Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Ksenofobia i plaga głupoty

Ksenofobia i plaga głupoty

,LEKKOSCBYTU,Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza to plaga nacjonalizmu. Druga to plaga rasizmu. Trzecia to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tą samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary... Umysł tknięty taką zarazą, to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami.'' (Ryszard Kapuściński, ,,Imperium'')

Kiedy kończył się XX wiek moja ukochana żona Maria, która niestety nie żyje od 2014 roku, zapytała mnie, jakie będą największe zagrożenia dla ludzkości w XXI wieku. Nie zastanawiałem się długo nad odpowiedzią: ekspansja islamu! Wielu przedstawicieli tej religii ma koszmarne pieniądze, pochodzące z handlu ropą naftową, a nie ma pomysłu jak je sensownie wydać, więc będą je wydawać przeciw niewiernym i starać się poszerzać swoje strefy wpływów. To udało mi się przewidzieć trafnie. Przerażony jestem jednak tym, co stało się w Polsce w ostatnich latach. Ludzie podzieli się na tych ,,prawdziwych Polaków przykościelnych, co to Bóg, honor i ojczyzna'' i całą resztę, którą ci pierwsi wręcz pogardzają. Nie ukrywam, że trudno mi zrozumieć skrajny nacjonalizm. Choćby to, że jesteśmy narodem wybranym, przedmurzem chrześcijaństwa, lepszym od innych. Izolujemy się w Europie jak mało kto, nie chcemy imigrantów kimkolwiek by on nie byli, a już najbardziej tych spod znaku Allaha. Przypominam swoje pierwsze kontakty z obcokrajowcami. Działo się to w drugiej połowie XX wieku na osiedlu studenckim Lumumbowo w Łodzi. Były ich tam setki i to wielu narodowości, bowiem właśnie w Łodzi było studium nauki języka polskiego dla obcokrajowców. Nie przypominam sobie, aby często dochodziło do konfliktów pomiędzy nimi a studentami polskimi bądź łodzianami. Najczęściej działo się to po alkoholu i chodziło o dziewczyny, bo obcokrajowcy dysponowali dolarami, a niemal każda dziewczyna chciała mieć dżinsy...

Nie przypominam sobie jednak wrogości wobec obcokrajowców. Wręcz odwrotnie, staraliśmy się być dla nich mili i pomocni. Ja na przykład pomagałem Wietnamczykom w nauce języka polskiego. Ci bardzo mnie za to lubili i nawet kiedyś zaprosili do pokoju w akademiku na herbatę. Zaskoczył mnie porządek i czystość w tym pomieszczeniu, gdzie mieszkało czterech Wietnamczyków. Zapamiętałem zwłaszcza stos równo ułożonych walizek. Wiele rozmawialiśmy; oni pytali mnie o Polskę, o Łódź, a ja o ich kraj, który walczył wtedy z amerykańskim imperializmem, więc był godny podziwu!

Niektórzy z nich zamierzali zostać w Polsce, niektórym się to udało. Nikt z mojego otoczenia nie miał im tego za złe. Szczególnie wobec Wietnamczyków, bo przecież w ich kraju trwała krwawa wojna z silniejszym przeciwnikiem. Teraz jest inaczej. Zastanawiam się dlaczego świat tak się zmienił? Dlaczego człowiek o innym kolorze skóry nie czuje się bezpiecznie na ulicy polskiego miasta? Kto wychowywał wygolonych do skóry młodzieńców w dresach, którzy tylko patrzą komu spuścić manto,a deklarują wiarę katolicką i bywa, że leżą krzyżem po kościołach? Jak godzą miłość do bliźniego ze swoim kodeksem ,,białego Polaka katolika''? Wydaje mi się, że znam odpowiedzi na te pytania. I dlatego podobnych osobników omijam z daleka. Zastanawiam się jednak, co się stanie z nami w niedalekiej przyszłości w relacjach ze światem. Przecież świat wie, że miłosierdzie chrześcijańskie ma w Polsce różne oblicza... W wielu przypadkach jest w przedziwny sposób niechętne tym, którym powinniśmy pomagać. Wtedy grzeszymy sami nie wiedząc dlaczego? A ja mówię do siebie: głupota ludzka i łaska boska są bezmierne...

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksyjna przygoda u dentysty

Siedziałam w poczekalni u dentysty, do którego przyszłam po raz pierwszy. Z nudów rozglądałam się. Zauważyłam na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego imię i nazwisko. Wtedy przypomniał mi się wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym imieniu i nazwisku, który chodził ze mną do tego samego liceum jakieś 30 lat temu.
Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam?
Jednak kiedy go zobaczyłam, szybko porzuciłam te myśli.
Ten prawie łysy facet z siwymi włosami, wydatnym brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły.
A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXVI LO.?
Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów, zarumienił się.
A w którym roku Pan zdawał maturę? - zapytałam.
- W siedemdziesiątym czwartym. A dlaczego Pani pyta?
- Ach, to Pan był w mojej klasie! - powiedziałam zachwycona.
Wtedy dentysta zaczął mi się uważnie przyglądać.
Po chwili ten grubawy, pomarszczony staruszek zapytał:
- A czego Pani uczyła?...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u