Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony LEKKOŚĆ BYTU? ANI SŁOWA O FUTBOLU

LEKKOŚĆ BYTU? ANI SŁOWA O FUTBOLU

LEKKOSCBYTUBociek na żaby, reszta na grzyby – to najkrótszy komentarz cisnący się na usta po meczu Mistrzostw Europy w piłce siatkowej z Francją! Złośliwie dodam – Anastasi na prawdziwe makaroni aldente! Wstyd, wstyd tak przegrywać, wstyd mówić, że to była... taktyczna porażka, aby uniknąć Rosjan w drodze do ćwierćfinału. Przecież dla naszych siatkarzy to tak, jak wybór kary śmierci przez ścięcie gilotyną lub zawiśnięcie na stryczku. Bułgarskim stryczku. Oczywiście, chciałbym się mylić tak bardzo, że okaże się: zdobywamy medal tych mistrzostw!

 

Zgodnie z tytułem rozważań nie wrócę do meczu, w którym pewien amator z Półwyspu Apenińskiego, reprezentujący 30-tysięczną populację swojego państewka, strzelił naszym Orłom historycznego gola! Właśnie dlatego mój sędziwy Ojciec nie ogląda sportowych zmagań, zwłaszcza z udziałem swoich rodaków. Już dawno zastosował się do powiedzonka: Pomyśl, po co się denerwować, masz tylko jedno zdrowie! Najpierw w czasie transmisji telewizyjnych z wydarzeń sportowych, które komentował wytrawny Dariusz Szpakowski, wyłączał fonię, a słuchał na przykład Tomka Zimocha z radia. Potem siadał tyłem do telewizora, aby nie rzucać weń kapciami, jeszcze później wyłączał odbiornik, aby szybko dojść do stanu dzisiejszego, czyli nie włączania telewizora na transmisje sportowe.

Nie ma lekko mój Ojciec, nie ma lekko 36-milionowy naród niemal w środku Europy. Nie dość, że recesja nadal pełza, koniec z końcem trudno związać, to jeszcze dostajemy lanie praktycznie w każdej dyscyplinie sportowej, no może poza rzucaniem kawałkami metalu na odległość. Oj, znowu przesadziłem. A złoty medal Michała Kwiatkowskiego na mistrzostwach świata w kolarstwie szosowym we Włoszech? Pewnie, że jest sukces, ale to był wyścig drużynowy, zaś w belgijskiej drużynie jechali też: Niemiec, Holender, Słowak, Francuz i Belg.

W tej sytuacji geniusze od Donalda chcą podnieść akcyzę na alkohol. A przecież ostatnio Polak pije mniej nawet w sportowej rozpaczy, mniej napitków z akcyzą oczywiście. Chyba, że to akcyza kraju sąsiedniego, gdzie flaszka wódki jest o kilka złotych tańsza, o własnej produkcji nie wspomnę. Co bardziej zmyślni sami robią nawet piwo. Może to się nie opłaca, ale jaka frajda! Nawet bez picia. Że też wspomnianym geniuszom nie przyjdzie do głów, aby na ten przykład zlikwidować część kasty urzędniczej w takich choćby starostwach? Albo zlikwidować te zbędne urzędy, a ich kompetencje przekazać do dużych gmin? Nie, nie, przecież sami nie bedą się likwidować. A tu dzwonek związkowych demonstracji dzwoni i dzwoni... Komu dzwoni temu dzwoni. Głusi, kombinują jak przeczekać do wyborów, a najlepiej jeszcze dłużej.

Z niedowierzeniem przeczytałem, że uczeń polskiej szkoły ma w całym cyklu nauczania (podstawówka, gimnazjum i szkoła ponadgimnazjalna) 860 godzi religii! Za to tylko 160 godzin lekcji historii, czy biologii. Zastanawiam się czasem, czy na jakiekolwiek lekcje chodzili ci, którzy demolują stadiony, czy też sprawiają, że IV-ligowa drużyna ŁKS wygra rozgrywki także dzięki walkowerom za mecze wyjazdowe, których praktycznie nikt nie chce z łodzianami grać. Tak się boją kibiców ŁKS, że burmistrz Warty, Jan Serefiński przejdzie do historii jako ten, który ocalił to miasto przed zniszczeniem przez hordy ultrasów z klubowymi szalikami. A ci pewnie spali na lekcjach religii, bo przecież nie uczęszczali w tym czasie na alternatywną etykę... Gdzie zatem szukać nadziei na lepszą przyszłość? W Afryce, która może w przyszłości rozwinąć się wręcz niewiarygodnie, o czym już wiedzą Chińczycy. A to za sprawą ogromnych zasobów wody, odkrytych w Kenii przy okazji poszukiwań ropy naftowej. Woda jest na głębokości około 300 metrów pod ziemią, ale pewnie znajdą się sposoby, aby ją niedrogo wydobyć i zmienić ten kawał świata w krainy bogate, przynajmniej w żywność. Czy tak będzie? Nie, stop marzenia! Przecież tam aż roi się od takich, którzy brali niemal wyłącznie lekcje religii. I to od nauczycieli nie znających słów ,,zmiłuj się...''.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u