Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Stateczkiem ciekawości przez świat

Stateczkiem ciekawości przez świat

PIORNIK1Siedzę sobie w pokoju. Ściany oświetla tylko płomyk świeczki. Patrzę się w ten płomyk, mały tańczący fragment nieuchwytnej materii. Czym jest ogień? Ogień łatwo zdefiniować... Mówiąc ogólnikowo ogień to suma obserwowalnych zjawisk towarzyszących fizyczno-chemicznemu procesowi spalania. Mówiąc prościej coś, co daje ciepło i światło, coś co jest w pewien osobliwy sposób nieuchwytne, podobnie jak definicja człowieka. Człowiek jak ogień jest czymś co z pozoru łatwo wyjaśnić, jednak gdy spojrzymy na to pod innym kontem nagle okaże się, że ogień będzie miał zupełnie inne cechy fizyczne, kiedy zmienimy substancję, która ulega spalaniu...

 

A jak zdefiniować człowieka nie jako gatunek homo sapiens, a jako jednostkę? Po wyglądzie zewnętrznym? Przecież na to jak wyglądamy mamy niewielki wpływ. Dziewięćdziesiąt procent to geny naszych przodków; rodziców, dziadków... Po talentach, jakie posiadamy? Przecież one podobnie jak nasza powłoka zostały nam podarowane z góry... Po majętności? To małostkowe. Myślę, że na budowanie definicji każdej jednostki z osobna mają wpływ w dużej mierze jej zainteresowania. Mówią bardzo dużo o naszym wnętrzu, o tym co kryje się pod fasadą widocznym gołym okiem dla wszystkich, o tym co niejednokrotnie chcemy ukryć przed światem, wcisnąć w najgłębsze zakamarki naszego jestestwa, o tym czego się niejednokrotnie wstydzimy, dają wgląd w nasz charakter. To, czym się interesujemy, często odzwierciedla naszą osobowość. Stwierdzenie to już samo w sobie w dużej mierze odpowiada na pytanie: Dlaczego warto mieć zainteresowania? Jednak odpowiedzi na ten dylemat jest więcej. Myślę, że każdy ma swój własny, ale pomówmy o tych najczęściej wymienianych. Ciekawym aspektem posiadania zainteresowań jest fakt, że już małe dzieci podświadomie wybierają sobie pewne formy, które budzą ich ciekawość.
Ze wczesnego dzieciństwa pamiętam to, że zawsze interesował mnie fenomen pralki automatycznej. Pralka „Frania” nigdy nie budziła we mnie fascynacji, ale gdy raz na jakiś czas mama włączała pralkę automatyczną z rozpalonym wzrokiem wpatrywałam się w obracający się bęben. Zabawne prawda? Kogo mogłoby interesować to gdzie spadnie czerwona skarpetka, a gdzie maminy fartuch? No cóż wygląda na to, że mnie... Mój brat natomiast będąc maluchem spędzał godziny przy ścianie zainteresowany, jakim cudem biały guzik na ścianie zapala żarówkę przy suficie i jakim u licha cudem ta żarówka w ogóle świeci? Ciekawe jest to, że żadne z nas nie potrafiło zrozumieć, dlaczego drugie interesuje się pralką bądź żarówką, nasi rodzice natomiast pukali się w głowę kompletnie nie rozumiejąc, czemu właściwie może to służyć. Dzieci interesują się błahymi sprawami, ale te fascynacje wpływają na ich psychorozwój stymulując pracę mózgu. I cóż przyszło z tych godzin spędzonych na obserwowaniu wyłącznika? Mój brat od tamtej pory dążył do zgłębienia tajników elektryczności, lata upłynęły, a on został elektronikiem, pasja przerodziła się w zawód, sposób na życie. Magia, prawda? Zainteresowania są rodzajem kompasu, busoli, którym wytyczamy drogę statku, którym płyniemy na morzu zwanym życiem. Co prawda wciąż nie wiem, jak u licha na ten kurs miała wpłynąć automatyczna pralka, ale przemilczymy ten temat. Może miała mnie przygotować na kipisz właściwy pędzącemu światu? A może była lekcją spadania na cztery łapy? Tego nie wiem. Wróćmy do statku, którym płyniemy w przeciwnym razie zatoniemy w odmętach pralki.
