Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie "Słowa”

"Słowa”

PIORNIK1Według raportu psychiatry Louanná Brizendine statystyczny człowiek wypowiada średnio od siedmiu tysięcy do dwudziestu tysięcy słów dziennie. Wyrazy te płyną z naszych ust z prędkością wody w górskim potoku. Ile z tych słów ma rzeczywiście jakiś sens? Ile z tych wyrazów niesie ze sobą jakiś przekaz?

 

Stojąc w porannym korku wyrzucamy z siebie soczysty stek przekleństw niejednokrotnie złorzecząc innym mobilnym krowom... wróć, znaczy się kierowcom. Tak miałem na myśli kierowców! Warto zastanowić się, ile z tych bluzg padłoby z naszych ust gdybyśmy wiedzieli, że przed nami jedzie ktoś z naszych najbliższych (oczywiście nie mówię o upierdliwiej teściowej czy jędzowatej sąsiadce z naprzeciwka). Mam na myśli raczej osoby, z którymi lubimy przebywać i czujemy się w ich towarzystwie swobodnie, dobrze, po prostu są dla nas ważne. O ile mniej słów padłoby, gdybyśmy zdawali sobie sprawę, że życzenia często się spełniają. Te najgorsze też... Sprawiedliwość lubi przybierać złośliwą maskę szydercy. Często nie wypowiadamy swych najskrytszych pragnień w obawie, że mogą przez to ulecieć, a to oznacza, że wierzymy w moc słów. Coś, co został wypowiedziane... zostało wypowiedziane i zwyczajnie nie możemy tego cofnąć. (o ile cokolwiek oprócz literówki w Wordzie, możemy w życiu cofnąć.)
Życie zostało skonstruowane tak, że jesteśmy skazani na pasmo pomyłek niemożliwych do naprawienia. A niektóre z gambitów okazują się mało skuteczne, pomimo że już utraciliśmy królową... (I nie, nie mam na myśli tego dość popularnego obecnie serialu pt. „Gambit królowej”). Cierpimy na słowotok i jednocześnie rzadko wypowiadamy zdania, które rzeczywiście mają sens. Komplementując częściej posuwamy się do niewybrednej fikcji mówiąc, że dziewczyna ma oczy, w których mógłbyś zatonąć mając pełną świadomość, że jedyny powód, dlaczego miałbyś w nich zatonąć to fakt, że są na tyle mętne i błotniste, że utknąłbyś w nich jak w bagnie, zanim odkryłbyś gdzie jest powierzchnia. Natomiast aspekty, które rzeczywiście doceniamy, często nie doczekują się naszej reakcji. Ile z słów, które wypowiadamy jest prawdą a ile zwyczajną fikcją, którą nachalnie, niczym Rom na targu wciskamy sobie i innym? A wszystko to jest zwyczajną próbą pokazania się z innej strony, nadania sobie nowej korzystniejszej dla nas formy. Częściej powiemy drugiemu człowiekowi coś miłego, aby osiągnąć swój cel (manipulując przy tym jego emocjami) aniżeli z rzeczywistej potrzeby sprawienia komuś przyjemności.
Cierpimy na hiperbolizację. Korzystamy ze zdań takich, jak: „Jeśli się spóźnisz to cię zabiję”, „Jak tym razem mnie nie przyjmą to się chyba powieszę”. Wnioski nasuwają się same musimy częściej wyrażać swoje myśli takimi, jakimi są. Nauczyć się nazywać swoje uczucia i o nich mówić. Język jest bardzo plastycznym narzędziem, można nim wyrażać zdania, które mają zupełnie inne znaczenie aniżeli to pozorne. Bo kto wie, może ten tekst jest równie przewrotny, jak i sama rewolucja francuska? A może jest po prostu zbitką nic nieznaczących słów?

Leon Kruk

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRóżne mogą być prezenty dla nauczycieli

Jeszcze nie tak dawno powszechnym zwyczajem w polskich szkołach było dawanie prezentom wychowawcom klas. Tak też było w klasie IIIB w Szkole Podstawowej w Brzęczyszczykowicach.
Zosia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło. - Zosiu, tam na pewno są kwiaty - mówi wychowawczyni.
- Oj, skąd pani wie...
Kolejnym darczyńcą był Marcinek, którego tata był cukiernikiem.
- W tym pięknym pudełku na pewno są smakowite ciasteczka? - zapytała nauczycielka.
- Tak, zgadła pani - odpowiedział Marcinek. Następny w kolejce z prezentem był Stasio, którego tatuś prowadził ekskluzywny sklep alkoholowy.
- Oj, z tego pudełka coś przecieka - powiedziała pani i polizała ciecz.
- To na pewno wino? - Nie odpowiedział Stasio. Więc pani polizała jeszcze raz mówiąc:
- Że też nie poznałam, to koniak?
- Nie odpowiedział Staś - świnka morska...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u