Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Zbyszek Woźniak – artysta skromny i wielobarwny

Zbyszek Woźniak – artysta skromny i wielobarwny

LEKKOSCBYTUByło lato 1988 roku, kiedy w drzwiach mojego pokoju redakcji Oddziału ,,Głosu Robotniczego’’ przy ul. Armii Czerwonej 14 (dziś Jana Pawła II) w Sieradzu stanęła młoda, bardzo ładna kobieta. Natychmiast minęło mi znużenie letnim, nieciekawym dniem. Zastąpiło je zainteresowanie. I błyskawicznie pojawiło się pytanie: skąd znam tę fertyczną blondynkę o wyrazistych ustach i ciekawym spojrzeniu. Szybka odpowiedź mojej pamięci: tak, to Małgosia Kowalska z Warty, jedna z sióstr-kuzynek Kowalskich, zaliczanych w tym czasie do najładniejszych dziewcząt tego miasteczka. Wszystkie trzy chodziły ze mną do ,,Jagiellończyka’’. W dwóch z nich podkochiwałem się bez większej wzajemności.

 

Małgosia czaiła się w drzwiach z pytaniem na ustach; Czy mogę wejść? Czy nie zabieram czasu? - Ależ tak, odpowiedziałem. - Ja przecież cały jestem dla czytelników, a zwłaszcza czytelniczek! Przypomnieliśmy się sobie. A Małgosia przejmująco ciekawie opowiedziała o sukcesie swojego męża, Zbyszka Woźniaka, który na konkursie rysunku satyrycznego w Montrealu otrzymał pierwszą nagrodę i 500 dolarów kanadyjskich. Zaciekawiło mnie wówczas to 500 dolarów, bo czas był taki, że jakieś przyzwoite zakupy można było zrobić tylko w ,,Pewexie’’. Wtedy napisałem pierwszą notatkę prasową o Zbyszku. Oczywiście znałem Zbyszka wcześniej z widzenia. Widywałem go często na ulicach Warty. W moich oczach był zawsze skupionym na czymś, myślącym chłopcem. Znałem, ponieważ moje dzieciństwo i młodość związane było z Wartą i Sieradzem. W Warcie uczyłem się muzyki, a jeszcze częściej przyjeżdżałem tam z rodzicami, bo większość znajomych mieli w tym miasteczku, a w Sieradzu pobierałem nauki w słynnym już wtedy ,,Jagiellończyku’’, do którego to liceum, dwie klasy niżej uczęszczała także Małgosia.
Zbyszek, wnuk kowala z Bartochowa, od dziecka przejawiał zdolności plastyczne. Pewnie dlatego ojciec namówił go do nauki w... Technikum Ceramicznym w Krotoszynie Niestety, szybko okazało się, że nie tędy droga. Już po roku przeniósł się do Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie, gdzie uczył się też... meblarstwa . Z poprzedniej szkoły została, jakże przydatna w przyszłości, znajomość z Andrzejem Wodzyńskim, z którym mieszkał w jednym pokoju. Liceum ukończył w 1974 roku i z głową pełną pomysłów zdawał do Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Uczelnię, wydział ceramiki ukończył w roku 1979. Ale jeszcze na studiach zaczął tworzyć rysunki i grafiki satyryczne. Opowiadał mi, że po debiucie w studenckim tygodniku ,,ITD’’ szedł rozpromieniony ulicami Wrocławia w przekonaniu, że wszyscy na niego patrzą, wiedzą o jego sukcesie. Te większe i największe przyszły szybciej niż myślał. Zaczął publikować w tygodniku satyrycznym ,,Szpilki’’, wygrywać konkursy, stawał się coraz bardziej znany wśród polskich plastyków – satyryków. W roku 1980 otrzymał propozycję pracy w dzisiejszym Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Katarzyny Kobro w Zduńskiej Woli. Mimo początkowych oporów (do Warty był i jest bardzo przywiązany) przyjął propozycję i na stałe osiadł w Zduńskiej Woli.
Uczył i nieustannie tworzył. Mało kto wie, że zajmował się także kopiowaniem obrazów wielkich mistrzów na zamówienie. ,,Damę z łasiczką’’ skopiował tak doskonale, że zamawiający, a był to właściciel kilku galerii sztuki z Frankfurtu nad Menem, zaproponował mu stalą pracę i przeniesienie się do Niemiec z rodziną. Przywiązanie sprawiło, że wybrał Polskę. Międzynarodowość fundował sobie sam, wygrywając kolejne konkursy na całym świecie. Nagród i wyróżnień z tychże ma już prawie sto. I nie powiedział ostatniego słowa. W międzyczasie zdobył kilka prestiżowych ,,Złota Szpilka’’, a później ,,Rogaty Ołówek, Grand Prix Satyrykonu nagrody Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego, którego Zbyszek był dobrym znajomym. Wystawiał m.in.w Zachęcie, w Brukseli, Montrealu, czy w Skopje. Kilka dni temu z łezką w oku byłem wśród żegnających odchodzącego na emeryturę Zbyszka jego absolwentów, koleżanek i kolegów nauczycieli, a także wielu znajomych i przyjaciół, do których z dumą się zaliczam. Sentymentalnej uroczystości towarzyszyła wystawa prac ceramicznych jego absolwentów. Po blisko 41. latach twórczej obecności w szkole przy ulicy Sieradzkiej, Zbyszek pożegnał się z miejscem, w którym zostawił trwały ślad.

Spotykam się ze Zbyszkiem co jakiś czas, bowiem – podobnie jak ja – jest wiernym kibicem MKS Jutrzenka Warta. I w której by lidze nie kopali piłkarze ,,Juve’’, my zawsze w loży szyderców komentujemy niekoniecznie to, co akurat dzieje się na boisku... Tam Zbyszek- autor pierwszego w historii Warty baneru – transparentu promującego zespół big bitowy The Karol Chairs, Karola Krzemińskiego, wtedy z Bugaja a dziś z Szadku - opowiada mi o swoich artystycznych planach. Ma ich wiele, więc zobaczycie, że emerytura Zbyszka Woźniaka będzie twórcza i ciekawa.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySzczęśliwi czasu nie liczą...

Żona do spokojnie zasypiającego po stosunku męża:
- Uuu...Tylko dwie minutki...? To raczej maleńko.
Mąż odwracając się do niej i uśmiechając się tajemniczo odpowiada:
- Kochanie, szczęśliwi czasu nie liczą...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u