Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Gejowska bibuła cmentarna

Gejowska bibuła cmentarna

menChopin był homoseksualistą, generał Pułaski interseksem, Konopnicka lesbijką, a geja Słowackiego pochowali na Wawelu i przez to święty Lech Kaczyński leży tam teraz w towarzystwie pederasty. Powtórzmy: Chopin, Konopnicka i Słowacki to ludzie LGBTQ, a generał Pułaski był mężczyzna i kobietą w jednym.

 

Gejowskie serce Chopina, które gorąco kochało facetów spoczywa sobie w krypcie kościoła św. Krzyża w Warszawie. Reszta sławnego geja jest w Paryżu, na cmentarzu Père Lachaise.

Gdy siostra Fryderyka przywiozła w słoiku jego serce do Warszawy i przekazała księżom z parafialnego kościoła rodziny Chopinów ci wcale nie byli tym zachwyceni. Wręcz przeciwnie. Ciepnęli serce w słoiku do piwnicy i zostawili miedzy połamanymi krzesłami. Dlaczego nie chcieli wyeksponować słynnego serca? Bo miało romans z George Sand, kobietą wyzwoloną, palącą cygara i serca kochanków. Victor Hugo mówił o niej, ze nie mogła się zdecydować, czy jest mężczyzną, czy kobietą, wiec nie wiedział czy nazywać ja swoją siostra czy bratem w literaturze. Ubierała się w męskie ciuchy. Z mężem się rozwiodła, dzieci utrzymywała ze swojego pisania, a poza kochankami miała tez kochanki. Serce Chopina za romans z nią przekiblowało w rupieciarni kościoła do 1880, czyli 30 lat! W końcu jednak ufundowano gejowi Chopinowi ładne epitafium od NARODU i tak sobie tam leży wsłuchując się w kościelne kazania o zagrożeniu cywilizacyjnym ideologią gender i LGBTQ i myśląc o kochanku Tytusie Wojciechowskim, do którego pisał: "Nie lubisz być całowany. Proszę, pozwól mi to dziś zrobić. Musisz zapłacić mi za ten brudny sen, który miałem o tobie zeszłej nocy”, "Moje najdroższe życie" lub "Prześlij mi pocałunek, najdroższy kochanku". Interpłciowy generał Pulaski ma swoje pomniki na dwóch kontynentach, gdyż był bohaterem polskim i amerykańskim. Ma popiersie w samej Częstochowie, jego imieniem nazywano statki i pułki strzelców konnych, uniwersytety i szlaki turystyczne. W 2009 roku senat Rzeczpospolitej podjął uchwałę, by o tym generale z wąsem i żeńskimi genitaliami nauczać polskie dzieci! O bosze, bosze!
Gej Słowacki marzył by być pochowany na Wawelu już, gdy miał 23 lata. Klechy go jednak na Wawelu nie chciały, bo był zbyt romantyczny i niewystarczająco pobożnym nacjonalistą. Mówiono, ze na Wawelu nie ma miejsca, choć od czasu, gdy zabrakło nam królów zaczęto tam chować naszych bohaterów narodowych, wtedy jeszcze tych prawdziwych, niewyklętych. Tu złożono Poniatowskiego, Kościuszkę i Mickiewicza, ale szczątkom Słowackiego doradzano jechać do Warszawy. Awantura była o to nieziemska. Pierwszy poeta narodowy Mickiewicz już lezal na Wawelu, a drugiego poety narodowego galicyjska konserwa tam nie chciała. Gdy zaczęli w końcu kruszec, zaproponowali by położyć Słowackiego obok Mickiewicza. Lucjan Rydel, krakowski poeta, zauważył, ze byłaby to gruba niezręczność, bo panowie byli zawziętymi konkurentami i za sobą nie przepadali. Zaproponował by rozdzielić ich narodowym poetą numer 3, Zygmuntem Krasińskim. Nie doszło do tego niestety, a byłaby taka piękna katastrofa narodowa, bo Juliusz z Zygmuntem byli parą kochanków z Willi Róż. Słowacki tak pisał w wierszu „Do Zygmunta" : „Żegnaj, o żegnaj, archaniele wiary!/ Coś przyszedł robić z moim sercem czary,/ Coś w łzy zamienił jego krew czerwoną,/ Wyrwał je z piersi, wziął we własne łono,/ Ogrzał, oświetlił, by nie poszło w trumnę".
