Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony

Od lekcji filharmonii po wielkich londyńczyków

sieradzkie_peerelki2Boże, w najśmielszych snach nie przypuszczałem, że pod koniec drugiej dekady XXI wieku będę szczęśliwcem, który wysłucha w Filharmonii Łódzkiej koncertu Royal Philharmonic Orchestra z Londynu. Będąc tam pomyślałem sobie przez chwilę jaki to ogrom czasu upłynął, kiedy jesienią 1970 roku byłem po raz pierwszy w tym miejscu na koncercie z czeredą zahukanych pierwszaków z sieradzkiego ,,Jagiellończyka''. Nazywało się to ,,wyjazdową lekcją filharmonii''.

 

Grzybobrania jakże sentymentalne

sieradzkie_peerelki2Wspominając grzybobrania z tatusiem moim, Janem Lisieckim stwierdzam z łezką w oku, że były to pierwsze dla mnie i mojej siostry Danuty lekcje przyrody, a właściwie ochrony środowiska. Tatuś, zawołany grzybiarz zresztą, dbał o to, abyśmy wiedzieli po co są w lesie grzyby. Że są częścią leśnego poszycia, że zawsze trzeba zbierać je tak, aby nie zostawiać po sobie śladów. Miejsce po wyjętym z pietyzmem grzybie zasypać ściółkę, mchem i liśćmi. Bo tam niedługo wyrosną nowe grzyby, których będziemy szukać może jeszcze w tym samym roku...?

 

Odeszła Pysia, moja psia przyjaciółka

LEKKOSCBYTUZ końcem lata odeszła moja Pysia, moja psia przyjaciółka, która była ze mną jakoś tak od września 2006 roku, kiedy to przybłąkała się do rodziny mojej żony Marii, w Rembowie. Mimo, że była wtedy okrutnie wynędzniała, szwagier mój Pawełek daj jej na imię Pysia. Dlatego, że miała taki radosny pysk. Mimo traumatycznych przeżyć początków psiego dzieciństwa, potrafiła się uśmiechać.

 

Golenie, strzyżenie od dzieciństwa niemiłe

sieradzkie_peerelki2Jeszcze mi w uszach pobrzmiewa klekotanie ręcznej maszynki, którą strzygł mnie w Widawie na ul. Wieluńskiej. Jan Zatorski, fryzjer, ojciec Basi Zatorskiej, najbliższej koleżanki mojej mamy z dzieciństwa. Maszynka, pewnie jeszcze przedwojenna, rwała włosy z głowy, co mnie, kilkuletniego chłopca doprowadzało do łez. Dziadek mój, Marcin Bączyk musiał stosować przekupstwo i przed, i po wizycie u mistrza Zatorskiego za pomocą cukierków, ciastek, a latem lodów. Minęło nieco ponad dziesięć lat i zaczął się kolejny koszmar – golenie żyletkami Made in Poland.

 

Pamiętam tych żołnierzy Września 1939 roku

sieradzkie_peerelki2Jedna z największych tragedii narodowych spotkała również moich przodków osiemdziesiąt lat temu. Nalot trzydziestu trzech bombowców nurkujących Ju87B na Wieluń rozpoczął wojnę, która tkwi nadal w świadomości ludzi także z mojego pokolenia. Przede wszystkim dlatego, że słuchali wspomnień jej uczestników. Wśród moich bliskich byli żołnierze tego czasu. Żołnierze, którzy nie uważali się za bohaterów. Po prostu wypełniali swój obowiązek. Najczęściej ze skutkiem, który zaważył na ich dalszym życiu.

 

Sieradzanie rażeni piorunem i ludzka skłonność do ryzyka

LEKKOSCBYTUKiedy usłyszałem w radiu o tym, że w okolicach Giewontu w Tatrach zginęło od porażenia piorunem pięć osób, a około stu pięćdziesięciu zostało rannych, natychmiast przypomnieli mi się moi serdeczni sieradzcy znajomi, którzy w lipcu 2004 roku doświadczyli czegoś takiego. Przeżyli, bo mieli niesamowite szczęście. Wtedy zacząłem myśleć, skąd też bierze się świadoma lub nieświadoma ludzka skłonność do podejmowania ryzyka w takich kontaktach z naturą, w których człowiek nie ma żadnych szans?

