Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Galeria Fotorelacje Szyszkownicy z SSM

Szyszkownicy z SSM

LEKKOSCBYTUCzłowiek powinien zmieniać Ziemię, i zmienia. Ważne jest jednak, jak to robi, jakie są tego skutki. Bywają różne. Nie trzeba wędrować do Puszczy Białowieskiej i wypominać niejakiego Jana Feliksa Szyszko, sławnego ministra od ochrony środowiska. Wystarczy popatrzeć na swoje podwórko. Popatrzmy...

 

Kiedy wprowadziłem się do wysokiego bloku zwanego ,,wieżowcem'' (jedenaście pięter!) przy ul. Piastowskiej 4 w Sieradzu, a było to w roku 1990, widok z okna niespecjalnie mnie rozczulał. Ot, podwórko blokowiska; z przodu blok, z obu stron bloki. Ale na środku drzewa, które wiosną, latem, a nawet jesienią były zielone. I te elementy krajobrazu czyniły to, że chętnie patrzyłem przez okno. W drzewach, szczególnie w trzech gruszach cukrówkach, pozostałości po jednym ogrodów przy ówczesnej ulicy Armii Czerwonej, pomieszkiwały ptaki, a nawet tam gniazdowały, no i ucztowały, bo gruszki cukrówki były dla wielu z nich znakomitym pokarmem. Tak było 27 lat za mojej bytności w tym miejscu! Aż tu wiosną tego roku dowiedziałem się, że w Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej (coś takiego, jak Koreańska Republika Demokratyczna) postanowiono grusze wyciąć. Z relacji sąsiadów, którzy mają jeszcze siły, determinację i odrobinę dziecięcej naiwności, chodzą do siedziby SSM i tam rozmawiają z urzędnikami siedzącymi tam za nasze wysokie czynsze, dowiedziałem się, że grusze mają być wycięte. Dlaczego? Jakieś panie lokatorki jedna z drugą poszły ze skargą, czy napisały, że grusze zagrażają, lęgną się tam osy żyjące z objadania się słodkimi owocami, no i te owady zagrażają dzieciom, zwłaszcza małym, bawiącym się tuż obok w piaskownicy. Jeden z lokatorów, domorosły ekolog napisał skargę przeciwną; żeby drzew nie wycinać. Dołączył do tego listę z podpisami lokatorów. Z tego, co pamiętam, zdecydowana ich część była przeciw wycince. Może na fali walki z szyszkownictwem, bo wspomniany minister i jego lobby zadziałali tak, że wycinać drzewa mógł, kto chciał, byle było jego... W taki to sposób życie straciło setki tysięcy Bogu ducha winnych drzew.

Szyszkownicy z SSM przeczekali ten czas i urządzili ponoć ponowne konsultacje. Oprócz tego, że posadzą nowe drzewa, coś musieli niektórym lokatorom mojego bloku obiecać, bo oto dowiedziałem się od sąsiada – ekologa oraz od gospodarza domu i paru innych sąsiadów, że poszła nowa lista i tym razem zdecydowana większość lokatorów podpisała się... za wycinką drzew. Dziwnym trafem, lista owa nie trafiła do moich rąk, a także paru innych miłośników wspomnianych grusz z mojego bloku. I stało się! Pewnego dnia po prostu wycięto dwie grusze, a kilka dni temu trzecią, największą, najstarszą i najwspanialszą. Gruszę, która była ozdobą naszego podwórka. Choć nie jestem, dendrologiem, to zawsze zdawało mi się, że to zdrowe, dobrze trzymające się drzewa (z rozpaczą patrzyłem zresztą na zdrowy pień ściętej już gruszy), chronione przed wiatrem ze wszystkich stron blokami, więc nawet największa wichura nie była w stanie uczynić z nich drzew groźnych dla człowieka. Z jakichś jednak przyczyn groźne były... Można się tylko domyślać z jakich. Zresztą wynik tak zwanych konsultacji społecznych, czyli z nami lokatorami (ani ze mną, ani z moimi znajomymi sąsiadami nikt niczego nie konsultował) był jednoznaczny. Drzewa zagrażają, są stare i do wycięcia, czyli demokracja socjalistyczna zadziałała. I tak, dla dobra lokatorów, ich bezpieczeństwa, bezpieczeństwa ich dzieci, a nawet meneli, którzy bardzo lubili pić bajkowe napoje pod gruszą, drzewa wycięto. Pamiętam, że ZOMO (bijące serce Partii) też od czasu do czasu bijało ludzi. Oczywiście, dla dobra socjalistycznego społeczeństwa.

A tymczasem nie mieszkam pod gruszą
Bo w tym kraju każdego ruszą
Nawet wtedy, kiedy specjalnie nie muszą...

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyAle premiera...

Premiera w niezbyt renomowanym teatrze. W trakcie drugiego aktu do kasy przybiega widz i roztrzęsionym głosem prosi o zwrot pieniędzy za bilet.
- A to dlaczego? - pyta zdumiona kasjerka.
- Boję się sam siedzieć na widowni...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u