Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Sortowanie śmieci

Sortowanie śmieci

PIORNIK1W drodze ze szkoły często spotykam swoich sąsiadów. Jest to jedna z moich ulubionych par z osiedla. Co ciekawe, ci ludzie zawsze dostosowują do siebie ubrania. Jeśli pani ma czerwoną koszulkę, to mąż najprawdopodobniej założy czerwony krawat. Gdy on ma na sobie niebieską koszulę, ona wybiera sukienkę w odpowiednim kolorze. I tak właśnie ubierają się odkąd pamiętam. Nasze rozmowy ograniczają się najczęściej do krótkiej wymiany zdań na ulicy. To jednak zawsze mi wystarczało by stwierdzić, że są bardzo życzliwymi ludźmi.

Ostatnio w wyjątkowo słoneczny dzień, kiedy stałam na pasach znowu ich spotkałam. Byli po drugiej stronie ulicy. Z ich gestów i mimiki wywnioskowałam, że zawzięcie o czymś dyskutują. Uśmiechnęłam się i tradycyjnie przywitałam. Myślałam, że pójdą dalej. Oni jednak zgodnie zatrzymali się i poczekali jak do nich podejdę.
- Dzień dobry – powtórzyłam ze zwyczajowym uśmiechem.
- Dzień dobry – odpowiedzieli jednocześnie. Zaraz potem mężczyzna z przejęciem zapytał:
- Czy uważasz, że należysz do gorszego sortu?

To pytanie zadane w środku dnia na ulicy, zbiło mnie początkowo z tropu. Oczywiście, słyszałam już nie raz wypowiadane słowa polityków, którzy jak zwykle próbują szerzyć niezgodę wśród obywateli, by tym samym odwrócić ich uwagę od spraw większej wagi. Jednak nigdy nie przywiązywałam do nich większego znaczenia. Jak lubiła mówić moja babcia: "Najmniejszy pies szczeka najgłośniej". Oczywiście, że nie. Nie można mnie w ten sposób zaszufladkować. Jestem sobą. Nie mniej, nie więcej.
I bardzo dobrze. Bardzo dobrze – odpowiedział mężczyzna z pewnym wyrazem ulgi na twarzy – Nigdy nie pozwól sobie wmówić, że jesteś od kogoś pod jakimkolwiek względem gorsza. Po czym pożegnał się i już w zdecydowanie lepszym nastroju oddalił się razem z żoną w wybranym przez siebie wcześniej kierunku.

To spotkanie dało mi jednak do myślenia. Skoro ktoś tworzy tego rodzaju podział, to z pewnością nie może mieć dobrych intencji. Wiadomo, że Polacy kłócą się ze sobą już od dawna. Traktowałam to zawsze jako element polskiego krajobrazu, czegoś co mogłabym określić mianem "polskości". Bo co właściwie miałoby oznaczać to słowo? Czy aby nie przypadkiem poczucie przynależności do narodu? Czy nie byłoby to jedyne w swoim rodzaju porozumienie ponad podziałami? Czy nie powinniśmy działać we wspólnym interesie? Kto mógłby mieć jakiekolwiek prawo naruszać ten porządek? Kto uważa, że ma prawo określać, kto jest gorszy a kto lepszy? Jeśli gorszy miałby być określeniem na rozmówcę, który posiada odmienny od Twojego światopogląd, to świat stanął na głowie. Przecież odmienność poglądów jest potrzebna. Pozwala bowiem zobaczyć pełen obraz rozpatrywanego zagadnienia. Daje możliwość dostrzeżenia błędów w rozumowaniu i sposobów na najlepsze rozwiązanie problemu. Zawsze uważałam, że w sytuacji spornej zanim podejmie się dyskusję należałoby spróbować spojrzeć na świat z perspektywy, która jest sprzeczna z naszą. Tylko w ten sposób można dostrzec własne pomyłki i odnaleźć sposób na przekonanie tej drugiej osoby do swojego punktu widzenia. Po obelgi i nieczyste zagrania sięgają jedynie Ci, którym brak argumentów.

Słowa same z siebie nic nie znaczą. Są jedynie ustalonym zlepkiem liter, które z kolei są tylko umownymi znakami. To ludzie nadają im znaczenie. A jak powiedział Joseph Goebbels: "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą". Dlatego należałoby tysiąc jeden razy takiej osobie zaprzeczyć. Do tych, którzy wierzą w podział na lepszych i gorszych, kieruję jedno pytanie. Co zrobicie, jeżeli zostaniecie uznani za istoty gorszego sortu? Zapętlona

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZaskakujące powitanie...

Mąż wraca do domu z pracy później niż zwykle.
Po cichu otwiera drzwi i wchodzi do sypialni.
Co widzi? Spod kołdry wystają cztery nogi zamiast dwóch.
Zdenerwowany bierze kij bejsbolowy zza drzwi i wali nim w kołdrę.
Po tak wyczerpującym zadaniu idzie do kuchni, żeby się czegoś napić.
Wchodzi, patrzy a tam siedzi jego żona i czyta gazetę i mówi:
- Cześć kochanie, przyjechali dziś Twoi rodzice i położyłam ich w naszej sypialni. Mam nadzieję, że już się przywitałeś...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u