Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Nauczyciele, zgłoście się do ,,Tańca z gwiazdami''

Nauczyciele, zgłoście się do ,,Tańca z gwiazdami''

LEKKOSCBYTUPamiętam kilka moich przygód z zawodem nauczycielskim. W czasie 39 lat pracy w dziennikarstwie prowadziłem różnego rodzaju warsztaty, czyli zajęcia dydaktyczne, także w szkołach. Zazwyczaj charakteryzowały się one dwoma cechami: symbolicznym wynagrodzenie i podobnym zainteresowaniem większości uczestników, którzy liczyli na zajęcia rozrywkowe, a tu praca! Nie dziwi mnie więc, że nauczyciele nieustannie są niezadowoleni ze swoich zarobków.

Moi rodzice byli nauczycielami, a ja całe moje dzieciństwo i młodość spędziłem w szkole lub tuż obok niej. Mało tego, studiowałem pedagogikę szkolną, a na tych studiach znakomite było to, że mieliśmy bardzo dużo praktyk. I ten kontakt z zawodem, znajomość jego problemów i – co tu ukrywać – wręcz nauczycielskiej biedy, raz na zawsze odstręczyły mnie od tego zawodu. Ale co i raz próbowałem tego gorzkiego chleba. Zazwyczaj w wakacje, kiedy zatrudniałem się na koloniach lub obozach. Były to bardzo cenne doświadczenia, bowiem młodzież, tak jak całe społeczeństwo, zmienia się niemal z roku na rok. I znowu zderzałem się z symbolicznym wręcz wynagrodzeniem. Ale co tam, myślałem, przecież znowu zobaczyłem kawałek Polski, poznałem nowych ludzi, żarcie miałem za darmo...
Cały czas jednak przyglądałem się z dość bliska funkcjonowaniu polskich szkół. I nie musiałem zbyt długo się przyglądać, żeby rodziła się refleksja: jest coraz gorzej! Aktualna pani minister edukacji jest jakby kumulacją, wierzchołkiem góry lodowej tych nieszczęść polskiej szkoły.
Zarobki są w oświacie coraz bardziej symboliczne: stażysta zarabia 1700-1800 zł na rękę, zaś nauczyciel dyplomowany z 15-letnim stażem – około 3000 zł, ale z różnymi dodatkami. Takie ,,podziękowanie'' za pracę otrzymuje jedna z moich koleżanek nauczycielek, a mam ich kilkanaście. Inna, dyrektor niedużej szkoły podstawowej ma 4000 zł i więcej, ale to więcej oznacza prowadzenie zajęć za nauczycielki, które akurat mają zwolnienia lekarskie. I nie są to bynajmniej zwolnienia ,,polityczne''. Po prostu, mają chore dzieci lub same są chore.
Można powiedzieć, a czego się spodziewać za osiemnaście godzin pracy tygodniowo, bo tyle wynosi nauczycielskie pensum? To tylko teoria, bo nauczyciele, którzy chcą i chociaż trochę przejmują się swoją pracą (jest ich niewielki procent, niestety) zazwyczaj tyrają po czterdzieści i więcej godzin w tygodniu!
Sfrustrowane nauczycielki, bo to one stanowią niemal absolutną większość pracowników szkół i przedszkoli, jak ulał pasują mi do szyderczego powiedzonka z czasów komuny: Jedni udają że pracują, drudzy udają, że płacą. Wojciech Mann powiedział niedawno w radiowej ,,Trójce'', zwanej też coraz częściej ,,Trójcą'', że ma sposób na niskie płace nauczycieli. A niech się zgłoszą do programu ,,Taniec z gwiazdami''. Agnieszka Radwańska ma ponoć dostać za to 80 tys. zł. Wojciech Mann wie co mówi, bo przecież jako dziecko występował w harcerskim zespole ,,Gawęda''...
Na dodatek szkoła praktycznie bez mężczyzn przedstawia jakiś chory fragment społeczeństwa, czasem podobny do tego z komedii filmowej ,,Seksmisja''. Facet nauczyciel to nie tylko rzadkość, ale dziwny przypadek nieszczęśnika kiepsko radzącego sobie w życiu. Wydaje się, że tym określeniem można nazwać sporą grupę, kto wie, czy nie większość nauczycieli? Nie licząc na to, że zapowiadane ,,podwyżki uposażeń nauczycieli'' cokolwiek zmienią, nadal będę powtarzał: Nie ma złych uczniów, są tylko leniwi nauczyciele. A potem ,,efekty'' ich pracy; obywatele – frustraci, którzy życie traktują jak wagary!

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyNauczycielkom i nauczycielom ku pokrzepieniu serc

Nauczycielka przedszkolna przechadzała się po sali uważnie przypatrując się rysującym dzieciom. Od czasu do czasu zaglądała, jak idzie praca.
Podeszła do dziewczynki, która w wielkim skupieniu coś tworzy. Przedszkolanka spytała ją, co rysuje.
- Rysuję Boga - odpowiedziała dziewczynka.
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda - powiedziała zaskoczona przedszkolanka.
Dziewczynka mruknęła, nie przerywając rysowania:
- Za chwilę będą wiedzieli...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u