Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony MIKOŁAJ NIE TAKI ZNOWU ŚWIĘTY

MIKOŁAJ NIE TAKI ZNOWU ŚWIĘTY

sieradzkie_peerelki2Któż nie marzył, żeby zostać Świętym Mikołajem? Piękna to postać, bajkowa, przywołująca najpiękniejsze chwile dzieciństwa. Ale nie tylko i nie dla każdego. Nie ukrywam, że i ja dziecięciem będąc marzyłem o przeistoczeniu się choćby na chwilę w brodatego, dobrotliwego dziadunia, który wywołuje radość, daje prezenty, choć nie wiadomo skąd je bierze.

 

Ponieważ życie płata ciągle człowiekowi figle, pewnego grudniowego dnia stało się tak, że byłem zmuszony przeistoczyć się w Mikołaja. Działo się to w roku 1979 w podbełchatowskim ośrodku wypoczynkowym Słok, gdzie Przedsiębiorstwo Usług Socjalnych ,,Energoserwis'' w Bełchatowie (pracowałem w tej firmie prawie dziewięć miesięcy) urządziło tak zwane ,,Mikołajki'' dla dzieci pracowników Bełchatowskiego Okręgu Przemysłowego. Początkowo chciałem się wymigać z tej imprezy, bo jak na złość była to wolna sobota, a ja chciałem pojechać do domu. Niestety, mój pryncypialny kierownik, Jan S. powiedział, że być tam muszę, i że jest to polecenie służbowe.

Na miejscu okazało się, że i owszem, jest choinka, prezenty, nawet strój Mikołaja, ale człowiek, który miał nim być, nie dojechał. Kierownik popadł w lekką panikę, prawie setka dzieci i drugie tyle rodziców czekało na Mikołaja. I wtedy zdesperowany kierownik wpadł na pomysł: - Panie Krzysztofie, pan nim będzie! Nie pomogły tłumaczenia, że jestem za chudy na Mikołaja, i że nigdy tego nie robiłem. Usłyszałem wtedy, że jest to polecenie służbowe!

Cóż, pomyślałem, nie takie rzeczy się robiło. I choć byłem zupełnie trzeźwy, ubrałem strój Mikołaja, przykleiłem brodę z waty i... Wtedy okazało się, że nie ma worka na prezenty. Widownia czekała, więc trzeba było działać szybko. Ale skąd wziąć worek? Okazałem się wtedy pomysłowym Dobromirem. Skierowałem głowę na stół okryty dużym obrusem i szelmowsko się uśmiechnąłem. Szybko wrzuciliśmy nań prezenty, zawiązaliśmy i z takim obrusowym worem na plecach ruszyłem do świetlicy. Kiedy już prawie przekroczyłem próg, a z sali dobiegło radosne wycie dzieci, wór pękł, prezenty rozsypały się na podłogę. Z pomocą kierownika i kilku rodziców pozbierałem je. Na raty, żeby wór znowu nie pękł, rozdawałem je rozradowanym dzieciom. Trzeba przyznać, że tak się wczułem w rolę Mikołaja, że po imprezie kierownik pochwalił mnie stwierdzając, że jednak mam ,,pewne zdolności aktorskie''.

Posiadał je także jeden z pracowników Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Sieradzu, któremu w połowie lat 80. przydzielono rolę Mikołaja na tak zwanej choince zakładowej w siedzibie instancji. Zabawa była na wskroś świecka, bo to przecież dla dzieci pracowników komitetu. Okazało się, że i Mikołaj nie jest bynajmniej święty, no i raczej skory do żartów.

W pewnym momencie figlarny Mikołaj wziął jedno z dzieci na kolana i zamiast zadać mu odklepanie wierszyka, bądź wymęczenie piosenki, zapytał w te słowa: - A umiesz ty się przeżegnać? Dziecko potwierdziło i przeżegnało się. - A umiesz paciorek ? - kontynuował figlarz w mikołajowym przebraniu. Na sali zapanowała nader polityczna konsternacja, bo dziecko grzecznie wyrecytowało paciorek. Rodzic dziecka poczuł się zwolniony z pracy, gdyż okazało się, że choć marksista, jest praktykujący poza instancją.

I tak to po raz kolejny wyszło, że walka partii z kościołem jest z góry przegrana, bo stoi za nim nie tylko Święty Mikołaj...

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u