Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zaginął sieradzanin Artur Miłek! Policja i rodzina proszą o pomoc

Zaginął sieradzanin Artur Miłek! Policja i rodzina proszą o pomoc

269-48040_gPolicjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli poszukują zaginionego 42-letniego mieszkańca Sieradza. 7 listopada około godz.15 mężczyzna opuścił zakład pracy w Izabelowie pod Zduńską Wolą i od tego czasu nie nawiązał kontaktu z rodziną.

 

Zaginiony to Artur Miłek, urodzony 15 lipca 1975 roku.
Rysopis zaginionego: wzrost 182 cm, waga około 72 kg, szczupła budowa ciała, oczy koloru zielonego, twarz pociągła – szczupła, uzębienie pełne, czarne – krzaczaste brwi. Cechy ubioru: spodnie koloru czarnego (jeansowe), białe buty sportowe, czarna kurtka z kapturem z napisem odblaskowym „4F”, plecak koloru czarno-różowego. Wszystkie osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionego proszone są o kontakt z policjantami z KPP w Zduńskiej Woli przy ul. Spacerowej 27, tel. 43 824 43 11 lub kontakt z najbliższą jednostką policji tel. 997, 112.

KPP Zduńska Wola

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyAnegdota teatralna o polskiej polityce

W jednym z warszawskich teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów, więc szybko podszedł do nie strażak i powiedział: - Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić!. A Jędrusik, jako Jędrusik, z wdziękiem odparła: - Odpier... się, strażaku! Ten oniemiał, strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny Jędrusik tylko Barbara Rylska. Jednak strażak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości. Krzyknął do Rylskiej: - Ja też potrafię przeklinać, ty ku...o stara! Kompletnie zdumiona pani Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: - A pan jest c...j! Przy czym strażak na posterunku też już był inny. Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju... Tę anegdotę opowiadał wielki polski aktor, Gustaw Holoubek.

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u