Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Cudowny Wiesław Gołas w naszym miasteczku

Cudowny Wiesław Gołas w naszym miasteczku

sieradzkie_peerelki2W Widłakowie świętują odpust. U Sobczaków goście bawią się na weselu młodszej córki Marysi. Władek - w tej roli Wiesław Gołas - narzeczony starszej córki, Zosi, posiadacz jedynego auta w miasteczku, ma dosyć pracy, wysługiwania się u przyszłego teścia. A Widłakowo zastanawia się, kto zamieszka w pokoju zmarłej nauczycielki? W pierwszym, niesłusznym zakończeniu filmu, Władek i Zosia zostają w Widłakowie. W drugim, zgodnym z linią partii i ówczesnych władz polskiego filmu, wyjeżdżają gdzieś daleko budować nową rzeczywistość PRL-u. Oczywiście posiadam obie wersje realizowanego w Sieradzu filmu ,,Miasteczko’’.

 

Film, kręcony przede wszystkim w Sieradzu latem w roku 1958, reżyserowali Romuald Drobaczyński, Julian Dziedzina i Janusz Łęski. To było wielkie wydarzenie dla całego miasta. W wielu scenach brali udział sieradzanie. Wśród aktorów byli między innymi znany już wtedy reżyser Stanisław Bareja (grał pana młodego, męża Magdy Sobczakówny) i oczywiście jeszcze bardziej znany sceny w Teatrze Dramatycznym w Warszawie i z kilku ról filmowych Wiesław Gołas.
Jako najważniejsza ze sztuk, również w Sieradzu film wywoływał ogromne zainteresowanie. Do statystowania nie trzeba było nikogo namawiać. Jak wspomina Aleksander Czernow, wówczas szesnastoletni młodzieniec, garnęły się do tego tłumy ludzi. A i on ,,załapał’’ się na kilka ujęć, jako przypadkowy statysta. - Zobaczyć aktorów, którzy swoją bazę mieli na podwórku Szkoły Podstawowej nr 1, a mieszkali w hotelu pocztowym (dzisiejszy budynek BWA – przyp. Lek.) to była wielka atrakcja. Największą furorę wywoływał oczywiście Wiesław Gołas, który był zawsze uśmiechnięty i skory do rozmów z sieradzanami – mówi Olek Czernow, dziś emeryt, a kiedyś znany sieradzki elektryk i oświetleniowiec w Teatrze Miejskim.
Trudno się dziwić, bo przecież Sieradz miał wówczas niespełna dwadzieścia tysięcy mieszkańców, a jedną z niewielu rozrywek było kino ,,Nysa’’ w strażnicy OSP, gdzie zresztą pokazano w 1960 roku film ,,Miasteczko’’. Inną, źle widzianą zarówno przez władze, a zwłaszcza żony pijących mężów rozrywką były sieradzkie knajpy. Szczególnie mieszcząca się na parterze wspomnianego hotelu restauracja ,,Zamkowa’’, gdzie zapach tanich papierosów mieszał się z wonią potraw i równie nieprzyjemnym zapachem potu niektórych gości lokalu. Właśnie tam biesiadowała zazwyczaj ekipa realizatorów filmu ,,Miasteczko’’.
Najważniejszym, bo najbardziej znanym kelnerem ,,Zamkowej’’ był wtedy Marian Miller, legenda sieradzkiej gastronomii. Jak wspomina Piotr Miller, syn nieżyjącego już od wielu lat Mariana, którego miałem przyjemność znać osobiście z lat młodości, okres kręcenia wspomnianego filmu był jednym z trudniejszych dla żony Mariana, Janiny. Panowie Gołas i Miller niemal natychmiast przypadli sobie do gustu, co sprawiło, że Marian jeszcze później i jeszcze bardziej nietrzeźwy wracał do domu. Pewnego wieczora, a właściwie nocy Wiesław Gołas, po piątej półlitrówce, nazwał Mariana Millera swoim najlepszym przyjacielem! Skończyło się to grubą awanturą z żoną, ale pan Marian do śmierci wspominał swojego najciekawszego klienta i kolegę, Wieśka Gołasa.
Czas płynie tak szybko, że w 2008 roku roku nie zdążyłem porozmawiać z panem Marianem. Na kilka dni przed umówionym spotkaniem ojciec mojego serdecznego kolegi Piotra zmarł nagle 5 lutego. Podobnie było z moim jedynym kontaktem z Wiesławem Gołasem. Też nie zdążyłem… Wielkiego aktora, który moim zdaniem umiał wszystko, był zarówno aktorem dramatycznym i komediowym, spotkałem na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach, w lipcu 2000 roku. Spotkanie było nieoczekiwane; pan Wiesław siedział sobie za kulisami domu kultury w Międzyzdrojach i czekał na swoją kolejkę spotkania widowni z gwiazdą.
Podszedłem, wyraziłem podziw i próbowałem umówić się na wywiad. Pan Wiesław powiedział; ,,owszem, gdzieś tu będę, proszę mnie szukać’’. Postanowiłem działać natychmiast. Podbiegłem poszukać mojego kamerzysty, którym na festiwalu był Jurek Kraska. Kiedy go znalazłem, Wiesława Gołasa już nie było. Szukaliśmy go później, ale przepadł. Dlatego do dziś mawiam o potencjalnych bohaterach moich wywiadów: Fogg mi umarł, Zauchę mi zastrzelili, zaś Gołas zniknął mi nie wiedzieć jak i gdzie… Ps. Wiesław Gołas zmarł 14 września 2021 roku w wieku 90 lat. Spoczął w rodzinnej mogile na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySzczęśliwi czasu nie liczą...

Żona do spokojnie zasypiającego po stosunku męża:
- Uuu...Tylko dwie minutki...? To raczej maleńko.
Mąż odwracając się do niej i uśmiechając się tajemniczo odpowiada:
- Kochanie, szczęśliwi czasu nie liczą...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u