Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Lekkość bytu? Kochaj każdy dzień...

Lekkość bytu? Kochaj każdy dzień...

Pamiętam, co mówił mi na dzień przed śmiercią nieodżałowanej pamięci Zbyszek Misiak, wspaniały fotoreporter, fotografik, współzałożyciel Telewizji Sieradz Studio Filmowe, wtedy Telewizji Osiedlowej Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej (TVO). Mówił: - Jeszcze tylko przerzucę ten towar z Łodzi, sprzedam i robię tylko telewizję z Tobą! Jakiś czas, bo już prawie dziesięć miesięcy, już tę telewizję robiliśmy. Zbyszek zginął zmiażdżony w swoim ,,maluchu'' wieczorem 30 listopada 1990 roku na moście na rzece Warcie w Sieradzu. Do barierki tego mostu przygniotła Jego ,,malucha'' ciężarówka, prowadzona przez pijanego w sztok kierowcę, który pewnie nawet nie wiedział, że jedzie. Była to tragedia dwóch rodzin, bo obaj – mimowolny zabójca i ofiara - mieli małe dzieci, które urodziły się tuż przed fatalnym zdarzeniem. Pamiętam, że wtedy Zbyszek chciał mieć koniecznie białego mercedesa. W jednej chwili wymarzone auto zamieniło się w trumnę...

Cóż zatem wart jest nasz doczesny byt, kończący się nie wiadomo kiedy, w jednej chwili! W jednej chwili przenosimy się z ziemskiego padołu do... I tu już każdy sobie spróbuje dopowiedzieć: dokąd? Memento mori – pamiętaj, że umrzesz! Brzmi groźnie, ale dopiero wtedy, kiedy zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że życie kiedyś się przecież skończy? Młodość jest piękna także dlatego, że wydaje nam się wtedy, że będziemy żyć wiecznie. A tu przychodzi czas, że memento mori zaczyna brzmieć w uszach coraz częściej... I pewnie nic wtedy nie powiemy, żadnego mehr Licht(!), czy miserere mei?

Czas taki, że wspomnę także Bogdana Strugałę, pracownika działu technicznego Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, pijaka i sentymentalnego facecjonistę, który był w pierwszym składzie zespołu TVO. Nawet nie pamiętam, kiedy umarł, a umarł już dawno. Kiedy był z nami, w zasadzie często niepotrzebny podczas nagrywania programów, bo przecież jego rola sprowadzała się głównie do emitowania audycji, gawędził, ględził, uciszaliśmy go, bywało nie słuchaliśmy. A potem zabrakło tego ględzenia i tak się Bogusia zrobiło żal, że nikt mu już nie miał za złe, że ginął z kluczami, czasem bywało, bo zapił, no i audycji nie można było wyemitować o słynnej już 21.15 we wtorek... Wiem, że Boguś na pewno jest w niebie, bo dobry to był człowiek.

Andrzej Jaworski, słynny ,,Siwy'' z Dominikańskiej nie należał do zespołu TVO, ale był dla nas wielkim guru. Przecież studiował przez ponad trzy lata w słynnej łódzkiej Filmówce, pracował u Kazimierza Kutza, był jednym z najbliższych kolegów Piotra Sobocińskiego. Słynnego syna jeszcze słynniejszego ojca, Witolda Sobocińskiego. Piotr chciał go zabrać do Hollywood. Mówił: - Andrzej, najpierw będziesz moim szwenkierem, potem się podciągniesz i będziesz kręcił samodzielnie, bo tu szanują Polaków-operatorów! Andrzej uczył się już angielskiego, ostrożnie cieszył się na wyjazd życia. A mnie mówił: - Nie martw się, i tak kiedyś wrócę do Sieradza, bo lubię tu mieszkać. Wrócę i zrobimy taką telewizję lokalną, że świat nie widział. No i co, no i memento mori... Nagle okazało się, że Andrzej ma raka trzustki, i że nie ma już dla Niego ratunku. Pamiętam, że w ostatnim etapie choroby dzwonił do mnie i tak mnie prosił: - Przyjedź, koniecznie przyjedź, bo może już się nigdy nie zobaczymy. Niestety, nie mogłem pojechać, a może się bałem? Bo przecież przy Andrzeju była śmierć, która zabrała go z Mannheim 26 listopada 2003 roku. Człowiek boi się śmierci. Ja też. Teraz tak mi szkoda tamtego czasu; że go brakowało, że nie pojechałem, aby się z Andrzejem pożegnać. Przez kilka lat myślałem czasem o tamtym bolesnym zdarzeniu. Pierwszy Festiwal Open Hair przypomniał mi, że mam taśmę z filmem Andrzeja o Antoin'e Cierplikowskim, że można coś z nią zrobić. I tak, dzięki Andrzejowi, powstał film ,,Antoine – geniusz z Sieradza''. Ciągle brzmi mi w głowie to, co powiedział Andrzej dając mi tę taśmę: - Ty będziesz wiedział co z tym zrobić!
Taśma jest w Muzeum Okręgowym w Sieradzu, Andrzej w naszej pamięci...

Wspominając moich bliskich, którzy odeszli, napisałem 5 grudnia 2009 roku to ,,memento''. Dziś dedykuję je wszystkim czytającym moje felietony:

Kochaj każdy dzień
Bo masz ich coraz mniej
Mimo wieku, chciej
I apetyt miej
Na najbardziej
Zakazane owoce
To wtedy będzie lżej
Pomyślisz; piękny dzień
I takie też będą noce


LEK.
Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipy,,Wisienki sobie jem...''

Koń w pełnym galopie ucieka przed stadem wygłodniałych wilków! Co chwilę obraca się za siebie i widzi że wilki są coraz bliżej.
W pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że nie zdoła im uciec i że jedynym ratunkiem będzie ucieczka na drzewo.
W ostatniej chwili udaje mu się tam wdrapać. Zdyszany siedzi na gałęzi, a tu - ku jego zdziwieniu - obok siedzi krowa.
Zaskoczony pyta:
-Co ty tutaj robisz?
-Wisienki sobie jem!
-Jak to? Przecież to jest grusza?
- A w słoiczku sobie przyniosłam...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u