Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Smutnie na do widzenia

Smutnie na do widzenia

Odkryłam, że ludzie mają dziwny zwyczaj przeżywania tego, co inni. Przeczytałam w jakimś internetowym słowniku (albo na nakrętce od Tarczyna?), że to się nazywa empatia. Przyznaję, że to współodczuwanie bywa pomocne, jeśli ma się ponury nastrój, a wszyscy wokół emanują pozytywną energią. Trochę gorzej jest jednak w sytuacji, gdy ludzie wśród których się obracamy są smutni i tak im źle, tak im szaro...

Zakończenie roku szkolnego to dla uczniów czas iście magiczny, obfitujący w uśmiechy, przyjacielskie kuksańce, gdy należy wyjść na środek po nagrodę, a nawet łzy wzruszenia, gdy ogląda się zdjęcia przywodzące na myśl przemiłe wspomnienia. Przed tą ceremonią organizatorzy mają ręce pełne roboty. Przygotowanie chóru, całej oprawy, zapewnienie kwiatów, napisanie scenariusza, znalezienie osób, które obejmą strategiczne dla imprezy stanowiska… Roboty po uszy, tylko po to, żeby kilkaset uczniów mogło się choć na chwilę rozluźnić przed najważniejszym egzaminem swojego życia.

Jak to w życiu bywa, nic nie trwa wiecznie. Smutne to, wiem, jednak czas przestać patrzeć na świat przez różowe okularki i wziąć byka za rogi. Coś się kończy, ale w tym samym momencie coś innego się zaczyna. Dla maturzystów rozpoczyna się prawdziwa walka z dorosłością. Szczerze im współczuję i jednocześnie ubolewam nad swoim losem, bowiem za rok to mnie czekają trudne, życiowe wybory, które zaważą na mojej przyszłości.

Emocje towarzyszące tym minutom, gdy rozdaje się nagrody za szczególne osiągnięcia czy bardzo dobre wyniki w nauce, udzielają się każdemu na sali. Najgorzej (poza maturzystami oczywiście) mają ci, których dobrzy znajomi czy przyjaciele odchodzą, aby zdać maturę i zniknąć ze szkolnych korytarzy. I co ja biedna teraz mam robić na przerwach (po majówce, ma się rozumieć)?! Wypatrywanie znajomych trzecioklasistów, z którymi zawsze można było zamienić kilka słów lub zostać pogonionym do napisania porządnego tekstu do szkolnej gazetki, czy nawet zwykłe powiedzenie „cześć, co słychać”, było moją rutynową czynnością od ponad półtora roku. Ciężko jest się tak nagle przestawić, bo choć wiedziałam, co się stanie, to jednak dopiero w momencie gdy znajomi odbierali świadectwa dotarło do mnie, że to już koniec.

Najśmieszniejsze jest to, że nie widziałam żadnego z maturzystów płaczących, a mnie się to zdarzyło. Serio, to było trochę nie na miejscu, że to mnie, drugoklasistce, rozmazał się makijaż przez słonawy płyn wypływający z kącików łzowych. Pewnie myślicie, że to przez żal, iż oni wyjeżdżają, a ja muszę tu zostać. Nic z tego rzeczy, zapewniam. Po prostu życie tutaj bez nich będzie nudniejsze, pozbawione pewnej nutki szaleństwa i emocji, bo nikt nie zastąpi mi tych znajomych, ich charakterów, zachowań, po prostu tego, jakimi są...

Mogę mieć tylko nadzieję, że nasze drogi nie rozejdą się do końca i pozostanie pomiędzy nami jakaś nić porozumienia, która pozwoli nam na spotkania od czasu do czasu przy filiżance dobrej, mocnej kawy. Jak to ładnie ujął niedawno mój dobry znajomy; „przecież pozostaje nam jeszcze Internet”. Komunikatory czy fory to nie to samo co rozmowa w realu, ale od biedy może zostać. Jako, iż jestem dość ambitną osóbką, zamierzam ,,gnębić'' swoich o rok starszych znajomych, żeby nie przyszło im przez myśl o mnie zapomnieć.


kocimiętka

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u