Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Galeria Fotorelacje Przez telefon uratowali życie człowiekowi

Przez telefon uratowali życie człowiekowi

policja1To nieprawdopodobne, ale zwykła telefoniczna informacja uzyskana od przypadkowego mężczyzny uratowała życie człowiekowi, 54-letniemu mieszkańcowi gminy Warta.

 

17 stycznia 2017r. około godziny 17.30 policja otrzymała telefoniczną informację, że w przydrożnym rowie na terenie gminy Warta leży prawdopodobnie pijany mężczyzna. Patrol policji odnalazł leżącego na śniegu mężczyznę. Funkcjonariusze wyczuli od niego wyraźną woń alkoholu. Ponadto miał on również problemy z utrzymaniem równowagi. Z uwagi na stan nietrzeźwości jak i zagrożenie wychłodzeniem organizmu, po badaniu lekarskim mężczyzna został przewieziony do sieradzkiej komendy.

Policja ponownie zwraca się z apelem aby w podobnych przypadkach reagować jak opisany wyżej anonimowy mężczyzna. Gdyby nie jego postawa 54 – latek w ciągu kilku nocnych godzin mógłby zamarznąć lub odnieść poważne obrażenia ciała. Pamiętajmy jeden telefon na policję 997 lub 112 może komuś uratować życie bądź zdrowie. Nie bądźmy obojętni. Tym bardziej, że w najbliższych dniach, a szczególnie w nocy prognozowane są spore spadki temperatury.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u