Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Czym jest miłość?

Czym jest miłość?

Amerykańcy naukowcy (a któż by inny?), rzeczowo opisali już jakiś czas temu skomplikowany proces „zakochania się”. Z badań wynika, że źródłem nieszczęścia (?) przeciętnego śmiertelnika jest substancja zwana fenyloetyloaminą. Dlaczego nieszczęścia? Zacznijmy od początku. Podczas choroby zwanej potocznie „zakochaniem od pierwszego spojrzenia” występuje wiele czynników, które na dłuższą metę, mogą szkodzić zdrowiu. Ba, niektóre z nich powinny być hospitalizowane. Szybsze bicie serca może doprowadzić do nadciśnienia, a od tego już o krok do zawału. Drżenie rąk może się skończyć samookaleczeniem (gdy trzymamy np. nóż), a gdy dołączymy do tego nadmierne pocenie i mokre ręce, to katastrofa już wisi w powietrzu. Burza hormonów powstająca w czaszce odwraca uwagę mózgu od innych istotnych procesów. Nie martwię się o profesorów i ludzi inteligentnych. Co jednak stanie się gdy, przeciętny, szary, niezbyt mądry człowiek zapomni o oddychaniu? Tragedia. Od kogo rodzina powinna domagać się odszkodowania? Ponadto naukowcy zauważają, że ludzie zakochani zachowują się jak upojeni narkotykiem. Dzieje się tak za sprawą wyżej wymienionego hormonu, który odurza i co gorsza uzależnia.

Działanie fenyloetyloaminy kończy się dosyć szybko. Organizm jednak chce więcej. Dostarczamy mu więc uniesień z każdym spojrzeniem, dotykiem, pocałunkiem. I tak doprowadzamy do uzależnienia. Naukowcy stwierdzili również, że szaleństwo może trwać aż dwa lata! Wtedy kończy się produkcja narkotyku (partner przestaje nas pociągać). Nałóg jednak zostaje. Jest to przyczyną rozpadu wielu związków właśnie po tym okresie. Głód fenyloetyloaminowy może prowadzić do depresji lub w skrajnych przypadkach nawet do samobójstw.

Z ekonomicznego punktu widzenia miłość również jest najgorszą rzeczą jaka może człowieka doświadczyć. Nawet śmierć wydaje się przy niej ciekawa, tajemnicza czy lżejsza. Schowają człowieka do trumny, zakopią i po sprawie. A miłość trwa. Spokojnie, jak wiadomo, każda kończy się po jakimś czasie. Obok przypadków opisanych wyżej, trafiają się miłości dwudniowe a nawet kilkugodzinne. Jest to ewolucyjny fenomen i okaz doskonałego przystosowania do życia. Bo dłuższe zakochanie wykańcza finansowo i psychicznie. Odurzony umysł nie funkcjonuje prawidłowo. Wszystkie wartości tego świata stają się jakby mniej istotne. Liczy się tu i teraz. Co nieraz prowadzi do zguby opętanego nieszczęśnika.

Popularna staje się ostatnio tzw. miłość wakacyjna. Jest to rodzaj spędzania wolnego, letniego czasu, przez jednych uznany za sport wyczynowy, przez innych za szaleństwo. Desperaci określają ją mianem szczęścia i stawiają sobie za cel, ale przecież wiadomo jakie są ich poglądy. Letnie uczucie trwa od kilku dni do 10 tygodni. W skrajnych przypadkach, nie leczona, może się ciągnąć nawet 6 miesięcy. Letnie szaleństwa tłumaczyłbym słońcem. Słoneczko tak mocno przygrzewa, że reakcje chemiczne zachodzą szybciej i są mocniejsze. A im większa chemia, tym mniej rozumu. Poza tym lato to pora roku, kiedy przynajmniej teoretycznie mamy więcej czasu. Jest więc też chwila czy dwie dla partnera. Czasami cały dzień lub, o zgrozo, miesiąc! Co więcej. Mimo nieprzespanych nocy, wzmożonej aktywności, zmęczenia, ludzie są na tyle ogłupiali, że cały czas się śmieją i są zadowoleni. Podobne działanie wykazuje amfetamina. Miłości jednak nie dzieli się na kreski i nie wciąga nosem. Dlatego jest legalna.

Pomimo swojego zgubnego działania, miłość jest rzeczą, której życzymy jubilatom i solenizantom. To uczucie towarzyszy nam podczas życzeń obok choinki, przy kołysce, na ślubnym kobiercu (wtedy i tak jest już za późno) i coraz częściej na co dzień. Mimo, że z każdą podobna klątwą staje nam przed oczami obraz ludzi, których uczucie wykończyło, to chcemy tego dla bliskich. A bliscy chcą tego dla siebie. Czy to nie idealny przykład na potwierdzenie hipotezy, ze człowiek w życiu nieustannie dąży do autodestrukcji?


Tomek Kaczmarek
II LO w Sieradzu

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u