Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony LEKKOŚĆ BYTU? PATRIOTYZM Z PERSPEKTYWY PSIEJ KUPY

LEKKOŚĆ BYTU? PATRIOTYZM Z PERSPEKTYWY PSIEJ KUPY

LEKKOSCBYTUKto ja jestem? Polak mały. Jaki znak mój? Ogolony łeb i pały! Czy dotyczy to także mnie i mojego pojmowania patriotyzmu? W pewnym sensie tak. W wojsku mówili o mnie: wy, podchorąży jesteście stuprocentowy Polak, jak spirytus; warchoł, luzak i pijus! Po części mieli rację. Bywało, oj bywało, że za ogrodzeniem koszar bawiłem najczęściej ,,na samowolnym oddaleniu'', czyli mówiąc po ludzku ,,na lewiźnie'', piłem, jak tylko było co wypić i nieustannie złośliwie komentowałem przełożonych, a zwłaszcza wydawane przez nich rozkazy.

 

Ale wtedy byłem młody i głupi, choć magister – jak mawiał wówczas o mnie chorąży M., gruby, inteligentny inaczej. Od tamtego czasu minęły 34 lata! Zmienił się ustrój, zmienili się ludzie, no i ja zmieniłem się bardzo. Gdyby ktoś cofnął czas, to zapewne miałbym trudności z rozpoznaniem 24-letniego młodzieńca, który był tak ,,wysmukły'', że ciągle miewał kłopoty z kupowaniem ubrań. Zmiany w mojej świadomości zaszły równie znaczące. Nadal jednak nie mogę się nadziwić, że ciągle czcimy przegrane wojny, powstania, czerwce, grudnie itp. ociekające polską krwią zdarzenia, dla mnie nieszczęścia. Dla niektórych jest to przejaw najczystszego patriotyzmu z martyrologią w tle. Myśl, że trudno dla Niej żyć, ale najtrudniej umierać, odwrócił bym. W moim przekonaniu, trudniej godnie żyć, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, a co dopiero jakieś 60 czy 70 lat temu. Wtedy bycie przyzwoitym człowiekiem bywało wręcz karkołomne. Tłumaczenie młodym ludziom niuansów tamtych czasów jest z góry skazane na niepowodzenie. Mało którego to obchodzi, a jeśli już, to i tak nie zrozumie srogości określenia demokracja socjalistyczna, czy przewodnia rola partii.

Teraz mamy zwyczajną demokrację, ale raczej w budowie. Z niesmakiem oglądałem fragmenty ,,uroczystości patriotycznych'' z okazji 95-lecia odzyskania niepodległości, czytałem informacje o stratach, poszkodowanych policjantach i ...zadziwiająco niewielkiej liczbie zatrzymanych. O tym, że ci spod znaku najczarniejszej prawicy podpalili nawet tęczę na placu Zbawiciela, a interweniujących strażaków obrzucili kamieniami! Bo tęcza kojarzy im się z dupą! Dzień wcześniej z zaciekawieniem wysłuchałem dyskusji historyków, w której prof. Antoni Dudek z Rady Instytutu Pamięci Narodowej mówił, że podziały polityczne w II RP, w okresie międzywojennym były jeszcze większe. Demonstracje ,,patriotyczne'' często kończyły się nawet ofiarami śmiertelnymi. Porównując, kontynuował profesor, teraz nie jest tak źle i idzie ku lepszemu. Nadal jednak mamy do czynienia ze słabym państwem, które nie jest w stanie zapanować nad marginesem zwyczajnych bandytów i zadymiarzy. I to w sytuacji, kiedy na ulicach Warszawy, gdzie było ponoć aż jedenaście dużych marszów i tym podobnych demonstracji, kamer monitoringu jest jak nasrał, a i policjantów było tam ponoć około cztery tysiące! Przykro patrzeć na relacje z tych zadym, bo przecież człowiek z przerażeniem przygląda się temu, jak marnowane są podatki, które codziennie płaci.

Pod koniec ubiegłego wieku byłem kilka dni na Litwie. W maleńkiej szkółce gdzieś na wsi pod Wilnem dostałem lekcję patriotyzmu, której nie zapomnę do końca życia. Dzieci mówiły nam niemal bez przerwy dzień dobry, nie przeklinały, uśmiechały się do gości, na każdym kroku chciały nam pomagać, odpowiadały chętnie na każde pytanie i mówiły pięknie po polsku. Było tam biednie, zwyczajnie, ale jakże serdecznie. W tej polskiej szkole czułem się jak w domu pod Sieradzem! Tajemnicę zaskakującej dla nas kindersztuby wyjaśniła nam nauczycielka języka polskiego. W tej szkole uczyły się dzieci pięciu narodowości: Litwini, Polacy, Rosjanie, Ukraińcy i Żydzi. Wszyscy chcieli być najlepsi, a ci mali Polacy w szczególności. W tej polskiej-litewskiej szkółce przez chwilę poczułem się dumny, że jestem Polakiem!

Wróciłem do Polski, spotkałem dzieci, którym łatwiej być Polakami. Spotykam je dalej i nadal zastanawiam się, co sprawia, że mimo powszechnej religijności narodu, dwóch godzin lekcji religii w każdej szkole, nadal nierozwiązywalnym problemem jest sprzątanie psich kup tuż obok swojego (nie swojego?) domu... Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyA może by tak wyjechać w Bieszczady...?

Egzamin wstępny na studia - kierunek nauki polityczne. Doktor rozmawia z kandydatką:
- Co Pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski, realizowanego przez rząd premiera Morawieckiego?
Dziewczyna milczy.
- No to może Pani wie coś o założeniach polityki społecznej rządu?
Dziewczyna nadal milczy.
- A wie Pani chociaż kto jest Jarosław Kaczyński ?
Dziewczyna milczy i milczy.
Doktor myśli; może jest niemową? Jednak po chwili pyta:
- A skąd Pani pochodzi?
- Z Bieszczad, Panie doktorze.
Doktor zamyślił się głęboko, podszedł do okna, wyjrzał na ulicę, chwilę się zastanowił i powiedział samo do siebie:
- Kurcze..., może by tak wszystko rzucić i wyjechać w te Bieszczady?!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u