Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Krwawa jatka w Łodzi. Dwie ofiary śmiertelne i zabójca to mieszkańcy Zduńskiej Woli

Krwawa jatka w Łodzi. Dwie ofiary śmiertelne i zabójca to mieszkańcy Zduńskiej Woli

zabojcaTa jatka miała miejsce w Łodzi. Wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami łódzkiej kamienicy, ale i zduńskowolanami, kiedy na jaw wyszły szczegóły tej zbrodni. Korytarz i winda prestiżowego apartamentowca przy ulicy Tymienieckiego spłynęły krwią.

 

W nocy z soboty na niedzielę (z 14 na 15 bm.) doszło tam do prawdziwej rzezi. Od wielokrotnych ciosów nożem zmarła 30-letnia kobieta oraz 34-latek. Oboje to mieszkańcy Zduńskiej Woli. Zabił ich kolega, 35-letni mężczyzna, także zduńskowolanin, który w sobotnie popołudnie wynajął na dobę apartament i zorganizował tam zakrapiane alkoholem przyjęcie. Morderca usłyszał właśnie zarzuty zabójstwa. Prowadzony do prokuratury powtarzał jak mantrę: „Nic nie pamiętam, nic nie pamiętam”. Jak informuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, zatrzymany w związku z podwójnym zabójstwem 35-latek przyznał się do winy po wytrzeźwieniu i po tak zwanym detoksie.
Z jego wyjaśnień wynika, iż nie pamięta samego momentu ataku na znajomych. Potwierdził, że wynajął mieszkanie, w którym z nimi spożywał piwo. Nie krył, że zażywali środki odurzające. Jak twierdzi w pewnym momencie „usłyszał głosy i zobaczył demony – zaczął z nimi walczyć.” Następnie wybiegł z mieszkania. Został zauważony przez patrol policji w niedzielę, 15 stycznia, po godz. 5, gdy dobijał się do drzwi kościoła przy ul. Piotrkowskiej.
- Był on (Daniel Ch. - przyp. siewie.tv) bardzo pobudzony. Nie miał na sobie kurtki. Kontakt z nim był praktycznie niemożliwy. Na jego ciele i odzieży ujawniono ślady krwi. Mężczyzna przewieziony został do pobliskiego szpitala, gdzie stwierdzono, że znajduje się pod wpływem środków odurzających. Po przeprowadzeniu procedury odtrucia został zatrzymany - wyjaśnia Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Trafił do aresztu. Jak dodaje rzecznik, zabójca i drugi z mężczyzn znali się od dawna, jeszcze z czasów szkolnych. Rok temu 35-latek poznał Martę W. Cała trójka to mieszkańcy Zduńskiej Woli.
- Przed godziną 14 (w sobotę, 14 stycznia - przyp. red.) w trójkę samochodem kobiety przyjechali na ulicę Tymienieckiego, zajmując wynajęty na jedną dobę lokal. Od tego czasu praktycznie cały czas tam pozostawali. Jedynie po godzinie pierwszej w nocy, mężczyźni udali się na pobliską stację benzynową, gdzie zakupili piwo, a następnie wrócili - relacjonuje Krzysztof Kopania. Do masakry doszło w mieszkaniu na II piętrze w budynku przy Tymienieckiego w Łodzi. W niedzielę ok. godz. 4 nad ranem ktoś zauważył leżące w kałuży krwi ciało mężczyzny/. Mowa 34-latku, Piotrze D.. Leżało niedaleko od drzwi do wynajętego przez Ch. apartamentu. Wezwani na miejsce ratownicy już nie mogli rannemu pomóc. Okazało się, że na parterze apartamentowca leżała zakrwawiona kobieta. Ślady wskazywały, że mimo licznych ciosem noża zdołała doczołgać się do windy i zjechać na dół w poszukiwaniu ratunku. Jeszcze żyła, kiedy odnaleźli ją ratownicy, ale mimo reanimacji nie udało się jej uratować. Obie ofiary otrzymały wiele ciosów nożem.
Nieco później tego poranka patrol policji zauważył mężczyznę, który dobijał się do drzwi kościoła przy ulicy Piotrkowskiej. Jak się już wkrótce okazało to właśnie on dokonał rzezi w apartamentowcu. Mowa o Danielu Ch. On i zamordowany 34 - letni Piotr pracowali w Łodzi. Prowadzili tam zajęcia sportowe. Są absolwentami Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Zduńskiej Woli, a morderca ukończył Wyższą Szkołę Sportową w Łodzi. Piotr i Marta mieszkali na tym samym osiedlu w Zduńskiej Woli. Jak można jeszcze przeczytać na profilu Piotra D. był związany ze firmą Scafil w Sieradzu. Ukończył Społeczną Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania. Po sobotniej tragedii żegnają go tam znajomi, którzy nie mogą uwierzyć w jego śmierć, a zwłaszcza towarzyszące jej okolicności. Z profilu można się dowiedzieć, że Piotr D., że kochał szybką jazdę, markowe buty sportowe i nie lubił obecnej władzy.
On też w drodze, bodajże do Łodzi, zamieścił film, na którym widać, https://www.facebook.com/piotrek.dabrowka/videos/734902857813395 fiolkę z nieznaną substancją. Prawdopodobnie, o czym wspominają w komentarzach, z jakimś dopalaczem. 
- Daniel Ch. był pobudzony, nie miał kurtki, został przewieziony do szpitala - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Tam policjanci powiązani jego stan ze zdarzeniem przy ulicy Tymienieckiego. Okazało się, że to on w sobotę około godziny 14 wynajął mieszkanie w części hotelowej loftów, a przebywali w nim także 34-latek i 30-latka. Cała trójka to mieszkańcy województwa łódzkiego. Na miejscu zdarzenia zabezpieczyliśmy nóż, który może być narzędziem zbrodni – dodaje prokurator.
W poniedziałek, 16 stycznia w Prokuraturze Rejonowej Łódź – Widzew zatrzymany 35 - latek usłyszał zarzuty, dotyczące zabójstw dwóch osób. Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Jeszcze nie wiadomo, dlaczego 35-latek zamordował swoich znajomych. Wcześniej przez kilka godzin wszyscy razem hucznie imprezowali. Być może przyczyną był nadmiar spożytego alkoholu połączony z narkotykami? A te, śledczy znaleźli w zabezpieczonym mieszkaniu w apartamentowcu.
Prokuratura skierowała do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztu. Nieoficjalnie, jak ustalił portal siewie.tv, Marta W. (30 lat) i Piotr D. (34 lata), to zamordowani, mieszkali na zduńskowolskim osiedlu Południe, oraz podejrzany o zabójstwo, Daniel Ch. (35 lat). Ze sposobu ich życia w ostatnich latach wynika, że tragiczny konflikt miał podłoże narkotykowe. Uczestnicy prawdopodobnie byli związani z podziemiem narkotykowym. Prowadzili firmy, które pod płaszczykiem innej działalności, przemycały zakazane substancje. Czy tak było? To też ma wyjaśnić prowadzone przez prokuraturę śledztwo.

KaMi S

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama
Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZimowy dylemat zajączka

Lutowa noc. Mróz, zimno i dużo śniegu. Z lasu na polanę wyszedł zajączek. Patrzy, a tam pod sosenką stoi zapomniany, świąteczny bałwanek. Nieco jednak sfatygowany; miotła opadnięta, micha na głowie przekrzywiona, no i dla żartu ktoś marchewkę zamiast jako nos, wcisnął mu nieco poniżej pasa.
Stanął zajączek, patrzy, myśli, a bałwanek na to:
- I co tak kombinujesz, brzydzisz się?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u