Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Straszą mnie, straszą, a ja..

Straszą mnie, straszą, a ja..

LEKKOSCBYTU...nie boję się wcale. Przecież jestem już dużym chłopcem i trochę wstyd się bać. A tak na poważnie, moje lęki są zupełnie inne niż te, które u niektórych ludzi wywołują zapowiedzi siarczystych mrozów z padającym śniegiem, czy efekty coraz bardziej groźnego smogu, który zabija corocznie tysiące ludzi. Moje lęki wynikają z tego, że rosnący dobrobyt Polaków i wielu innych nacji wcale nie przekłada się na wzrost wiedzy, świadomości, a przede wszystkim tolerancji.

Dlaczego ludzie dają się nabierać na informacje, które straszą? Jakie? Przytoczę przykłady z ostatnich dni. Według zapowiedzi większości mediów, w Polsce miały zapanować ,,syberyjskie mrozy''; minus dwadzieścia stopni Celsjusza! Skończyło się na dziesięciu-dwunastu. I to w nocy. W internecie wyczytałem, że herbata szkodzi... na zęby, ale jeśli jest gorąca i z cytryną. Mam teorię: picie woda szkodzi. Nawet tej najlepszej jakości. Spróbujcie wypić naraz trzy litry wody, przekonacie się... A nadmierne mycie? Mam kuzynkę, która z przyczyn zwanych teraz natręctwem, w młodości brała prysznic i myła się przynajmniej trzy razy dziennie. Dostała podrażnienia skóry. Lekarz zabronił jej częstego mycia! W dzieciństwie straszony byłem duchami. Ba, wierzyłem w duchy i bardzo się ich bałem. Bałem się też umarłych. Pamiętam jak z miłości do kobiety powiesił się mój wujek. Pozwolono mi zobaczyć jego zwłoki w trumnie. Ten widok prześladował mnie przez wiele miesięcy. Dziadek tłumaczył mi wtedy, że nie trzeba bać się duchów, że najgorsi są żywi ludzie. Niektórzy ludzie i to ich trzeba się bać, a najlepiej ich unikać. Obchodzić z daleka. Jak zwykle, mój mądry dziadek Marcin Bączyk miał rację, o czym przekonałem się w życiu niejednokrotnie. Radził też, aby z daleka trzymać się o tłumu, który jest zawsze groźny, bo nie ma w nim czegoś takiego, jak zbiorowe myślenie. To ciemna masa, przed którą trzeba uciekać. Dziwna sprawa, ale teraz miewam wrażenie, że żyję w takim tłumie.

Przeraża mnie ciasnota umysłowa - tak o tej przypadłości mówiła moja mama - swego rodzaju ostracyzm umysłowy, kiedy zdaje się wykształceni, inteligentni ludzie wykluczają oczywiste fakty. Przykłady? Choćby Paweł Kukiz, poseł i lider ugrupowania, które nazwał, podobnie jak Janusz Palikot swoje, nazwiskiem. Tylko, że Palikot nazwę zmienił, zaś Kukiz tego nie zrobi. Muzyk Kukiz oświadczył, że Polska wcale nie musi przyjmować euro i że ta waluta zaszkodzi naszej gospodarce. Skąd to wie? Można się tylko domyślać, że chodzi mu o przychylność wyborców którzy naszą obecność w Unii Europejskiej widzą tak: nam się wszystko należy, ale zobowiązań to my już nie mamy! Najbardziej jednak przerażają mnie wyborcy europosła Ryszarda Czarneckiego, który nie dość, że zalicza wpadkę za wpadką, to obrzydliwie obraził kobietę, też europosłankę. Nazwał ją ,,szmalcownikiem'' i nie widzi w tym nic niestosownego. Ot, taki Polak-katolik... Kto kogoś takiego wybiera? Ano, tacy sami jak on albo jeszcze gorsi ,,mędrcy''. Moim zdaniem, z roku na rok ich przyrasta. I tego się boję najbardziej. Ludzi, którzy nie dość, że bezkrytycznie, to jeszcze bezmyślnie przyjmują wskazania przywódcy i jego popleczników. Nie mają żadnych wątpliwości.

Patrzę na to wszystko ze strachem przed... demokracją. Taką po polsku, gdzie ogromna część wyborców nie rozumie tego, co się wokół nich dzieje. Uważa, że ma same przywileje, zaś o obowiązkach myśli mniej albo wcale. I coraz bardziej jestem przekonany do tego, że wiem dlaczego Józef Piłsudski wprowadził w 1926 roku swego rodzaju dyktaturę. Teraz według niektórych (nazywam ich, jak to kiedyś mawiał jeden z moich kolegów, ,,namaszczonych siłą prawdy objawionej'') naród wstaje z kolan. Oby tylko z tego wszystkiego nie stanął na głowie.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u