A więc, gdzie płynie mój statek? Statek? Jakże doniośle to brzmi. Będąc szczerym należałoby rzec krypa o wyporności orzecha kokosowego, ale co by nie używać przydługich sformułowań, nazwijmy ten mój obiekt pływający stateczkiem. Mój stateczek ma dość dziwną tendencję do pływania po wodach kompletnie mu nieznanych. (Czyżby pralka miała jednak głębszy sens? Nieistotne.) Moja łupinka lubi wypływać tam gdzie jeszcze jej nie było, a najbardziej w miejsca jeszcze nieodkryte przez moich towarzyszy podróży. Jednak stateczek o małej wyporności musi szybko uciekać, gdy tylko pojawią się nikłe oznaki sztormu. W związku z tym, moje życie jest bogate (a przynajmniej tak mi się wydaje) w doświadczenia, jednak prawda jest taka, że w efekcie nie jestem specjalistą w żadnej dziedzinie. Co ma zarówno plusy jak i minusy. Do plusów niewątpliwie muszę zaliczyć fakt, że posiadając ograniczoną (czytaj: nikłą) wiedzą w kilku (bardziej poetycko brzmi wielu, ale prawda jest wartością nadrzędną) dziedzinach, jako kompletne beztalencie w podtrzymywaniu rozmowy o rzeczach błahych jestem w stanie zbudować względnie ciągłą rozmowę na niektóre znane mi pobieżnie tematy, co znacznie ułatwia funkcjonowanie w społeczeństwie (Swoją droga to jakiś żart losu, że mój brat – umysł ścisły, elektronik, matematyk i fizyk ma dar humanistycznej wymowy i potrafi godzinami rozdrapywać jeden temat, a ja, ponoć, „humanista” mówię w sposób lakoniczny zazwyczaj zwięzły bez zbędnych ozdobników (nie mówię o pisaniu, bo to inna historia.) Podsumowując zainteresowania pełnią w naszym życiu również funkcje społeczne stanowią, bowiem sposób na podtrzymanie dialogu, sprawiają, że się integrujemy, uaktywniają nas społecznie. Można to nazwać konsekwencją „uboczną”, lecz jest to efekt mimo wszystko pozytywny. Zainteresowania mają również tą niewątpliwą zaletę, że są odskocznią od codzienności, zabierają nas w inny, lepszy wymiar, w którym zazwyczaj czujemy się bezpieczni. Ubarwiają nasze zwyczajne, niekiedy szare życie iskrą „tego czegoś”, magii, stając się jasnym punktem na horyzoncie, wyznacznikiem celu, do którego chcemy dążyć. Myślę, że najbardziej godni podziwu są ludzie, którzy trwają przy swoich zainteresowaniach. Zwłaszcza ci, którzy pomimo braku predyspozycji do danej dziedziny uparcie tkwią przy swoim, pokonując własne słabości. Nie od dzisiaj, bowiem wiadomo, że sukces to 90 procent zaangażowania i 10 procent talentu.
Nigdy nie przestanę podziwiać ludzi, którzy nawet przy najgorszym sztormie płyną w zaparte po sobie wyznaczonym kursie. W tym sensie, można by pokusić się o stwierdzenie, że nasze zainteresowania kształtują hart ducha i samozaparcie. Jedno jest pewne; to, czym się interesujemy nie pozostaje czymś odrębnym, jest integralną częścią każdej jednostki i w ten czy inny sposób wpływa na nasze życie.
Pozostało mieć nadzieję, że nigdy nie przerobią mojej krypy, mojego stateczka na żyletki i że do końca będę płynąć do przodu przez przestworza oceanu rozwijając siebie, oświetlając swe życie i odnajdując nowe cele, o których osiągnięcie mogłabym walczyć. A zatem tu Was zostawiam. Wyruszam w dalszą drogę i życzę Wam pomyślnych wiatrów w tej owocnej i satysfakcjonującej podróży.

Leon Kruk

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySiła sugestii

----------------

Mąż był sam w domu. Zachciało mu się pić. Zajrzał do lodówki, a tam... butelka wódki. I to prawie pełna. Nieprawdopodobne, przecież żona nie pije, jemu pić zabrania, wódki nie kupuje! Cud! Wziął błyskawicznie szklaneczkę i nalał sobie setuchnę. Wypił duszkiem i... nic nie poczuł; ani smaku, ani zapachu, choć zaraz po wypiciu powąchał szklankę. Kur... - krzyknął - mam koronawirusa!
Nie miał, kiedy wieczorem zwierzył się żonie Wtedy okazało się, że ta przechowywała tak w lodówce wodę destylowaną...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u