Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Wichury uszkodziły zduńskowolską bazylikę

Wichury uszkodziły zduńskowolską bazylikę

wichursiewieWichury, które przeszły nad Sieradzkiem w miniony weekend, sprawiły, że strażacy zmuszeni byli interweniować ponad sto razy! Wyjeżdżali przede wszystkim do połamanych, bądź powalonych drzew na drogach. Na szczęście nikt podczas nawałnic nie ucierpiał.

 

Jednak silny wiatr, sięgający w porywach od 80 do nawet 100 kilometrów na godzinę, nie oszczędził Bazyliki Mniejszej pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zduńskiej Woli. Zniszczeniu uległ dach świątyni od strony północnej. W kilku miejscach zerwane zostały dachówki, uszkodzona też została wewnętrzna izolacja kościoła. Wszystkie szkody zostały natychmiast naprawione, by nie dopuścić do zniszczenia wnętrza bazyliki. Teraz parafia zbiera datki od wiernych na pokrycie tych szkód. W regionie przez kilkanaście godzin ponad cztery tysiące gospodarstw było też pozbawionych prądu, po tym jak drzewa uszkodziły linie energetyczne.

Leon

Fot. arch. siewie.tv

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u