Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Molestowałem i byłem molestowany...?

Molestowałem i byłem molestowany...?

LEKKOSCBYTUŚwiat prawdziwego mężczyzny jest pełen niespodzianek, ale i pułapek. Wiele z nich zastawiają nań kobiety. Kiedyś taką najbardziej uciążliwą było małżeństwo. Teraz można nieźle beknąć tylko za to, że złapało się apetyczną panią nie tam gdzie trzeba (a właśnie tam trzeba!) z komentarzem: ale ma pani cudowne...! Pani która nie chce (a często chce, ale inaczej i nie w tej chwili) powiadania organy (nomen omen) ścigania i już leżymy, już kwiczymy!

 

Robi się mało śmiesznie w tej sprawie. Oto całkiem niedawno czytam w jednym z portali internetowych: ,,Były minister pracy Walii Carl Sargeant został znaleziony martwy w swoim domu. Polityk najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. W ubiegłym tygodniu Sargeant został zawieszony w prawach członka walijskiej Partii Pracy i zdymisjonowany w pracy. Powodem były m.in. oskarżenia o niewłaściwe zachowanie, które wystosowało wobec niego grono kobiet.''. Dalej przeczytałem, że było to liczne grono. No tak, myślę sobie, wariactwo jest już mocno obecne w Europie, bo jeszcze nie dawno było daleko; w USA, gdzie dziwactwa i wariactwa są codziennością. Pamiętam, że jakieś 25 lat temu mój szanowny kolega ze szkolnej ławy w sieradzkim ,,Jagiellończyku'' określił moje stosunki z kobietami jednym lakonicznym zdaniem: ,,U nas byś do końca życia nie wyszedł z więzienia.'' A diabeł, właściwie diabełek sex appelu i jego konsekwencji śpi w szczegółach.

Jak dotąd nie miałem większych problemów w kontaktach z kobietami, powiedzmy w kontaktach drugiego stopnia, bo tak nazywam dotykanie. Dlaczego? Nigdy nie dotykam kobiet jeśli sobie wyraźnie tego nie życzą, no i hołduję zasadzie, że nawet najmniejszy dotyk powinien być dla kobiety przyjemnością! Młodszym kolegom zdradzam tajemnicę: trzeba tak subtelnie molestować, żeby kobieta o tym nie wiedziała, przyjmowała takie zaloty z uśmiechem i przyjemnością. Wiadomo przecież, że najprzyjemniejsze są kokieteryjne zaloty, że na prawdziwą przyjemność trzeba długo czekać... I w tych sprawach na skróty lepiej nie chodzić. Panowie raczej nad tym się nie zastanawiają, ale jakżesz często bywają... molestowani przez panie. Najczęściej jest to molestowanie słowne. Zazwyczaj kiedy sobie popiją, a w ich towarzystwie jest złośliwa, niewyżyta pani i częściowo zahukany pan. Bywałem w takich sytuacjach, choć trudno o mnie powiedzieć zahukany. Zazwyczaj dotyczyło to mojego wyglądu jakieś trzydzieści kilo temu. Atakując mnie seksualnie taka pani wytykała mi chudość, dobijając tekstem: Pewnie dlatego boi się pan niektórych kobiet? Oczywiście, że się bałem, zwłaszcza wyższych od siebie o głowę i cięższych przynajmniej o dwadzieścia kilogramów. W objęciach takowych widziałem zagrożenie, a nie ,,konanie w rozkosznych uściskach''. Zdarzały mi się także ekstremalne sytuacje. Przynajmniej kilka razy. Podochocona alkoholem, najczęściej starsza ode mnie przedstawicielka słabej płci łapała mnie za przyrodzenie. Mniej lub bardziej brutalnie, ale łapczywie. Nie zaliczałem tych zalotów do przyjemnych, choć jedno z moich ulubionych powiedzonek z tych okolic brzmi: siwizna na skroniach, ale stal w portkach! Nigdy nie zapomnę, kiedy to dwie rozochocone winem koleżanki moje ze studiów, Gosia i Wanda, zamknęły drzwi pokoju w żeńskim akademiku i ruszyły na mnie ze słowami: no, Myszka, teraz ci pokażemy! Nic nie pokazały, bo to był taki ,,żarcik'', ale przez chwilę w oczach miałem strach, bo Gosia była z tych, o których mistrz Jeremi pisał ,,a z kobiet dużą blondyną ty bądź''. Kumpelki zrobiły to nie tylko z wrodzonej skłonności do ,,wykręcania numerów'', ale także dlatego, abym choć przez chwilę poczuł się jak kobieta molestowana przez silniejszego mężczyznę.

Czasami tak sobie myślę, że mimo zmian obyczajowych, które zaszły w Polsce od czasów mojej młodości, jedno się nie zmieniło. Kobiety i mężczyźni mają się ku sobie, często przekraczając ustalone nie wiadomo przez kogo granice. Dzięki Bogu, bo przecież bez wzajemnego dotykania się nie ma dzieci, nawet tych z probówki. I żadne 500 plus tu nie pomoże!

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyAnegdota teatralna o polskiej polityce

W jednym z warszawskich teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów, więc szybko podszedł do nie strażak i powiedział: - Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić!. A Jędrusik, jako Jędrusik, z wdziękiem odparła: - Odpier... się, strażaku! Ten oniemiał, strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny Jędrusik tylko Barbara Rylska. Jednak strażak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości. Krzyknął do Rylskiej: - Ja też potrafię przeklinać, ty ku...o stara! Kompletnie zdumiona pani Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: - A pan jest c...j! Przy czym strażak na posterunku też już był inny. Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju... Tę anegdotę opowiadał wielki polski aktor, Gustaw Holoubek.

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u