Szczątki Słowackiego wydobyto z cmentarza na Montmartre dopiero w 1927, gdy za pogrzeb geja Juliusza zabrał się sam Piłsudski. W niewielkiej chuście zmieściły się kosteczki, czaszka, czupryna i jedna biała wełniana skarpeta. Włożono je do podwójnej skrzyneczki i wysłano drogą morską na ORP Wilia do Gdyni. W Gdyni przesiadły się kości Słowackiego na statek o nazwie Mickiewicz i Wisłą dopłynęły do Warszawy, a potem pociągiem do Krakowa. Przemawiał i żegnał (zmarłego w 1849) sam marszałek. Na koniec ceremonii rozkazał: „W imieniu rządu Rzeczypospolitej polecam panom odnieść trumnę do krypty królewskiej, bo królom był równy”. I tak nam geja na Wawelu pochowano z wszystkimi największymi honorami. Królom hetero był równy! Na pogrzebie Marii Konopnickiej biskup nie chciał przemawiać. Matka Polka i autorka Roty była bowiem rozwódką, która 20 lat życia spędziła z kobietą i wcale nie była oddana swoim dzieciom, a wręcz przeciwnie nawet. Maria K. była typem femme, a jej kochanka, Maria Dulębianka, typem butch, męskim. Konopnicka nazywała ją Pietrek. Obie obracały się w środowisku feministek i innych lesbijek.
Konopnicka była prawie o dwadzieścia lat starsza od Dulębianki i zmarła pierwsza. Dulębianka, zwana tez przez Konopnicką jej „opatrznością”, wyprawiła jej pogrzeb, w którym wzięło udział 50 tysięcy ludzi, ale bez księdza! Pietrek zmarła dziewięć lat później. Pochowano ją na Konopnickiej, we wspólnym grobie, na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. No i zrobił się problem, bo jeszcze żyli ci, którzy pamiętali, jak panie były nierozłączne i nie chciano, by niezdrowe plotki o nich żyły po ich śmierci. Panią Dulębiankę wiec wykopano i przeniesiono na cmentarz Orląt.
Napisałam to w pośpiechu, by jeszcze zdążyć przed ustawą zakazująca propagowania homoseksualizmu, bo za ten tekst wkrótce będą mnie ścigać listem gończym władze faszystowskiej, pissowskiej RP. Doceńcie więc

. Jolanta Saacewicz - znana, odważna blogerka

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRóżne mogą być prezenty dla nauczycieli

Jeszcze nie tak dawno powszechnym zwyczajem w polskich szkołach było dawanie prezentom wychowawcom klas. Tak też było w klasie IIIB w Szkole Podstawowej w Brzęczyszczykowicach.
Zosia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło. - Zosiu, tam na pewno są kwiaty - mówi wychowawczyni.
- Oj, skąd pani wie...
Kolejnym darczyńcą był Marcinek, którego tata był cukiernikiem.
- W tym pięknym pudełku na pewno są smakowite ciasteczka? - zapytała nauczycielka.
- Tak, zgadła pani - odpowiedział Marcinek. Następny w kolejce z prezentem był Stasio, którego tatuś prowadził ekskluzywny sklep alkoholowy.
- Oj, z tego pudełka coś przecieka - powiedziała pani i polizała ciecz.
- To na pewno wino? - Nie odpowiedział Stasio. Więc pani polizała jeszcze raz mówiąc:
- Że też nie poznałam, to koniak?
- Nie odpowiedział Staś - świnka morska...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u