 

Ballada o porannym wstawaniu

sieradzkie_peerelki2Wstałem dziś o 5.28! Popatrzyłem przez okno; dzień powinien być pogodny, a na dodatek sierpniowa sobota... I sam siebie zapytałem, dlaczego od kilku lat zrywam się tak wcześnie? Cóż, organizm pewnie czuje, że cudowności życia coraz mniej mu zostało, i tak podrywa mnie z łóżka skoro świt. A kiedyś?

 

Tomek Zimoch, kandydat z kapelusza z napisem ,,Idzie nowe’’

LEKKOSCBYTUZanim Prezydent RP ogłosił termin wyborów, zaczęła się kampania i związane z nią emocje. Największe wywołuje ogłoszenie nazwisk kandydatów. Tak było w przypadku Tomasza Zimocha, wystawionego przez Koalicję Obywatelską na czele jej listy w Łodzi. Ledwo co powiedziałem: świetny kandydat, a już zawrzało dookoła.

 

Lato 1971

sieradzkie_peerelki2Napisze Gałczyńskim: ,,A lato było piękne tego roku...'' Było... Dotarło wtedy do mnie, że już na dobre rozpadli się The Beatles, a z w styczniu 1970 roku ,,Czerwonych Gitar'' odszedł Krzysztof Klenczon i kilka miesięcy później nagrał solową płytę z ,,Trzema Koronami’’. Ale pojawił się też zespół, który rzeczywiście wstrząsnął mną i moimi najbliższymi kolegami od big bitu i innych brzmień. Tym zespołem był ,,Bemibek'' na czele z Ewą Bem i jej bratem Aleksandrem Bemem, który zmarł kilkanaście dni temu w Niemczech. Miał 70 lat. W tym miejscu napiszę: ,,i tak śpiewali...''

 

CCR, czyli odrodzenie czystego rock and rolla

sieradzkie_peerelki2Miałem wtedy szesnaście lat. Było lato 1971, a w Szkole Podstawowej we Włyniu, gdzie mieszkałem wówczas z rodzicami i trzynastoletnią siostrą Danutą, były kolonie PP ,,Dom Książki'' i Państwowego Wydawnictwa Naukowego z Warszawy. Kierownik kolonii, pan Zahorodny poprosił mnie, abym poprowadził muzycznie kolonijną zabawę. I wtedy wpadła w moje ręce pocztówka dźwiękowa z nagraniem piosenki ,,"Bad Moon Rising" amerykańskiego zespołu rockowego Creedence Clearwater Revival. Już po jednym przesłuchaniu tej pieśni doznałem kolejnego muzycznego olśnienia!

 
Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyPolityczny i sentymentalny

Dawno, dawno temu kancelaria Sejmu zorganizowała wycieczkę autokarową dla liderów partii, które stały wysoko w rankingach popularności. Do podstawionego pod gmach Sejmu autokaru dwupokładowego jako pierwsi wsiedli posłowie płci obojga z Samoobrony i zajęli miejsca na piętrze. Na dolnym pokładzie zasiedli posłowie Platformy Obywatelskiej.
Kiedy autokar ruszył, jak to bywa na wycieczkach, wyciągnięto butelki z bajkowymi napojami wszelkiej maści. Po kilkudziesięciu minutach zapanował pełny luz.
Ale działo się tak tylko na dolnym pokładzie. U góry grobowa cisza. Po przejechaniu kilku kilometrów któryś z platformersów postanowił zajrzeć na piętro, aby "zasięgnąć języka". Wchodzi patrzy, a wszyscy siedzą równo jak w samolocie z głowami opartymi o zagłówki.
- Co się dzieje?! - pyta siedzącej najbliżej Renatki B.
- Co? Wy macie kierowcę, a my nie... - wyszeptała drżącym głosem posłanka.

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u