Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Lekkość bytu?

Lekkość bytu?

TĘSKNOTA ZA ,,TACZERYZMEM Z LUDZKĄ TWARZĄ''

Niebywałe, ale Margaret Hilda Thatcher rządziła Wielką Brytanią aż jedenaście lat (1979-1990). Rozprawiła się w tym czasie ze strajkującymi górnikami i z angielskimi kibicami, którzy byli wtedy postrachem niemal całej Europy. Urodzona w 1925 roku pani premier nie rozmawiała z kibicami, jak Donad Tusk, którego nasi frustraci, czy – jak kto woli – bandyci boiskowi, lżą i poniżają. Ona przyczyniała się do zmiany prawa tak, aby uniemożliwić ,,kibolom'' jakąkolwiek działalność sprzeczną z prawem, no i posyłała na nich sprawną policję.

Donald Tusk przyjechał do Korycina w Podlaskiem, przyjechał jako parowóz kampanii Platformy Obywatelskiej do tamtejszych producentów serów. Nie dane mu jednak było od razu cieszyć się tymi ludźmi. Tuż po wyjściu z ,,tuskobusu'' opadli go kibice pobliskiej Jagielloni Białystok. Grupa około dwudziestu kibiców ,,Jagi'' przywitała Donalda Tuska transparentem: "Wolność słowa dla kiboli!", a także okrzykami: "Tusk ty matole, Twój rząd obalą kibole" Premier niespodziewanie podszedł do młodych ludzi wykrzykujących te hasła i podjął z nimi rozmowę. Twardo tłumaczył, że sami sobie są winni. ,,Ja nie chodzę na mecze z maczetą i dilerką'' – mówił premier dodając: ,,Jeśli to będzie oznaczało, z jednej strony wykluczenie agresji i przestępczości (...), a z drugiej strony będziemy razem pracowali, to będzie też moja odpowiedzialność, żeby nie było naruszenia prawa przeciwko tym, którzy zachowują się ok, to uważam, że wyjdziemy z tego zakrętu'' - mówił premier do manifestujących.

Premier Tusk jest optymistą. Jeśli tak z nimi rozmawia, to – w pewnym sensie – przyznaje się do słabości. Chociaż można powiedzieć, że do ,,wyprostowania'' kiboli potrzebne są różne metody.

Po raz pierwszy byłem na prawdziwym meczu prawie dokładnie 41 lat temu. Był to mecz o mistrzostwo II ligi piłkarskiej ŁKS Łódź – Odra Opole. W Odrze grał wtedy Józef Klose, ojciec dzisiejszego reprezentanta Niemiec, Miroslava, przed 1987 r. - Mirosława Mariana Klose. Skromny stadion ŁKS-u zrobił na mnie potworne wrażenie, bowiem mecz, jako jeden z pierwszych na tym obiekcie, odbywał się przy sztucznym oświetleniu. Zakończył się wynikiem 0:0. Kibiców miejscowych wcale ten wynik nie zmartwił. Mnie natomiast rozczarował dość bladą postawą słynny wówczas Jerzy Sadek, który strzelał gole Szkocji, Anglii, a w 1973 roku wyjechał do Holandii grać w tamtejszej Sparcie Rotterdam. Pomnę też, że kibice śpiewali przed, w czasie i po meczu, a wracając ze stadionu, tak dla żartu, stawiali zaparkowane przy chodnikach samochody marki ,,Syrena'' na... torach tramwajowych. Większej agresji nie było, ponieważ w takich sytuacjach niemal błyskawicznie reagowała wszędobylska w państwie totalitarnym Milicja Obywatelska. Dlatego jeden z moich radykalnych znajomych ucina wszelkie dyskusje o boiskowych chuliganach stwierdzeniem: ,,Kilkaset kompani ZOMO (Zmotoryzowany Odwód Milicji Obywatelskiej – przyp. Lek.), konsekwencja i po kilkunastu miesiącach nie ma kiboli''.

Nie jestem tego taki pewny. Sam preferuję inny sposób. Sposób, który widzę praktycznie co drugi tydzień na stadionie MKS Jutrzenka Warta. Mały klub ma piękny zmodernizowany obiekt z krytą trybuną na 560 miejsc i elektronicznie sterowanym podlewaniem murawy. Nie zawsze jednak bywało tam tak pięknie. Mogę coś na ten temat powiedzieć, bo jako trampkarz wystąpiłem na tym stadionie po raz pierwszy w 1968 roku. Potem grałem tam wielokrotnie, a od kilkunastu lat kibicuję ,,Juve'', więc rzadko opuszczam jej mecze. Z moich obserwacji wynika, że akty agresji lub chuligaństwa mógłbym przez ten czas policzyć na palcach u jednej ręki. Najczęściej zdarzało się to, kiedy do Warty przyjeżdżali ,,podymić'' ,,zaprzyjaźnieni'' z miejscowymi kibice Warty Sieradz. Dlaczego tak się dzieje? Ano, komisariat policji jest tuż przy stadionie, powiedzą jedni. Chuliganów jest mało, dodadzą drudzy. I są mało groźni, powiedzą jeszcze inni. Ja mam na to swoją opinię. Tam po prostu jest luz i relaks. Nikt nikomu niczego nie zabrania; można pić piwo na trybunie, można grillować obok, przepijając wódeczką. Ci, co tak czynią, znają granice, ba sami te granice wyznaczają. Wiedzą też, że dla łobuza trzeba być jeszcze większym łobuzem! No i jest status quo!

Mówimy o nieskutecznych reformach          Więc nie markujmy, że słuchamy

Zdania długie, krótkie i często głupie         Że rozumiemy, wiemy i... cześć

A tak naprawdę? Marazm, norma               Po prostu - chciejmy, trwajmy

Co drugi z nas ma wszystko w dupie          Po prostu - nie miejmy tego gdzieś.

LEK.

Uwagi i połajania przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyKiedy przychodzi Matka Boska...

Na religii dzieci uczą się o Matce Boskiej.
- A do mojej mamy Matka Boska często przychodzi w nocy - chwali się Stasiu.
- Jak to możliwe? - pyta katechetka.
- Jak idziemy spać i gasimy światło, to po jakimś czasie mama woła: O Matko Boska, znowu ty?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u