Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Oceny nie tylko w szkole

Oceny nie tylko w szkole

Czasami, gdy człowiek ma za dużo wolnego czasu, nachodzi go ochota na myślenie. Osobnik normalny z taka pokusą walczy. Spycha ją na margines swej świadomości, aby się niepotrzebnie nie postarzeć i nie zniweczyć sobie dobrego dnia. Bo nie oszukujmy się - myślenie prowadzi do śmierci. Na poparcie tej tezy nie chce mi się jednak wyszukiwać i przywoływać dowodów. Na pocieszenie dodam, że niemyślenie do śmierci prowadzi jeszcze szybciej...

Ja musiałem się poddać. Do zastanowienia skłoniła mnie lekcja języka pięknego, bo ojczystego. Zaskoczeni? A konkretnie to przyczynił się do mojego powolnego, myślowego upadku napięty, lekturowy grafik. Zdarzyło się tak, że w ciągu tygodnia zabraliśmy się do analizy dwóch dzieł. „Granicy” Zofii Nałkowskiej oraz „Cudzoziemki” Marii Kuncewiczowej. Dla mnie to było zabawne. Teraz szybko, o co chodzi. Pierwsza lektura traktuje między innymi o poszukiwaniu prawdy o człowieku. Jest ona w tym jak ja postrzegam siebie i swoje czyny, czy jak postrzegają je inni? Przy okazji dyskusji na lekcji padła konkluzja, że nie można oceniać ludzi pochopnie, bo nie wiemy jakie motywy nimi kierują oraz jakie są cele. Taka teza zyskała ogólną aprobatę i wszyscy się zgodzili - gombrowiczowska gęba (tak, teraz analizujemy ,,Ferdydurke'').

Za kilka dni spotkaliśmy się ponownie, aby myśleniem wyniszczać nasze młode organizmy oraz przy okazji szybko omówić „Cudzoziemkę”. Co by nie mówić, jedna z bohaterek zachowuje się dość specyficznie. Eufemistycznie mówiąc, zdarza jej się być nieuprzejmą, a rodzina ma do niej stosunek raczej umiarkowanie negatywny (ależ dyplomacja!). Z rozbawieniem spoglądałem na hipokryzję (to akurat troszkę wyolbrzymiam) niektórych zgromadzonych. Ludzi oceniać nie wolno, ale teksty na temat wyżej wspomnianej bohaterki padały niewybredne. Racja, że fikcyjna postać to tak jak nie człowiek (więc w jakim celu to wszystko czytamy w takim razie?), ale czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał…

Nie chcę się rozwodzić nad pobieżnym czytaniem i przyswajaniem sobie wiedzy. Nad hipokryzją, rolami społecznymi, „gębą” też nie chce... Jak posiądę większą wiedzę, to będę mógł spróbować. Ale zastanowiło mnie, czy mam prawo oceniać innych ludzi? Jeżeli tak, to kto mi je dał? Bo ludzi oceniamy dzisiaj często i bardzo pobieżnie. Ten ma tatuaż, to pewnie satanista, ten dziwnie ubrany, to pewnie biedny, ten się pomylił, to pewnie głupi. A dlaczego tak? Dlaczego odbierany ludziom możliwość tak zwanego „gorszego dnia”? Każdy może się pomylić, a my zamiast, jak te ciotki, od razu szufladkować, powinniśmy to zrozumieć i jako ludzie wykształceni i inteligentni wykazać się zrozumieniem, czy jakimś podobnym uczuciem, odczuciem, czy czym tam jeszcze… Skoro już tak znacząco skróciliśmy sobie życie poprzez myślenie, to wykorzystujmy to … (tutaj chciałoby się zakląć, ale społeczna „gęba” nie pozwala). Zastrzec trzeba, że chodzi tutaj o oceny robione „na serio”. Czyli jak najbardziej poważnie i wiążąco. Owszem, opinie w żartach też nie są najbardziej na miejscu, gdyż często utrwalają negatywne wizerunki, ale wśród ludzi inteligentnych nie szkodzą one tak bardzo. Wszak od czego mamy rozum, jak nie od krytycyzmu? Ostrożności w ocenianiu uczy też życie. Nie tak dawno mieliśmy dokonały przykład w polskich „mediach”, kiedy to cała Polska ekscytowała sie wydarzeniami z Sosnowca.

Jak więc mówić o ludziach, którzy faktycznie robią coś głupiego? Ano właśnie tak! „Paweł moim zdaniem, postępuje co najmniej nierozsądnie, gdyż w taki właśnie sposób postrzegam czynność jaką jest walenie głową w mur”, albo „Alicja widocznie nie przewidziała dzisiejszej złej aury, bowiem ubrała się niestosownie do panujących warunków atmosferycznych”. Oceniajmy czynność, dzieło, a nie autora. Zmobilizuje to osoby trzecie do wyrobienia sobie własnego zdania na temat osób drugich, na bazie ocen sytuacji przekazanych przez osoby pierwsze oraz własnych doświadczeń. Gdy powiemy, że Paweł jest głupi, to często nie pozostaje nic innego jak tylko przytaknąć, a później się tłumaczyć, że to ten i ten tak mówił. Po drugie, ocena działań a nie człowieka nie zniechęca nas do niego. Jest tak samo jak z nowym filmem w kinie. Jeżeli znajomi nam powiedzą, że to jedna wielka pomyłka, to pójdziemy, zobaczymy i najprawdopodobniej stwierdzimy tak samo. Identycznie uprzedzimy się do Pawła, który wcale nie jest głupi, wcale nie śpi w szafie i wbrew pozorom i opiniom jest człowiekiem sympatycznym. A znajomość z takim, który z zamiłowania wali głową w mur może być co najmniej interesująca...


Tomek Kaczmarek
II LO w Sieradzu

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u