jak to bywa na wycieczkach, wyciągnięto butelki z bajkowymi napojami wszelkiej maści. Po kilkudziesięciu minutach zapanował pełny luz.
Ale działo się tak tylko na dolnym pokładzie. U góry grobowa cisza. Po przejechaniu kilku kilometrów któryś z platformersów postanowił zajrzeć na piętro, aby "zasięgnąć języka". Wchodzi patrzy, a wszyscy siedzą równo jak w samolocie z głowami opartymi o zagłówki.
- Co się dzieje?! - pyta siedzącej najbliżej Renatki B.
- Co? Wy macie kierowcę, a my nie... - wyszeptała drżącym głosem posłanka.

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u