Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Moje trzy grosze w sprawie trzech groszy i innych durnot

Moje trzy grosze w sprawie trzech groszy i innych durnot

LEKKOSCBYTUDostałem pismo w Urzędu Miasta w Sieradzu. W czasie ciężkiej choroby mojego ojca Jana, przez jakieś trzy, cztery lata ,,prowadziłem dwa domy’’. Czyli sprawy swoje i ojca, który mieszkał dwadzieścia dwa kilometry ode mnie. Dostałem wtedy tak popalić od wszelkiej maści urzędów, że… Krótko mówiąc, nie radziłem sobie, gubiłem w plątaninie przepisów, wymagań i tego, co do mnie mówią urzędniczki, bo jak nauczyciele, urzędnicy to przede wszystkim kobiety. Tak mi zostało, że każde pismo urzędowe wywołuje u mnie niepożądane emocje.

 

I tym razem było podobnie, choć emocje mniejsze, bo pismo przysłał mi przecież przyjazny mi UM w Sieradzu, więc... Ale były, gdyż przesyłkę mogłem odebrać nie na poczcie obok mojego bloku, ale przy ulicy POW 27, w dawnej komendzie miejskiej Milicji Obywatelskiej, która jakiś czas później była Miejskim Urzędem Spraw Wewnętrznych. Siedziałem tam nawet przez godzinę na tak zwanym dołku, czyli w areszcie, gdzie rozmawiałem z pewną nieletnią warszawiankę, która kompletnie pijana wsiadła do pociągu, a ten jechał akurat na mecz finału Pucharu Polski Legia Warszawa – Pogoń Szczecin. Działo się; pociągi grozy przejechały przez Sieradz... Okazało się, że miłe panie z firmy konkurującej z Pocztą Polską, znają mnie! Dumny z tego, że jestem kieszonkowym celebrytą, odebrałem pismo, z którego wynikało, że przysługuje mi zwrot pewnej kwoty podatku od nieruchomości. Jak dużej? Nie napisano. Ponieważ byłem bardzo zajęty, do Urzędu Miasta wydelegowałem syna. Ten czuł pismo nosem, ale – choć niechętnie - poszedł.
A tam niespodzianka. Rzeczywiście, pieniądze do zwrotu..., całe trzy grosze! Widząc zdumioną minę syna, pani urzędniczka powiedziała: musieliśmy tak zrobić, inaczej by pan nie przyszedł. Do dziś zastanawiamy się, ile tak naprawdę kosztowała ta ,,operacja'', i czy rzeczywiście trzeba ją było przeprowadzić w taki sposób?
Już nie Wojskowe Komisje Uzupełnień, czyli WKU, ale WCR, czyli Wojskowe Centra Rekrutacji zajmują się poszukiwaniem 15 tysięcy rekruta, na początek, na wojnę z Rosją, bo ciągle jest możliwa. Obowiązująca od kilku miesięcy nowa nazwa kosztowała! Bo to przecież nie tylko zmiana pieczątek, szyldów, czy innych napisów informacyjnych. Po co? Silna (?) władza lubi zmieniać. Na lepsze... Na szczęście w nowej nazwie nie ma określenia ,,Narodowe...'', a przecież teraz niemal wszystko takie jest... Koszty? Ech tam, te kilkadziesiąt milionów. To może jeden, może dwa czołgi? Broni, która staje się ,,niemodna'', bo coraz mniej skuteczna. Przecież czołg może zniszczyć pojedynczy żołnierz. Pewnie niedługo będzie mógł przenosić broń jądrową. Zależy tylko, jak duże ma jądra... W Wirtualnej Polsce przeczytałem niedawno: ,,W marcu i kwietniu liczba kradzieży żywności w kaliningradzkich sklepach wzrosła o 27 proc. w porównaniu do ubiegłego roku - podają lokalne media. Kradnie się słodycze (19 proc. wszystkich kradzieży), kiełbasę (16 proc.), alkohol (14 proc.), sery (13 proc.), kawę i kakao zagranicznych marek (7 proc.). Klienci powszechnie pomijają te produkty przy samoobsługowych kasach (wzrost kradzieży o 36 proc.).’’ Co to oznacza? Według mnie, koniec wojny putinowskiej bliski! Okazuje się, że każdy dyktator to podły dyktator, to także głupi dyktator. Kiedy w Rosji wódka będzie droga, a już ponoć jest, kiedy w Rosji wódki zacznie brakować, to koniec każdej tamtejszej władzy? Wielki myśliciel z Królewca zaproponował: Niebo bezkresne nade mną, prawo moralne we mnie! Mawiał też ponoć, że wszechświat i głupota ludzka są bezmierne. Ale czy w Rosji?

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u