Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Będę idealna…dopóki szlag mnie nie trafi!

Będę idealna…dopóki szlag mnie nie trafi!

tekst_edytyWielu kobietom wydaje się, że jeśli będę się starać być dla mężczyzny niemal idealnymi, to ten odwdzięczy im się tym samym. Są święcie przekonane, że jeżeli będę wstawać wcześniej niż on, po to, by zrobić mu śniadanie, po pracy gotować obiad z trzech dań, wieczorami serwować kolację przy świecach, a później uprawiać z nim nieziemski seks, to facet wynagrodzi im… No, właśnie, czym? Śniadaniami do łóżka? Bukietami kwiatów przynajmniej raz w tygodniu? Kolacjami w eleganckiej restauracji? Prezentami, typu perfumy, biżuteria i koronkowa bielizna? Weekendem w Paryżu? Wszystko pięknie, ale czy któraś z was zna mężczyznę, który zdobyłby się na takie gesty częściej niż od wielkiego dzwonu? Chyba naoglądałyśmy się za dużo komedii romantycznych i zapomniałyśmy, że wykreowany w nich świat to po prostu fikcja.

 

Jako że jesteśmy naiwne, to od pierwszych dni związku stajemy na głowie, by pokazać, że potrafimy być wspaniałe. Robimy te śniadania, obiady i kolacje, pieczemy ciasteczka w kształcie serduszek, piszemy szminką na lustrze „Kocham Cię”, sypiamy w koronkowej bieliźnie, kupujemy w prezencie bilety na mecz jego ulubionej drużyny, tak bez okazji, po prostu, by sprawić mu przyjemność, stawiamy przy łóżku szklankę wody na kaca, kiedy nasz mężczyzna poprzedniego wieczoru zbyt ostro zabalował z kolegami. A on co? Szybko przyzwyczaja się do tego wszystkiego i nasze starania nie robią na nim najmniejszego wrażenia. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Dlatego, że te wszystkie wspaniałomyślne w naszych oczach zachowania stają się dla niego codziennością i powszednieją mu tak, jak mycie zębów. My za to zaczynamy się coraz bardziej irytować. Bo nie dosyć, że nie dostajemy śniadań do łóżka, nie jesteśmy zasypywane kwiatami, a romantyzm naszego faceta ogranicza się do zabrania nas raz w miesiącu do kina na jakąś „strzelankę” lub kreskówkę, to na dodatek, kiedy wracamy do domu, zastajemy tam niepościelone łóżko, niepozmywane naczynia i naszego ukochanego oglądającego mecz lub grającego w „Fifę”. Ale nie ma się co dziwić. Same do tego doprowadziłyśmy rozpieszczając go od początku naszej znajomości. A właściwie, przyzwyczaiłyśmy go do tego, że może żyć, jak wtedy, gdy był singlem, tyle tylko, że…lepiej. Czyli rozrzucać skarpetki po mieszkaniu, nie sprzątać po sobie, imprezować z kumplami i tak dalej. A my jesteśmy tak wspaniałe, że nie dosyć, że się nie zdenerwujemy, to jeszcze z uśmiechem na twarzy posprzątamy, ugotujemy, pozmywamy, przyniesiemy zimne piwo, a kiedy umówi się z kolegami, będziemy mu życzyć udanej zabawy i nie zapytamy, dokąd idzie i o której wróci. Oj! Chyba nie o to nam chodziło. Popełniłyśmy zasadniczy błąd – udawałyśmy chodzący ideał i liczyłyśmy, że nasz mężczyzna domyśli się, że powinien nas w zamian za to nosić na rękach. Dosłownie i w przenośni. Nie zapominajmy, że każdy, nie tylko mężczyzna, zdecydowanie bardziej docenia te przyjemności, których doświadcza raz na jakiś czas. Nie oznacza to, że mamy przestać gotować, sprzątać i robić naszemu ukochanemu niespodzianki. Ale te codzienne obiady z trzech dań (plus deser…) możemy sobie darować. Same pomyślcie - dlaczego śniadania do łóżka i bukiety kwiatów sprawiają nam taką wielką radość? Czy nie właśnie dlatego, że dostajemy je tylko od czasu do czasu? Zatem nie ma co stawać na głowie, by udowodnić facetowi, że jesteśmy idealne. Bo przecież nie jesteśmy. Bądźmy sobą. A niespodzianki róbmy, ale może nie codziennie. Wtedy nasz ukochany na pewno je doceni i sam pewnie nie raz zaskoczy nas czymś wyjątkowo romantycznym.

~Ea

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyBieda, a ty sobie ptaszka stroisz!

To było nie tak dawno, pod koniec ubiegłego wieku. Stara chałupa na końcu wsi Brzęczyszczykowice, ubogie małżeństwo, bo przecież nie było jeszcze wtedy 500 plus, wychowujące ośmioro dzieci.
Pewnego wieczora chłop, pouczony przez lekarza, z namaszczeniem zakłada prezerwatywę. Widząc to małżonka oburzona podnosi lament:
- Jasiu, czyś ty zgłupiał do reszty? Dzieci butów na zime nie maja, a ty se ptaszka stroisz?!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u