Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Europejski futbol w polskim wydaniu

Europejski futbol w polskim wydaniu

Mimo, że atmosfera zbliżających się Świąt powoli nastraja wszystkich Polaków, to i tak na prasowe czołówki nieustannie przebijają się coraz to nowe wieści ze świata polityki. Dla bardziej obytych z mediami nie jest to niczym nadzwyczajnym. Już od lat wydarzenia ze sceny politycznej goszczą w życiu codziennym szarych obywateli. Jednak ostatnio, polityka nie jest bezkonkurencyjna. Coraz więcej miejsca, środki masowego przekazu, poświęcają piłce nożnej. Zwłaszcza teraz, gdy Polska wraz z ukraińskimi sąsiadami ma szanse stać się na miesiąc stolicą europejskiego sportu.

Jesteśmy już na ostatniej prostej w drodze do jednej z najważniejszych imprez sportowych, jaka przypadła kiedykolwiek Polsce. Wydaje się, że już wszystko jest jasne. Drużynom zakwalifikowanym do turnieju pozostały tylko intensywne treningi, a polskim kibicom cierpliwe oczekiwanie w kolejkach po bilety, których - summa summarum - i tak nie kupią, bo znajomi Grześka są „równiejsi”. Polsko-ukraiński turniej ma szanse być wydarzeniem jedynym w swoim rodzaju. Niepowtarzalnym. Tak niepowtarzalnym, jak przyznanie prawa do organizacji Mundialu Katarowi, wydawać by się mogło.

Zaplanowaną na drugiego grudnia kijowską ceremonię segregacji zespołów w grupy, bez wątpienia można uznać za prolog przyszłorocznego Euro. O dziwo, krążą legendy, że to prolog pomyślny! Pierwszy i chyba ostatni raz byliśmy losowani z pierwszego koszyka. Dawało nam to wiele, bo automatycznie uniknęliśmy potyczek z takimi zespołami jak Hiszpania czy Holandia. Ostatnie 0:6 z ”La Furia Roja” pokazało, że ten rywal zdecydowanie nam nie leży. Trudno było szukać takich, co wyżelowanym kopaczom „leżą”, wszak San Marino i Andora nie przebrnęły eliminacji. Możliwość konfrontacji z wielonarodowym zespołem Niemiec, bądź Anglikami budziła strach w sercach kibiców. Pewnie dlatego, że z takiego połączenia mogłaby wyjść wyłącznie dotkliwa porażka.

W tym przypadku losowania spełniło się powiedzenie mówiące, że głupi zawsze ma szczęście. Patrząc na pozostałe grupy śmiało można powiedzieć, że trafiliśmy do „piłkarskiego raju”. Niestety, raj jest jedynie na papierze, realia zdają się być już bardziej okrutne. Ten wyżej opisany piłkarski Eden tworzymy razem z Czechami, Rosjanami oraz Grekami. Spotkał się Lech, Czech, Rus i Zeus - trąbiły wszystkie pismaki. Grupa najbardziej wyrównana ze wszystkich… jednak nadal za silna dla Polski. Nie ma się co oszukiwać, jesteśmy najsłabszą drużyną w całej stawce.

Aczkolwiek wiele osób po zakończonej ceremonii obwieściło pewny awans, jaki czeka naszą reprezentację. Tylko szaleniec lub skrajny ignorant piłkarski mógłby pokusić się o wypowiedzenie takich słów! No właśnie… Sam prezes Lato powiedział w jednym z wywiadów, że cele, jakie stawia sobie reprezentacja, uległy zmianie, bo awans stał się rzeczą oczywista. Jego do ignorantów bym jednak nie zaliczył. Niestety, nie udało się ustalić, czy wywiad był udzielany przed bankietem, czy po. Stad też ciężko stwierdzić; pan prezes był tylko nietrzeźwy, czy bardziej pijany, gdy głosił takie herezje. Dobre losowanie może okazać się zmorą selekcjonera, gdyż druzgocące porażki w tej grupie nie wchodzą w grę, a ich ewentualne pojawienie się nie zostanie szybko wymazane z pamięci kibiców. Smuda jest niczym saper stąpający po polu minowym. W przypadku porażki z takimi tuzami jak Francja czy Włochy (oczywiście jak zawsze honorowej i niekompromitującej), na barki Franka nie spadłaby tak duża fala krytyki.

Z każdym kolejnym weekendem „Franz” ma coraz większy ból głowy. Kontuzja goni kontuzję, a polski rezerwowy goni polskiego rezerwowego... Wszystko zaczyna wracać do normy. Polacy znów regularnie grzeją europejskie ławki, a co lepsi krzesełka na trybunach klubowych stadionów. Do niedawna jedynym problemem selekcjonera był wybór trzech bramkarzy spośród dużego grona grającego na europejskim poziomie. Dziś problem jest zgoła odmienny. Nawet, gdy doszukamy się polskiego zawodnika, grającego regularnie w zachodnim klubie, to prędko się okaże, że nie może on występować w biało-czerwonych barwach, gdyż jest... skonfliktowany z trenerem.

W takim razie: jak grać panie trenerze?


Tomek Kaczmarek i Bartek Kałuziński
II LO w Sieradzu

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u