Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna
  • ŻNIWA W POWIECIE SIERADZKIM

    piątek, 10 sierpnia 2018 10:32
  • Z PROF. LWEM-STAROWICZEM NIE TYLKO O SEKSIE

    środa, 08 sierpnia 2018 10:14
  • TRUDNE ZBIORY BORÓWKI AMERYKAŃSKIEJ W MOGILNIE

    sobota, 04 sierpnia 2018 12:37

Była mokrą walentynką

Długo okres przedwalentykowy będzie wspominała 32-letnia mieszkanka Zduńskiej Woli. I to nie z powodu czerwomego serduszka, jakie zapewne chciałaby otrzymać od męża. Ten jednak zgotował jej zupełnie inne "atrakcje".

 

Walka z wiatrakiem w Szadku

 

Ideał, a może jednak nie?

Będąc małą dziewczynką nie miałam problemu z określeniem jaki powinien być mój mąż. Rozmawiając z koleżankami wyobrażałyśmy sobie, że będzie przystojny i kochany, czarujący niczym książę z bajki, które omawiałyśmy na lekcjach lub rodzice opowiadali nam przed zaśnięciem.

 

Sonda - Co to jest mróz?

 

Prawdę swą należy mówić głośno…

Czasami mam wrażenie, że Stefan Żeromski nieprzypadkowo został wybrany na patrona mojej szkoły. A może inaczej - to ja nieprzypadkowo trafiłem pod skrzydła takiegoż patrona, który powiedział kiedyś fenomenalnie słowa: „prawdę swoją należy mówić głośno, nie schlebiając ani rzeczom, ani wypadkom, ani stosunkom, ani ideom…”1 . No to ja w całości wziąłem sobie to do serca i nie zamierzam pisać inaczej. Naiwnym będzie, jak powiem, że obrałem sobie misję, aby „rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości”2 . Naiwne, ale za to, jak patetycznie to brzmi!

 

20 lat temu w Sieradzu (odc. 3)

 

Zupa była zasłona? Nie, było za zimno!

Zazwyczaj to kobiety wzywają policję z prośbą o pomoc podczas przemocy domowej. Powiedzienie: "bił mnie, bo zupa była za słona" niemal już weszło w powszedni obieg jako pierwsze tłumaczenie wezwań do domowych interwencji polskich policjantów. Tym razem jednak w Zduńskiej Woli było inaczej. Policję wezwał... pobity przez żonę 42-latek.

 
Reklama

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyMokra myszka i twardy ptak

Idzie sobie mała, biedna myszka, idzie aż dochodzi do rzeki. Rzeka była duża rzeka z bardzo mocnym prądem, więc myszka się wystraszyła, że nie przepłynie. Obok na krzaku siedział ptak. poproszę ptaka, pomyślała myszka.
- Ja taka mała biedna myszka, a ty taki wielki i silny, proszę złap mnie i przenieś na druga stronę..
- Nie - odpowiedział ptak.
- No proszę...
- Nie!
- No, ale błagam...
- NIE!
Ptak odleciał... Myszka tak się zdenerwował, że zebrała się na odwagę i wskoczyła do wody. Z trudem, ostatkiem sił przepłynęła na drugi brzeg.
Wychodzi cala mokra, zupełnie przemoczona.
A jaki z tego morał? Kiedy "ptak" jest twardy to "myszka" musi być mokra...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u