Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Moja wakacyjna przygoda

Moja wakacyjna przygoda

NATALIA-Z-PRZEDMIESCIAJechałam pociągiem do Wrocławia wraz z moją przyjaciółką Julią. Był upalny, lipcowy wtorek. Słońce ogrzewało nasze ciała ubrane w szorty i bluzki na ramiączkach. Odstrojone, wymalowane i idealnie uczesane czułyśmy fascynację. Dzień wcześniej dowiedziałyśmy się z lokalnej gazety, że są ogromne przeceny, a my - łowczynie okazji od razu wpadłyśmy na genialny pomysł.

 

Postanowiłyśmy okłamać rodziców i wybrać się do zupełnie obcego nam miasta. Przecież to nic trudnego. Ściągnęłyśmy specjalną aplikację, aby doprowadziła nas do raju, a mianowicie wielkiej galerii handlowej. Po prostu marzenie! Całą drogę myślałyśmy o tym jak będziemy topić się w morzu bluzek, sukienek, spódnic, butów i kosmetyków. Oczywiście mama, ani tata żadnej z nas nie mieli pojęcia o tym, co ich kochane córeczki robią w tym momencie. Zwyczajnie, jak w każde wakacje oznajmiłyśmy, że jedziemy na basen. Idealny plan! Jednak w pociągu za miło nie pachniało i musiałyśmy przesiadać się do innego przedziału. Z racji naszej diety i litrów wypitej wody zachciało nam się siusiu, więc pobiegłyśmy do toalety. Okropny odór przyduszał każdą po kolei. Ufff! W końcu dotarłyśmy na miejsce, a Julii rozładowała się komórka. I co tu teraz zrobić? Aplikacja znajdowała się na jej telefonie. Pytałyśmy przypadkowych przechodniów jak dojść do jakiejkolwiek galerii. Wyśmiewali nas, a my w głębi serca pragnęłyśmy wracać do domu, choć żadna z nas nie powiedziała tego na głos.

‘’W końcu na miejscu!’’ mogłam zakomunikować po dwóch godzinach chodzenia po mieście. Wpadłyśmy tam jak na głodzie (czy jest uzależnienie od zakupów?). Przeczesałyśmy jak wilki w poszukiwaniu jedzenia wszystkie sklepy. Najlepsze zdobycze znalazły się w naszych rękach. Byłyśmy dumne, a jednocześnie opadałyśmy z sił. Skierowałyśmy się w stronę dworca wycieńczone, głodne i chcące już wygodnego łóżeczka w domu. Nagle, gdy czekałyśmy na pociąg naszym oczom ukazał się Kamil Bednarek! Najwierniejsze fanki to MY! Jego piękne oczy czarowały nas przy każdym spojrzeniu. Zapach kusił, by więcej i więcej się do niego przytulać. Nie wierzyłyśmy własnym zmysłom. Rozmawiałyśmy z nim, śmiałyśmy się, wygłupiałyśmy. Nawet dał nam wejściówki na swój najbliższy koncert, a w dodatku autograf na ręce jednej i drugiej. Byłyśmy najszczęśliwszymi dziewczynami pod słońcem. Zaprosił nas na piwo i prawił miliony komplementów. Czegoż chcieć więcej? Mężczyzna ze snów, słońce, środek lata… Gdy zaczęłyśmy zbierać się do klubu na umówione piwo w sekundę zniknął. Nadjechał pociąg, a ja i Julia musiałyśmy wsiadać. Odjechałyśmy, a Kamila nie było, jednak w dłoniach trzymałyśmy wejściówki na koncert, lecz autografów na ręce brak. Jak to możliwe? Czy to zmęczenie i uroiłyśmy sobie to całe zajście? A może coś z naszymi głowami jest nie tak? Przez całą drogę analizowałyśmy skrupulatnie każdą chwilę z nim spędzoną i nic szczególnego prócz tego, że w ogóle chciał z nami rozmawiać nie działo się. Do tej pory zastanawiam się, co jest fikcją, a co realiami… Oto moja wakacyjna przygoda!

Natali

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZajączek niekoniecznie wielkanocny i...

Zajączek wchodzi do baru naburmuszony i mówi:
- Kto pomalował mój rower na zielono?
Po chwili wstaje niedźwiedź i mówi:
-Ja, bo co?
-Nic, nic, chciałem tylko zapytać, czy ta farba długo schnie?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u